Uczyłaś się śpiewać.Wychodziło ci to dobrze.A kto był twoim nauczycielem?Harry Styles.Najznakomitszy chłopak na świecie.Oczywiście nie,wykluczałaś reszty członków z zespołu.Znacie się już prawie 3 lata,bo tyle już trwają woje lekcje.W sumie to nie były już lekcje tylko wspólne śpiewanie i granie przy ognisku wieczorami.Hazza chętnie przychodził do ciebie nawet bez zapowiedzi wpada.Zawsze się cieszyłaś z tego porodu.Podkochiwałaś się w nim do pewnego momentu.To była bardzo trudna chwila.
Pewnego dnia Harry do ciebie zadzwonił.
T:Hej Loczek-usłyszałaś jak się buzuje.
H:Loczek?!Teraz to Loczek?!-mówił pełen wściekłości.
T:O co ci chodzi?Co się stało?-zapytałaś zdezorientowana.
H:I ty się jeszcze pytasz co się stało?
T:No tak pytam się,bo nie wiem o co się wkurwiasz.Możesz mi powiedzieć co ci jest?
H:Tak mogę.Powiedziałaś mediom że chodzę z Cher!A to nie prawda!-wyjaśnił nadal krzycząc.
T:Co?!Ja...Nic takiego nie mówiłam.Nawet nie napotkałam żadnego paparazzi.Nikogo.Nawet z nikim nie rozmawiałam.Więc nie wiem o co ty mnie oskarżasz!-wrzasnęłaś.
H:Jak to nie.W gazecie wyraźnie pisze,że tę informację sprzedała im nasza najlepsza przyjaciółka.A ty jesteś naszą najlepszą przyjaciółką.
T:Najlepszą przyjaciółką to ja mogę być tylko dla ciebie.Za dużo was.Wiesz co?Mam pomysł.Spotkajmy się w Starbucksie i wtedy pogadamy.Okay?-zapytałaś spokojnie.
H:Dobra,ale nie licz na to,że za ciebie zapłacę-powiedział z "fochem" i głosie.
Po 10 minutach byłaś już na miejscu.Wzrokiem szukałaś burzy loków.Nigdzie go nie było...Nagle ktoś zasłonił ci oczy.
N:Zgadnij kto to?-usłyszałaś znajomy ci głos.
T:Niall?Co ty tu robisz?
N:Harry mi kazał do ciebie przyjechać i ci to wszystko.Nie chciał abyś cierpiała patrząc na niego.
T:Dlaczego mam cierpieć?-zapytałaś z głupim uśmieszkiem.
N:Bo to jedno,wielkie nieporozumienie.Ta cała awantura wyszła z tego,że Hazza pokłócił się z Lou i chciał się wyżyć.Przykro mi,że na tobie się wyżył,ale no cóż.Było minęło.Żyje się dalej-nic nie mówiłaś.Nie mogłaś uwierzyć w to co usłyszałaś.Byłaś szczęśliwa z tego,że to Niall tu siedział,a nie Harry,bo już by nie żył.Wygrzebałaś resztki siły i powiedziałaś:
T:Dziękuję ci-przytuliłaś go.
N:Ale za co?-zdziwił się.
T:Za to,że to ty mi to powiedziałeś,bo jakby Hazza tu teraz siedział to miałabym jedną osobę na sumieniu-słodko się uśmiechnęłaś.
N:Czyli dobrze,że jednak zdecydował się mnie wysłać?
T:Tak to prawda-lekko ucałowałaś jego policzek.-Ej Niall.To może zrobimy tak,że ja pojadę z tobą do was i z nim pogadam?-zapytałaś z "żarówką nad głową".
N:Spoko.Tylko proszę nie zabijaj go.Jest zbyt cenny,żeby go stracić-wstaliście i ruszyliście w stronę ich domu.Było wspaniałe popołudnie.Słońce mocno świeciło i ogrzewało twoje ciało odziane w luźną,białą bluzkę i krótkie,zielone spodenki.Weszliście do domu.Nieoczekiwanie Harry już tam siedział i był zmartwiony.
N:Siema ludzie już jestem!-krzyknął Niall wchodząc do kuchni.Ty nadal stałaś przed drzwiami,bo zanim weszliście z Niallem do domu umówiliście się tak,że ty będziesz słuchała co Harry na to powie.
H:I co?I co?Jak zareagowała?-pytał zaciekawiony.
N:No nie była zadowolona.Cieszyła się nawet,że to ja przyjechałem,bo jakbyś to ty był.To teraz już by cię z nami nie był-zaśmiał się.
H:Co oznacza,że nie jest na mnie zła?
N:Nie wiem.Zapytaj ją-weszłam cicho do pokoju.Harry stanął jak wryty.Nic nie mógł powiedzieć.
T:No więc...-nie dokończyłam,bo mi przewał.
H:Ale...Ale...Jak ty?Jak to??O co tu chodzi?-zapytał zdezorientowany Harold.
T:O nic.Po prostu chciałam się dowiedzieć o co chodzi-wysoko podniosłaś jedną brew.
H:O nic.Byłem zły.Przepraszam,że to akurat na ciebie trafiło.Nie chciałem,żeby tak wyszło.Przepraszam!-zrobił maślane oczka i podszedł do ciebie.
T:No nie wiem czy mogę ci wybaczyć.Nieuczciwie oskarżyłeś mnie o coś czego nie zrobiłam.Ale przez to,że jesteś dla mnie ważny to ci wybaczę-właśnie się mu wygadałaś.Harry stał z szeroko otwartymi ustami.
H:Ale,że ty się we mnie?-nie mógł w to uwierzyć.
T:Tak!Ja się w tobie kocham-wyrzuciłaś to z siebie.
H:Ale...Ja już mam kogoś na oku-posmutniałaś.
T:Na kogo?-zapytałaś smutno.
H:Na ciebie.Jesteś dla mnie nie tylko najlepszą przyjaciółką,ale także sympatią.Jesteś dla mnie ważna.Jest mi bardzo przykro z tego co zrobiłem,ale kłótnia z Louisem mnie do tego sprowokowała.Przepraszam cię najmocniej jak mogę.Czy mi wybaczysz i będziesz...-nie dokończył,bo pocałowałaś go czule w usta.Było cudownie.Nie obyło się bez gwizdów chłopców.Po wszystkim wróciłaś do domu.Zanim zdążyłaś cokolwiek zrobić przyszedł do ciebie SMS."Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.Kocham Cię mocniej niż mojego kota i chłopaków.Proszę wybacz mi za to wszystko i bądź moją miłością!!!:* Kocham cię<33 H.".Natychmiast odpisałaś."Ty też jesteś dla mnie najważniejszy.Również kocham cię najmocniej jak mogę.Wybaczyłam ci już u was w domu.Tak będę twoją miłością!!!<3 Kocham cię za to kim jesteś,a nie za to,że jesteś sławny.Twoja [T.I.].<333".Uśmiechnęłaś się do telefony.
Od tego SMS-a jesteście parą.Mimo tego,że nie jesteście jeszcze ani małżeństwem,ani narzeczeństwem to już macie jedną córeczkę Dircy.Kochacie się jak nikt inny!Jest to wasz wymarzony świat!
Sorry za spieprzenie końcówki,ale nie mam dziś humoru!!Kocham was!!<33

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz