Hej jestem Alice,mam 17 lat,ale za miesiąc będę miała 18.Mieszkam w Warszawie,ale za 2 tygodnie zmienię adres zamieszkania.Przeprowadzam się do Londynu,bo mój tata dostał awans.Mam młodszego brata Michaela.Jest to bardzo wesoły czterolatek.Ma takie imię,bo nasza mama pochodziła z Francji.Już jej z nami nie ma, bo zmarła przy drugim porodzie.Teraz tata wychowuje nas sam.Ja mu oczywiście pomagam z pilnowaniem "małego",bo mnie już nie trzeba niańczyć.Zauważyłam,że tata umawia się na jakieś kolacje i lunche.Bardzo się z tego cieszę,ale nie spędza z nami za dużo czasu i mały nie ma się z kim pobawić więc ja nie mogę się spotykać za często z przyjaciółmi.Może wrócą do tej przeprowadzki.Z jednej strony się cieszę,bo zobaczę miasto w którym zostałam poczęta i wydana na świat.Mieszkałam tam przez 3 lata.a w Warszawie mieszkam przez 14.Jest różnica.A z drugiej strony jestem przybita,bo zostawię tu dotychczasowe sprawy i życie,przyjaciół,lecz wspomnienia...zabiorę.Ciekawi mnie ile się tam zmieniło?Nie byłam duża,ale niektóre rzeczy zapamiętałam.Mam tam jedną koleżankę którą pamiętam do dziś.Boję się reakcji starych znajomych i tych co poznam.Czy w Londynie będzie podobnie jak w Polsce?Tego nie wiem.Najbardziej będę tęsknić za przyjaciółmi i wieczornymi spacerami z małym i Majką po mieście.Londyn to piękne miasto i ma wspaniałe widoki.Chcę się na własnej skórze przekonać jak tam się pozmieniał.
Jest prolog!!Ciekawe jak wam się spodoba:>
sobota, 26 maja 2012
piątek, 25 maja 2012
Jesteś szczęśliwą siedemnastoletnią mamusią.Cieszyłaś się z tego,że właśnie w tym wieku urodziła wam się Rox.A kto był ojcem twojej córeczki?Nikomu o tym nie mówiłaś,ale był to twój kuzyn.W prawdzie nie był on twoim prawdziwym kuzynem.Nie spotykałaś się z nim od kiedy się o tym dowiedział.Był na ciebie i na siebie wściekły.Nie obchodziło cię.Cieszyłaś się życiem.Gdy byłaś na spacerze z Rox jakiś zakapturzony koleś usiadł obok was.Mała zaczęła płakać,więc wyciągnęłaś ją z wózeczka.Usadowiłaś ją na swoich kolanach i zaczęłaś nimi "podskakiwać". Nagle gdy chłopak na nią spojrzał zaczęła się śmiać i ciągnąć go za palce.Chłopak także zaczął się śmiać i nie protestował gdy ciągnęła go za włosy.
H:Ał...Ał...Ał...To boli....Boli...Boli-zabrałaś rączkę małej z jego loków.
T:Przepraszam cię najmocniej.Mała jeszcze nie panuje nad swoimi rączkami-uśmiechnęłaś się ciepło.
H:Jestem Harry.A ty?-ściągną kaptur i ujrzałaś jego całą twarz.Była nieskazitelna.Była...Doskonała.I do tego jeszcze te piękne,duże,zielone oczy.Zatapiałaś się w nich.
H:Hallo!Tu ziemia!-pomachał ci ręką przed twarzą.Ocknęłaś się.
T:Już jestem.Ja jestem [T.I.]. Miło mi cię poznać-przerwałaś na chwilę patrząc się na niego z przymrużonym wzrokiem.
T:Czekaj...Czekaj...Ja cię znam!-prawie,że pisnęłaś.-Ty jesteś ten słodki loczek z One...One...No pomóż mi Rox.Przecież to ty się śmiejesz jak ich słyszysz-mała uśmiechnęła się i pokazała na drogę.-Już wiem!!One Direction- Harry był zaskoczony.
H:Na serio mnie znasz.Bo ja....Ja myślałem,że takie dorosłe kobiety jak ty nie interesują się takim zespołem jak ten-spojrzałaś na Harrego z miną "WTF?!"
T:Ja mam dopiero 17 lat.Wiem.Może ci to się wydawać dziwne,że mam 17 lat i mam już dziecko,ale taka jest prawda.
H:Tak...To prawda.Jestem trochę zaskoczony,ale nie przeszkadza mi to.Ja kocham dzieci.Pewnie słyszałaś o Lux,prawda?
T:Tak słyszałam.Chciałam moją córeczkę tez tak nazwać,ale pomyślałam,że lepiej będzie jeżeli tego nie zrobię-uśmiechnęłaś się i wstałaś.Byłaś już jakieś 30 metrów od ławki kiedy Harry złapał cię za nadgarstek.
H:Poczekaj.Gdzie idziesz?-zapytał z zawiedzioną minką.
T:Muszę iść do domu,bo mała się skupciała- zaśmiałaś się.
H:Odprowadzę cię.Pozwolisz mi wziąć Rox na ręce?-zapytał słodko.
T:Jasne.Tylko uważaj,bo na serio nieźle nawaliła w tą pieluchę-ponownie się zaśmiałaś.Szliście rozmawiając.Opowiedziałaś mu nawet o tym jak to się stało,że zaszłaś w ciążę.
H:Cieszyłbym się gdym miał taką żonę jak ty,która potrafi się obchodzić z dziećmi nawet wtedy kiedy sama jest jeszcze dzieckiem-ucałował twój policzek.Przeszły cię ciepłe dreszcze.Przyjemna woń perfum Hazzy i jego lekko zwilżone usta dawały ci wiele satysfakcji.Pomiędzy tobą,a Haroldem iskrzyło.Pasowaliście do siebie,ale ty nie chciałaś na razie się wiązać.Lubiłaś być singielką i zajmować się swoim skarbem.Gdy doszliście do twojego domu Harry nie chciał ci oddać małej,więc zaprosiłaś go do środka.Był uradowany.Chyba właśnie o to mu chodziło.Loczek usiadł na kanapie,a ty poszłaś przewinąć małą do jej pokoiku.Nagle drzwi się uchyliły i zza nich wychyliła się gęsta burza loków Harrego.
H:Czy już skończyłaś?
L:Nawet nie zaczęłam.
H:A mogę ja to zrobić?-zatrzepotał rzęsami lepiej niż jakakolwiek dziewczyna.
T:A wiesz jak to się robi?-zapytałaś da upewnienia..
H:Jestem z Lux 24/24 więc raczej wiem jak to się robi.
T:Dobra.Pokaż na co cię stać "tatusiu"-spojrzał na ciebie błagająco.Jakby czegoś oczekiwał.
T:Co się tak gapisz?Przewijaj.
H:Oki,ale najpierw muszę coś zrobić- objął cię w tali i pocałował cię w usta.Oddałaś mu się zupełnie.Nogi miałaś jak z waty.Wsunął swój język w twoje usta i zaczęliście się namiętnie całować,a Rox się tak głośno śmiała,że aż się odwróciliście.Harry podszedł do niej i połaskotał po brzuszku.
Rox:Tata-jej pierwsze słowo.Byłaś szczęśliwa.
T:Słyszałeś to?Ona powiedziała na ciebie "Tata". Chyba wiem co ma na myśli.
H:Ja też wiem-przyklękną przed tobą i...
H:Czy zostaniesz moją dziewczyną [T.I.]?
T:Oczywiście,że tak Loczku-rzuciłaś mu się na szyję i czule muskałaś jego usta.
Po roku związku Harry cię się oświadczył,a miesiąc po tym wzięliście ślub.Nie łatwo było wybrać sukienkę na kobietę w 6 miesiącu ciąży.Tak!!Znów byłaś w ciąży.Na ślubie Rox z Lux sypały wam kwiatki.Twoją druhną była Eleanor,a świadkiem Harrego był Louis.Tak zwany Larry.A potem żyliście długo i szczęśliwie!! KONIEC!!
Z dedykacją dla mojej kochanej Justynki!!To specjalnie dla ciebie!!<33
H:Ał...Ał...Ał...To boli....Boli...Boli-zabrałaś rączkę małej z jego loków.
T:Przepraszam cię najmocniej.Mała jeszcze nie panuje nad swoimi rączkami-uśmiechnęłaś się ciepło.
H:Jestem Harry.A ty?-ściągną kaptur i ujrzałaś jego całą twarz.Była nieskazitelna.Była...Doskonała.I do tego jeszcze te piękne,duże,zielone oczy.Zatapiałaś się w nich.
H:Hallo!Tu ziemia!-pomachał ci ręką przed twarzą.Ocknęłaś się.
T:Już jestem.Ja jestem [T.I.]. Miło mi cię poznać-przerwałaś na chwilę patrząc się na niego z przymrużonym wzrokiem.
T:Czekaj...Czekaj...Ja cię znam!-prawie,że pisnęłaś.-Ty jesteś ten słodki loczek z One...One...No pomóż mi Rox.Przecież to ty się śmiejesz jak ich słyszysz-mała uśmiechnęła się i pokazała na drogę.-Już wiem!!One Direction- Harry był zaskoczony.
H:Na serio mnie znasz.Bo ja....Ja myślałem,że takie dorosłe kobiety jak ty nie interesują się takim zespołem jak ten-spojrzałaś na Harrego z miną "WTF?!"
T:Ja mam dopiero 17 lat.Wiem.Może ci to się wydawać dziwne,że mam 17 lat i mam już dziecko,ale taka jest prawda.
H:Tak...To prawda.Jestem trochę zaskoczony,ale nie przeszkadza mi to.Ja kocham dzieci.Pewnie słyszałaś o Lux,prawda?
T:Tak słyszałam.Chciałam moją córeczkę tez tak nazwać,ale pomyślałam,że lepiej będzie jeżeli tego nie zrobię-uśmiechnęłaś się i wstałaś.Byłaś już jakieś 30 metrów od ławki kiedy Harry złapał cię za nadgarstek.
H:Poczekaj.Gdzie idziesz?-zapytał z zawiedzioną minką.
T:Muszę iść do domu,bo mała się skupciała- zaśmiałaś się.
H:Odprowadzę cię.Pozwolisz mi wziąć Rox na ręce?-zapytał słodko.
T:Jasne.Tylko uważaj,bo na serio nieźle nawaliła w tą pieluchę-ponownie się zaśmiałaś.Szliście rozmawiając.Opowiedziałaś mu nawet o tym jak to się stało,że zaszłaś w ciążę.
H:Cieszyłbym się gdym miał taką żonę jak ty,która potrafi się obchodzić z dziećmi nawet wtedy kiedy sama jest jeszcze dzieckiem-ucałował twój policzek.Przeszły cię ciepłe dreszcze.Przyjemna woń perfum Hazzy i jego lekko zwilżone usta dawały ci wiele satysfakcji.Pomiędzy tobą,a Haroldem iskrzyło.Pasowaliście do siebie,ale ty nie chciałaś na razie się wiązać.Lubiłaś być singielką i zajmować się swoim skarbem.Gdy doszliście do twojego domu Harry nie chciał ci oddać małej,więc zaprosiłaś go do środka.Był uradowany.Chyba właśnie o to mu chodziło.Loczek usiadł na kanapie,a ty poszłaś przewinąć małą do jej pokoiku.Nagle drzwi się uchyliły i zza nich wychyliła się gęsta burza loków Harrego.
H:Czy już skończyłaś?
L:Nawet nie zaczęłam.
H:A mogę ja to zrobić?-zatrzepotał rzęsami lepiej niż jakakolwiek dziewczyna.
T:A wiesz jak to się robi?-zapytałaś da upewnienia..
H:Jestem z Lux 24/24 więc raczej wiem jak to się robi.
T:Dobra.Pokaż na co cię stać "tatusiu"-spojrzał na ciebie błagająco.Jakby czegoś oczekiwał.
T:Co się tak gapisz?Przewijaj.
H:Oki,ale najpierw muszę coś zrobić- objął cię w tali i pocałował cię w usta.Oddałaś mu się zupełnie.Nogi miałaś jak z waty.Wsunął swój język w twoje usta i zaczęliście się namiętnie całować,a Rox się tak głośno śmiała,że aż się odwróciliście.Harry podszedł do niej i połaskotał po brzuszku.
Rox:Tata-jej pierwsze słowo.Byłaś szczęśliwa.
T:Słyszałeś to?Ona powiedziała na ciebie "Tata". Chyba wiem co ma na myśli.
H:Ja też wiem-przyklękną przed tobą i...
H:Czy zostaniesz moją dziewczyną [T.I.]?
T:Oczywiście,że tak Loczku-rzuciłaś mu się na szyję i czule muskałaś jego usta.
Po roku związku Harry cię się oświadczył,a miesiąc po tym wzięliście ślub.Nie łatwo było wybrać sukienkę na kobietę w 6 miesiącu ciąży.Tak!!Znów byłaś w ciąży.Na ślubie Rox z Lux sypały wam kwiatki.Twoją druhną była Eleanor,a świadkiem Harrego był Louis.Tak zwany Larry.A potem żyliście długo i szczęśliwie!! KONIEC!!
Z dedykacją dla mojej kochanej Justynki!!To specjalnie dla ciebie!!<33
Bohaterowie mojego opowiadania z Onet.pl!!:)
s
Alice Oxsford jest główną bohaterką.Jest miła,towarzyska.Czasami potrafi postawić na swoim i bywa wredna jeżeli trzeba.Wkrótce skończy 18 lat.Lubi słuchać 1D,ale nie jest ich wielką fanką.
Michael Oxsford jest młodszym bratem głównej bohaterki,ma 4 lata i chodzi do przedszkola.Jest wesołym szkrabem,który kocha zabawę ze starszą siostrą,szybko poznaje nowe rzeczy.W przedszkolu w Warszawie ma swoją małą "dziewczynę" i w kółko coś jej przynosi.
Alex Danford będzie przyjaciółką Alice.Jest uczynna,miła,towarzyska oraz zabawna.Bywa uparta i zarozumiała,ale tylko wtedy gdy ma powód by taką być.18 lat skończy tydzień przed Alice.Nie zna One Direction.
Louis Tomilson jest członkiem zespołu 1D.Jest zabawny,lubi robić kawały innym członom zespołu.Uwielbia jeść marchewki. Ma 21 lat.Jest jednym tak "starym" członkiem 1D.Zainteresowany Alex.
Harry "Hazz" Styles również jest zabawny,czasami bywa romantyczny,ma sweet loczki i dołeczki. Jego koledzy nazywają go czasami "Loczek","Harold" itp.Ma 17 lat.Jest najmłodszym członkiem 1D.Ma piękne zielone paczadełka.
Liam Payne tak zwany "Dadi Direciton". Jest poważniejszy niż reszta tych słodziaków,ale czasami też chce zaszaleć,potrafi być zabawny,miły,wrażliwy,czasami bywa romantyczny.Ma lat 18.
Zayn Malik przystojny i słodki jak reszta urwisów...Hehe.Ma gust do ubioru i nie tylko.Też ma 18 lat.Jest przystojnym szatynem.
Michael Oxsford jest młodszym bratem głównej bohaterki,ma 4 lata i chodzi do przedszkola.Jest wesołym szkrabem,który kocha zabawę ze starszą siostrą,szybko poznaje nowe rzeczy.W przedszkolu w Warszawie ma swoją małą "dziewczynę" i w kółko coś jej przynosi.
Alex Danford będzie przyjaciółką Alice.Jest uczynna,miła,towarzyska oraz zabawna.Bywa uparta i zarozumiała,ale tylko wtedy gdy ma powód by taką być.18 lat skończy tydzień przed Alice.Nie zna One Direction.
Louis Tomilson jest członkiem zespołu 1D.Jest zabawny,lubi robić kawały innym członom zespołu.Uwielbia jeść marchewki. Ma 21 lat.Jest jednym tak "starym" członkiem 1D.Zainteresowany Alex.
Harry "Hazz" Styles również jest zabawny,czasami bywa romantyczny,ma sweet loczki i dołeczki. Jego koledzy nazywają go czasami "Loczek","Harold" itp.Ma 17 lat.Jest najmłodszym członkiem 1D.Ma piękne zielone paczadełka.
Liam Payne tak zwany "Dadi Direciton". Jest poważniejszy niż reszta tych słodziaków,ale czasami też chce zaszaleć,potrafi być zabawny,miły,wrażliwy,czasami bywa romantyczny.Ma lat 18.
Zayn Malik przystojny i słodki jak reszta urwisów...Hehe.Ma gust do ubioru i nie tylko.Też ma 18 lat.Jest przystojnym szatynem.
Niall Horan sweetaśny blondasek,nieraz chłopcy nazywają go "Farbowany blondas",ma bradzo ładny uśmiech mimo to,że nosi aparat.
*********************************************************************************
No więc tak!!Jest to opowiadanie które pisałam na Onet,ale już nie piszę bo rozwalił mi się komputer i muszę pisać pewien rozdział od początku!!:(No więc są bohaterowie.Oczywiście imaginy też będę pisać.Zaraz dodam prolog!!:>
czwartek, 24 maja 2012
Masz 18 lat.Mieszkasz w samym centrum Londynu.Jesteś normalną dziewczyną z niespełnionymi marzeniami i pięcioma mężami.A mianowicie One Direction.Jesteś ich wielką fanką.Śledzisz ich każdy ruch.Gdzie są, co robią.Ale nie tylko to jest twoją pasją.Uwielbiasz też robić zdjęcia.Jesteś w tym na prawdę dobra.Chodzisz do szkoły fotograficznej.(czy jak to tam).Pewnego dnia chodziłaś po parku gdy padał śnieg.Było pięknie.Wszystko pokryte małą warstwą białego puchu.Kucnęłaś,żeby zrobić zdjęcie wiewiórki,ale nie udało cię się,bo ktoś cię szturchnął i upuściłaś aparat.
T:No nie!Cały mokry.Ciekawe czy będzie działał.
L:Przepraszam cię.Jeżeli coś się z nim stało to odkupię aparat-próbowałaś włączyć,ale nie wychodziło.
T:Na całe szczęście to nie lustrzanka-westchnęłaś.
L:Przepraszam.Odkupię ci ten aparat.Przyrzekam-położył prawą rękę w miejscu gdzie mieści się serce.
T:Nie nie trzeba.Mam w domu jeszcze dwa aparaty-uśmiechnęłaś się do chłopaka w kapturze.Miał ciemne okulary,więc nie mogłaś dojrzeć kto to był.
L:To może w rekompensacie dasz się namówić na kawę i ciastko?-słodko się uśmiechnął.
T:Jestem [T.I.]. A ty?-zapytałaś ciekawa jaka osoba ryje się po kapturem i ciemnymi okularami.
L:Jestem Liam- uśmiechnął się i ściągnął okulary.Zamurowało cię.Nie wiedziałaś co powiedzieć."Muszę się opanować.Przecież nie wyjdę na jakąś psychiczną fankę."-pomyślałaś.
T:Miło mi-chłopak był o dziwo zdziwiony.
L:Dziwne.Myślałem,że zaczniesz piszczeć,skakać.A tu nic.Żadnej reakcji.Dlaczego?-wytrzeszczył oczy.
T:Mogłabym,ale nie chce.Jakbym zaczęła piszczeć to zbiegłoby się u dużo fanek,a ja chce porozmawiać w spokoju.Oczywiście jestem waszą fanką.I to największą!-słodko się uśmiechnęłaś.
L:Dziwi mnie to,że taka piękna,miła,słodka i urocza laska jak ty chodzi sama po parku w temperaturze -10C i nie ma jej kto przytulić jak zmarznie-podrapał się po głowie i zrobił zdziwioną minę.
T:Jestem sama,bo od dwóch lat nie ufam chłopakom.Zostałam zraniona raz.Drugi raz już nie chcę.Na razie czekam na tego jedynego,ale nikt nie nadchodzi-zaśmiałaś się.
L:To tak jak ja.Gdy Danielle ze mną zerwała płakałem przez tydzień.Nie dosłownie płakałem.Cierpiałem po prostu.A ciebie kto zranił?
T:Mnie nie zranił żaden chłopak tylko mój ojciec-posmutniałaś przypominając sobie co się wtedy stało.Liam wstał i skierował się do wyjścia.
T:Gdzie idziesz?-wstałaś i ruszyłaś w jego stronę.
L:Choć się przejść-złapał cię za rękę.Wyszliście z kawiarni.Szliście nadal trzymając się za ręce.Nie przeszkadzało ci to.Nic nie mówiłaś.Chciałaś sobie poukładać to co chciałaś opowiedzieć Liamowi.
L:To może choć do mnie i opowiesz mi co się wtedy stało-uśmiechnął się widząc twoją smutną minę.Doszliście do jego domu.Weszłaś do środka.Było ci zimno i się trzęsłaś.Na ścianach było pełno zdjęć.Na nich był Liam i Danielle.Zrobiło ci się trochę przykro,bo widać było,że bardzo ją kocha.
T:Skoro Danielle tak cię zraniła,to czemu masz tyle waszych zdjęcia na prawie wszystkich ścianach domu?-przygryzłaś wargę.
L:Ponieważ nie mam siły ich ściągnąć.Nadal o niej myślę.Próbuję się z tym pogodzić,ale nie mogę-łza mu poleciała.Przytuliłaś się do niego.Ścisną cię i rozpłakał.
T:Nie płacz.Wszystko będzie dobrze.Jakoś ci się ułoży.Na pewno spotkasz kogoś godnego swojej miłości-usiadłaś na kanapie.Liam tylko pociągną nosem i przysiadł koło ciebie.
L:To teraz ty opowiedz co się stało,że nie ufasz facetom.
T:No więc tak.Miałam wtedy 10 lat.Siedziałam sobie w łazience myjąc psa.Byłam w samym stroju kąpielowym,bo byłam z nim w wannie.Tata wychowywał mnie i mojego brata sam.I nagle wparował do tej łazienki.Przestraszyłam się,ale kiedy zobaczyłam,że to on zaczęłam się śmiać.Podszedł do wanny,ukucnął i zaczął mnie zachęcać abym wyszła,ale ja nie chciałam...-przerwałaś,żeby złapać oddech i uspokoić się.-Wyciągną mnie z niej siłą.Zaczęłam krzyczeć i płakać,bo nie chciałam zostawiać Milki samej w wannie.Była jeszcze szczeniakiem.Ojciec położył mnie na łóżku i...-rozpłakałaś się na samą myśl o tym.Nie chciałaś już dalej mówić.Cały ten obraz z tego.Skuliłaś się i rozpłakałaś na dobre.Liam przytulił cię i szepnął ci do ucha:
L:Zgwałcił cię?Wiem.Spokojnie.Wiem co czujesz-musnął lekko twój załzawiony policzek.
T:Skąd to wiesz?-rzuciłaś przez łzy podnosząc na niego załzawione oczka.
L:Miałem wtedy 7 lat,a zrobił mi to obcy mi człowiek!-miał bardzo poważną minę
T:A tak w ogóle to czemu ja ci się zwierzam.Zawracam ci tylko tyłek.Przepraszam.
L:Nie masz za co przepraszać.Przez to,że mi się wygadałaś zakochałem się w tobie jeszcze bardziej-starłaś łzy z policzków i wytrzeszczyłaś oczy.
T:Że co proszę?!-prawie że pisnęłaś.
L:TAK!Zakochałem się w tobie wtedy jak potrąciłem cię w parku.Te twoje przejęcie zniszczonym aparatem było bardzo słodkie-musnął twoje usta.
T:Ja ciebie też kocham.W zasadzie to od jakiegoś roku!-rzuciłaś mu się na szyję i zaczęliście się namiętnie całować.Był to najwspanialszy dzień twojego życia!
Jesteś teraz z Liamem bardzo szczęśliwa.Z samego początku waszej znajomości nie wiedziałaś ile was łączy.Jesteście sobie przeznaczeni.Ty nie wspominasz już o swoich przeżyciach,a Liam nie wspomina o Danielle.Teraz na ścianie widnieją zdjęcia twoje z Liamem.On pogodził się z tym,że jego była jest z jego najlepszym przyjacielem.Często wspominacie o tym jak się poznaliście.Po miesiącu związku pobraliście się.Mieszkacie nad spokojnym jeziorkiem,a po waszym ogródku i domu lata małą Victoria i Alex.Jest to twój wymarzony świat.Cieszysz się każdą chwilą z niego.
No i jest Liam!!Jutro dodam z Haroldem z dedykacją dla koleżanki!!<33Dziękuję.Dobranoc.AMEN!<33 :*
czwartek, 17 maja 2012
W Londynie mieszkasz dopiero 3 miesiące.Jesteś szczęśliwą,zakochaną po uszy osiemnastolatką.Kto jest tym szczęściarzem którego kochasz?Jest to Mike.Twój pierwszy chłopak,który cię kocha i szanuje cię.Pewnego dnia chodziliście po parku rozmawiając i śmiejąc się.Nagle ktoś cię popchnął tak mocno,że aż upadłaś.Mike zamiast ci pomóc śmiał się z ciebie stojąc obok.
T:Mógłbyś mi pomóc wstać?-spojrzałaś na niego piorunującym wzrokiem.
M:No dobrze-powiedział nadal się śmiejąc.
T:A możesz mi wytłumaczyć z czego się śmiejesz?-spoważniałaś.On także.Zrobiła się niemiła atmosfera.Byłaś zdenerwowana. Przycupnęłaś na ławeczce,bo od upadku bolała cię kostka.
M:No pospiesz się.Spieszę się do domu,bo kumpel na mnie czeka,bo idziemy na piwo.
T:No to idź!!Nie potrzebuje twojej łaski!!Idź baw się dobrze!!O mnie możesz zapomnieć!!!-byłaś wściekła,a za razem przygnębiona.Siedziałaś na tej ławce tak długo,aż zaszło słońce.Próbowałaś wstać.Nie mogłaś.Strasznie bolała cię noga.Nagle jakiś chłopak podszedł do ciebie i zapytał.
H:Czy nic ci nie jest?-jego lekko zachrypnięty głos wydawał ci się znajomy.
T:To nic poważnego.Tylko noga mnie strasznie boli-nagle chłopak stanął w strumieniu światła.Jego loczki wyraźnie było widać.
H:Jak masz na imię?-zapytał miło
T:[T.I]...A ty??
H:Jestem Harry-chłopak spojrzał ci w oczy.Zarumieniłaś się i podskoczyłaś ze zdziwienia.To był on!Harry Styles.Byłaś wielką fanką tego zespołu.
T:O mój boże!!!Ty jesteś Loczek!!O Chryste!-Harry skrzywił się.
H:Proszę nie krzycz-zmarszczył nos.Udało ci się opanować.
T:Przepraszam,ale jesteś moim idolem.Zresztą jak całe One Direction.Byłam na waszym koncercie dwa dni temu.
H:Tak?!I jak ci się podobało?-zaciekawił się.Zaczęłaś mu opowiadać o całym tym dniu.Był zachwycony tym,że nie spotkaliście się tylko raz.Opowiadałaś mu również o tym jak go śledziłaś dla zabawy.Był rozbawiony.
H:Nie wierzę w to,że już się spotkaliśmy.Wydaje mi się,że to z tobą mam zdjęcie jak całujesz mnie w policzek,a na drugim zdjęciu ja ciebie.
T:Ty nadal masz to zdjęcie?-byłaś zaskoczona tą informacją.
H:Tak.Mam je nawet w ramce.Moja mama myślała,że jesteś moją dziewczyną i dała nam swoje błogosławieństwo-zaśmiałaś się.Rozmawialiście tak jeszcze przez dłuższy czas.Nie spostrzegłaś się kiedy była już 3 w nocy.Usnęłaś na jego ramieniu.
Obudziłaś się o 8.Widok cię zadziwił po otwarciu oczu.Leżałaś w łóżku.Ale nie byle jakim łóżku.To był pokój chłopaka.A właściciel tego pokoju spał słodko wtulony w ciebie.Nie mogłaś się podnieść,bo mocno cię trzymał.
T:Loczek...Wstawaj...Muszę się już zbierać...-wyszeptałaś do jego ucha.Powolnie otworzył zielone oczy.
H:Nie wychodź.Tak mi wygodnie.
T:Muszę już iść,bo mój chłopak będzie się martwił.........Co ja mówię!!On się nigdy nie martwi.Okay!Zostanę!-Harry był tak uradowany,że aż rzucił ci się na szyję.Zeszliście na dół.Noga już cię nie bolała.Zjedliście śniadanie przygotowane przez jego mamę.
T:Dziękuję pani.
Anna:Ale za co ty mi dziękujesz?
T:Za to,że mogłam tu być,ale teraz to już muszę iść,
H:Dlaczego?-miał łzy w oczach.
T:Mówiłam ci już,że będą się o mnie martwić-wyszłaś z kuchni i stanęłaś na schodach.Usłyszałaś jak Harry rozmawia ze swoją mamą.
A:Musisz o nią walczyć.Nie możesz dać jej odejść.
H:Ale kiedy to nie możliwe.Ona ma już kogo kochać-rozpłakał się.
A:Harry nie płacz.Na pewno to zauważy-nie wiedzieli o tym,ale ty już to zauważyłaś.Zeszłaś po schodach spowrotem do kuchni.
T:Przypadkiem usłyszałam waszą rozmowę-podeszłaś do Hazzy i mocno go przytuliłaś.
T:Na prawdę mnie kochasz?-oczy cię piekły od łez,ale nie chciałaś tego okazać.
H:Kocham cię odkąd spotkałem cię w parku.A pokochałem jeszcze mocniej wtedy gdy zasnęłaś mi na ramieniu.Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia-nie mogłaś w to uwierzyć.Nie miałaś siły żeby zatrzymać tą falę łez.Rozpłakałaś się jak mała dziewczynka i rzuciłaś się mu w ramiona.
T:Ja ciebie też kocham,ale niestety mam już chłopaka dla którego nic nie znaczę.A on nic nie znaczy dla mnie.Muszę z nim porozmawiać.Spotkamy się później.Dobrze?-otarłaś łzy z policzków i lekko się uśmiechnęłaś.Harry przytulił cię,wkładając ci jakąś karteczkę do tylnej kieszeni spodni.
Weszłaś do domu.Pobiegłaś do swojego pokoju.Nie zauważyłaś,że Mike siedział w pokoju.Stanęłaś jak osłupiała.
T:Co tu tu robisz?-zapytałaś ze łzami w oczach.
M:Przyszedłem,bo muszę ci coś powiedzieć.
T:No więc słucham.Ja pierwsza.Wiem o tym,że nic dla ciebie nie znaczę,i że nie powinniśmy być razem.Ja do ciebie też nic nie czuję.To uczucie wygasło wtedy w parku.Jesteś chamską świnią i tyle mam ci do powiedzenia-łzy ci poleciały wielkimi kroplami.
M:No właśnie.Bo ja po tym w parku zrozumiałem,że ja ciebie nigdy nie kochałem.Zrobiłem to z poczucia winy.Nic dla mnie nie znaczysz i nie znaczyłaś.Przykro mi,ale to koniec.
T:A mnie wcale przykro nie jest.Wynoś się stąd.Nie chcę cię już nigdy widzieć-mówiłaś wskazując na drzwi.Posłusznie wyszedł.Mimo tego,że nic do niego nie czułaś to i tak cię zabolało.Sięgnęłaś po telefon i numer do Harrego.
T:Możemy się spotkać?-mówiłaś zapłakana.
H:Dobrze przyjadę po ciebie.Gdzie mieszkasz?-podałaś mu adres i się rozłączyłaś.Po 5 minutach Harry zadzwonił do drzwi. Gdy cię zobaczył jego spokojna twarz zmieniła się na smutną i zmartwioną.
H:Rozstaliście się?-zapytał bez emocji.W głębi duszy cieszył się jak bachorek,który dostał zabawkę.
T:Tak-wybuchłaś płaczem.Harry podniósł twój podbródek i ucałował się czule w usta.Dawno tego nie czułaś.Miałaś motylki w brzuchu.Wtuliłaś się w niego i zaczęłaś szlochać.Po chwili podniosłaś głowę i spojrzałaś w jego piękne,duże,zielone oczęta i wyszeptałaś.
T:Dziękuję,że jesteś.Kocham cię-pocałowałaś go namiętnie w usta.On to odwzajemnił.Wplotłaś palce w jego loki i weszliście głębiej do domu.Jednym kopnięciem zamknęłaś drzwi.Odkleiłaś się od niego i znów spojrzałaś w jego oczy,a on w twoje.Było cudownie.Od tego czasu jesteście razem.Minęły już 2 lata odkąd się pobraliście.Macie już córeczkę Carly.Czekacie jeszcze na synka.Jesteście kochającą się rodziną!!
The End
Mam nadzieję,że się podobało!!Nie wiem czy potrafię pisać imaginy,ale lubię to robić.Prawdopodobnie wprowadzę także gify...Ale pewna nie jestem.Za jakiś czas będzie następny!!<33
T:Mógłbyś mi pomóc wstać?-spojrzałaś na niego piorunującym wzrokiem.
M:No dobrze-powiedział nadal się śmiejąc.
T:A możesz mi wytłumaczyć z czego się śmiejesz?-spoważniałaś.On także.Zrobiła się niemiła atmosfera.Byłaś zdenerwowana. Przycupnęłaś na ławeczce,bo od upadku bolała cię kostka.
M:No pospiesz się.Spieszę się do domu,bo kumpel na mnie czeka,bo idziemy na piwo.
T:No to idź!!Nie potrzebuje twojej łaski!!Idź baw się dobrze!!O mnie możesz zapomnieć!!!-byłaś wściekła,a za razem przygnębiona.Siedziałaś na tej ławce tak długo,aż zaszło słońce.Próbowałaś wstać.Nie mogłaś.Strasznie bolała cię noga.Nagle jakiś chłopak podszedł do ciebie i zapytał.
H:Czy nic ci nie jest?-jego lekko zachrypnięty głos wydawał ci się znajomy.
T:To nic poważnego.Tylko noga mnie strasznie boli-nagle chłopak stanął w strumieniu światła.Jego loczki wyraźnie było widać.
H:Jak masz na imię?-zapytał miło
T:[T.I]...A ty??
H:Jestem Harry-chłopak spojrzał ci w oczy.Zarumieniłaś się i podskoczyłaś ze zdziwienia.To był on!Harry Styles.Byłaś wielką fanką tego zespołu.
T:O mój boże!!!Ty jesteś Loczek!!O Chryste!-Harry skrzywił się.
H:Proszę nie krzycz-zmarszczył nos.Udało ci się opanować.
T:Przepraszam,ale jesteś moim idolem.Zresztą jak całe One Direction.Byłam na waszym koncercie dwa dni temu.
H:Tak?!I jak ci się podobało?-zaciekawił się.Zaczęłaś mu opowiadać o całym tym dniu.Był zachwycony tym,że nie spotkaliście się tylko raz.Opowiadałaś mu również o tym jak go śledziłaś dla zabawy.Był rozbawiony.
H:Nie wierzę w to,że już się spotkaliśmy.Wydaje mi się,że to z tobą mam zdjęcie jak całujesz mnie w policzek,a na drugim zdjęciu ja ciebie.
T:Ty nadal masz to zdjęcie?-byłaś zaskoczona tą informacją.
H:Tak.Mam je nawet w ramce.Moja mama myślała,że jesteś moją dziewczyną i dała nam swoje błogosławieństwo-zaśmiałaś się.Rozmawialiście tak jeszcze przez dłuższy czas.Nie spostrzegłaś się kiedy była już 3 w nocy.Usnęłaś na jego ramieniu.
Obudziłaś się o 8.Widok cię zadziwił po otwarciu oczu.Leżałaś w łóżku.Ale nie byle jakim łóżku.To był pokój chłopaka.A właściciel tego pokoju spał słodko wtulony w ciebie.Nie mogłaś się podnieść,bo mocno cię trzymał.
T:Loczek...Wstawaj...Muszę się już zbierać...-wyszeptałaś do jego ucha.Powolnie otworzył zielone oczy.
H:Nie wychodź.Tak mi wygodnie.
T:Muszę już iść,bo mój chłopak będzie się martwił.........Co ja mówię!!On się nigdy nie martwi.Okay!Zostanę!-Harry był tak uradowany,że aż rzucił ci się na szyję.Zeszliście na dół.Noga już cię nie bolała.Zjedliście śniadanie przygotowane przez jego mamę.
T:Dziękuję pani.
Anna:Ale za co ty mi dziękujesz?
T:Za to,że mogłam tu być,ale teraz to już muszę iść,
H:Dlaczego?-miał łzy w oczach.
T:Mówiłam ci już,że będą się o mnie martwić-wyszłaś z kuchni i stanęłaś na schodach.Usłyszałaś jak Harry rozmawia ze swoją mamą.
A:Musisz o nią walczyć.Nie możesz dać jej odejść.
H:Ale kiedy to nie możliwe.Ona ma już kogo kochać-rozpłakał się.
A:Harry nie płacz.Na pewno to zauważy-nie wiedzieli o tym,ale ty już to zauważyłaś.Zeszłaś po schodach spowrotem do kuchni.
T:Przypadkiem usłyszałam waszą rozmowę-podeszłaś do Hazzy i mocno go przytuliłaś.
T:Na prawdę mnie kochasz?-oczy cię piekły od łez,ale nie chciałaś tego okazać.
H:Kocham cię odkąd spotkałem cię w parku.A pokochałem jeszcze mocniej wtedy gdy zasnęłaś mi na ramieniu.Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia-nie mogłaś w to uwierzyć.Nie miałaś siły żeby zatrzymać tą falę łez.Rozpłakałaś się jak mała dziewczynka i rzuciłaś się mu w ramiona.
T:Ja ciebie też kocham,ale niestety mam już chłopaka dla którego nic nie znaczę.A on nic nie znaczy dla mnie.Muszę z nim porozmawiać.Spotkamy się później.Dobrze?-otarłaś łzy z policzków i lekko się uśmiechnęłaś.Harry przytulił cię,wkładając ci jakąś karteczkę do tylnej kieszeni spodni.
Weszłaś do domu.Pobiegłaś do swojego pokoju.Nie zauważyłaś,że Mike siedział w pokoju.Stanęłaś jak osłupiała.
T:Co tu tu robisz?-zapytałaś ze łzami w oczach.
M:Przyszedłem,bo muszę ci coś powiedzieć.
T:No więc słucham.Ja pierwsza.Wiem o tym,że nic dla ciebie nie znaczę,i że nie powinniśmy być razem.Ja do ciebie też nic nie czuję.To uczucie wygasło wtedy w parku.Jesteś chamską świnią i tyle mam ci do powiedzenia-łzy ci poleciały wielkimi kroplami.
M:No właśnie.Bo ja po tym w parku zrozumiałem,że ja ciebie nigdy nie kochałem.Zrobiłem to z poczucia winy.Nic dla mnie nie znaczysz i nie znaczyłaś.Przykro mi,ale to koniec.
T:A mnie wcale przykro nie jest.Wynoś się stąd.Nie chcę cię już nigdy widzieć-mówiłaś wskazując na drzwi.Posłusznie wyszedł.Mimo tego,że nic do niego nie czułaś to i tak cię zabolało.Sięgnęłaś po telefon i numer do Harrego.
T:Możemy się spotkać?-mówiłaś zapłakana.
H:Dobrze przyjadę po ciebie.Gdzie mieszkasz?-podałaś mu adres i się rozłączyłaś.Po 5 minutach Harry zadzwonił do drzwi. Gdy cię zobaczył jego spokojna twarz zmieniła się na smutną i zmartwioną.
H:Rozstaliście się?-zapytał bez emocji.W głębi duszy cieszył się jak bachorek,który dostał zabawkę.
T:Tak-wybuchłaś płaczem.Harry podniósł twój podbródek i ucałował się czule w usta.Dawno tego nie czułaś.Miałaś motylki w brzuchu.Wtuliłaś się w niego i zaczęłaś szlochać.Po chwili podniosłaś głowę i spojrzałaś w jego piękne,duże,zielone oczęta i wyszeptałaś.
T:Dziękuję,że jesteś.Kocham cię-pocałowałaś go namiętnie w usta.On to odwzajemnił.Wplotłaś palce w jego loki i weszliście głębiej do domu.Jednym kopnięciem zamknęłaś drzwi.Odkleiłaś się od niego i znów spojrzałaś w jego oczy,a on w twoje.Było cudownie.Od tego czasu jesteście razem.Minęły już 2 lata odkąd się pobraliście.Macie już córeczkę Carly.Czekacie jeszcze na synka.Jesteście kochającą się rodziną!!
The End
Mam nadzieję,że się podobało!!Nie wiem czy potrafię pisać imaginy,ale lubię to robić.Prawdopodobnie wprowadzę także gify...Ale pewna nie jestem.Za jakiś czas będzie następny!!<33
poniedziałek, 7 maja 2012
Z:Muszę wyjechać-oznajmił mulat.
T:Ale dlaczego? Gdzie?-byłaś zła,a za razem smutna.
Z:Do Bradford.Jadę tam,ponieważ moja rodzina ciężko znosi odejście mojej mamy-płakał jak mały chłopiec.Tobie również poleciały łzy.
T:Nie mogę jechać z tobą?
Z:Nie. Wolę nie.Chcę to wszystko przemyśleć.Przepraszam-następna fale łez.Przytuliłaś brązowookiego tak mocno jak umiałaś i wyszeptałaś do jego ucha:
T:Dobrze. Rozumiem.Nie będę cię zatrzymywać. A na ile?
Z:Nie wiem. Na tyle ile trzeba.Jak będę wracał to zadzwonię.A zadzwonię na pewno.
T:Kiedy chcesz wyjechać?
Z:Dziś w nocy,aby rano już tam być-poparłaś decyzję swojego chłopaka.Byłaś smutna.Pomogłaś mu się spakować i odwiozłaś na lotnisko.Pożegnałaś mulata gorącym pocałunkiem w usta.Wróciłaś do domu. Położyłaś się do łóżka,ale nie mogłaś zasnąć.Czułaś jego nieobecność.Czułaś to puste miejsce obok ciebie,które jeszcze pachniało jego perfumami.Czułaś się samotna wiedząc,że nie będziesz mogła się do niego rano przytulić ani powiedzieć,że go kochasz.Rozpłakałaś się.Po dwóch godzinach płakania zasnęłaś.
~Następnego dnia~
Obudziłaś się o ósmej.Zawsze tak wstawałaś.Zeszłaś na dół jeszcze w piżamie.Byłaś bardzo zaskoczona.Harry siedział w twojej kuchni.
T:Loczek?!Co ty tutaj robisz?!-przytuliłaś go i ucałowałaś w polik.
H:Pomagam przyjaciółce.Nie odzywałaś się do nas więc postanowiłam cię zabrać na lody-ucieszył się.Byłaś dumna z tego,że masz takiego przyjaciela jak Harold.Poszłaś na górę i się ubrałaś.Wyszliście z domu,a ty zamknęłaś drzwi na klucz.Dzień był wspaniały.Słońce ładnie świeciło i ogrzewało twoją twarz.Weszliście do kawiarni.Stanęłaś w progu gdy zrobiło ci się słabo i zemdlałaś.
Obudziłaś się się w szpitalnym łóżku.Poczułaś znajomy zapach.Tak.To on tam siedział.Otworzyłaś oczy.Błysnęły iskierką.
T:Dlaczego wróciłeś?-zapytałaś lekko osłabiona.
Z:Gdy Harry powiedział mi,że zemdlałaś i leżysz w szpitalu wsiadłem w pierwszy samolot i przyleciałem do ciebie-ona na prawdę się martwi.Nagle do pokoju wszedł lekarz.z kartką.
L:Możemy porozmawiać na osobności-zapytał miło lekarz i Zayn wyszedł.Podszedł do łóżka i usiadł na krześle.Podał ci niezbyt wyraźne zdjęcia.
T:Co to?
L:To...Pani dziecko.Jest pani w trzecim tygodniu ciąży-mówił miło lekarz.Po chwili rozmowy wyszedł mówiąc do Zayna:
L:Może już pan wejść. Dziewczyna ma coś panu do powiedzenia-zostawił otwarte drzwi.Siedziałaś na łóżku głupio wpatrując się w USG.
Z:Co się stało? Jest aż tak źle?-chłopak usiadł na łóżku trochę poddenerwowany.
T:Ni jest źle. Jest wspaniale.Widzisz to zdjęcie?-podałaś mu prześwietlenie.
Z:Widzę. Co to? Nic tu nie widzę-przyglądał się uważnie.Pokazałaś mu mały płód.
T:To jest nasze dziecko.Zayn ja jestem w ciąży-chłopak nie mógł się ogarnąć po słowach "To masze dziecko".
Z:Będę tatą?
T:Tak kochanie!Będziesz tatą!-uśmiechnęłaś się,a łza spłynęła ci po policzku. Przytulił cię. Wybiegł na korytarz i zaczął krzyczeć "BĘDĘ TATUSIEM!!BĘDĘ TATUSIEM!!"Byłaś zadowolona z jego reakcji. Gdy wyszłaś ze szpitala pojechaliście do domu 1D.
Z:Chłopaki słuchajcie-nagle wszyscy zebrali.
Boo Bear:Co?Co?No mówicie?-Zayn objął cię w tali i złapał za brzuch.Otworzył usta,ale ty go wyprzedziłaś.
T:Jestem w ciąży- uśmiechnęłaś się. Cała banda podbiegła do ciebie i zaczęła cie przytulać,całować w policzki,łapać za brzuszek i podnosić.Tak mijały miesiące i lata. Urodził wam się synek którego nazwaliście Niall,ponieważ Niall jest jego chrzestnym.Jesteście bardzo szczęśliwą i kochają się rodzinę.
I jak wam się podoba.Wiem,że strasznie długi,ale bardziej umiem pisać opowiadania! Mam nadzieję,że zostawicie jakieś komentarze!!<33
sobota, 5 maja 2012
Siema ludzie!:)
No hej. Jest to mój blog na tym serwisie. Nie rozumiem niektórych rzeczy.Mam zamiar dzielić się z wami moją nierozwiniętą wyobraźnię. Chodzi mi o to że będę starała się pisać imaginy.Będę także dodawała gify i różne inne duperele.Nie wiem czy będę nadążała z pisaniem,ponieważ mam jeszcze jednego bloga z opowiadaniem.Tu też mam zamiar prowadzić opowiadanie.Nie jestem co do tego jeszcze pewna.Na pewno chcę was do siebie przekonać.Najlepiej byłoby gdybyście zostawiał/li komentarze.Będę wam ogromnie wdzięczna. Być może jeszcze dziś pojawi się pierwszy imagin.Mam nadzieję,że to docenicie.
_____________________________________________________________________________________
Stworzyłam tego bloga z myślą o tym,że mnie zrozumiecie i, że będę mogła liczyć na to,że zrozumiecie, że pisanie takiego typu rzeczy jest dla mnie ważne. Wasza ocena jest dla mnie niezmiernie ważna!!<3
Z poważeniem Kajoja12 :*
_____________________________________________________________________________________
Stworzyłam tego bloga z myślą o tym,że mnie zrozumiecie i, że będę mogła liczyć na to,że zrozumiecie, że pisanie takiego typu rzeczy jest dla mnie ważne. Wasza ocena jest dla mnie niezmiernie ważna!!<3
Z poważeniem Kajoja12 :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)













