piątek, 24 sierpnia 2012


Życie w Londynie jest pełne wrażeń.Cały czas coś się dzieje.Dziś miałaś iść z przyjaciółmi do klubu.Szykujesz się.Podeszłaś do szafy by wybrać coś wystrzałowego.Znalazłaś ten zestaw(bez pierścionka),umalowałaś oczy i zrobiłaś fryzurę .Podeszłaś do lustra i powiedziałaś:
W:No,no!Wiktoria!Wyglądasz wyśmienicie.Jeszcze tylko kolorowe światła i będzie jeszcze lepiej-obróciłaś się wokół własnej osi i poszłaś do kuchni.Gdy podeszłaś do lodówki przyszedł do ciebie sms.Wesoła melodyjka rozbrzmiewała z twojej torebki.
*Hej kociaku.Czekam pod domem.Gela.*.Szybko odpisałaś.
*Hej miśku.Okej.Już idę.Wiki.*.Po napisaniu tej wiadomości pośpiesznie wybiegłaś z domu zbierając przy tym kluczyki i klucze od domu.Zamknęłaś drzwi i podeszłaś do Angeli.
A:No w końcu.Jak długo można na ciebie czekać?-przytuliłaś i pocałowałaś ją na przywitanie w policzek.
W:Ty nie lepsza.Zapraszam-otworzyłaś jej drzwi od auta.Do klubu dojechałyście w 30 minut.Zanim weszłyście do środka czuć było zapach papierosów i alkoholu.Gdy weszłyście do środka wpadłaś na jakiegoś chłopaka,który przeszył cię wzrokiem.
W:Przepraszam!-krzyknęłaś aby usłyszał.Uśmiechną się i odszedł.To był zabójczy uśmiech.Zagapiłaś się.Wyrwała cię z tego Gela ciągnąca cię w stronę baru.
A:Poprosimy dwa martini-pochyliła się nad blatem by barman ją usłyszał.Podał nam drinki i uśmiechnął się.
W:Jak wypijemy to idziemy tańczyć!-podeszłyście do stolika.
A:Jasne.Czemu nie,ale wiesz,że nie umiem tańczyć-spuściła wzrok.
W:Tak wiem,ale musisz się przełamać-puściłaś o niej oczko.Piłyście i piłyście.Już miałyście iść na parkiet kiedy dosiadła się do was piątka chłopaków.Jeden był blondynek o pięknych,niebieskich oczach.Przedstawił się jako Niall.Drugi był ciemniejszy niż reszta i jako jedyny był szatynem.Miał na imię Zayn.Chłopak o sterczących kasztanowych włosach nazywał się Lou.Był jeszcze Liam.przystojny brunet o świecących się oczach.Ale jeden spodobał ci się najbardziej i wydawał ci się znajomy.Miał dość długie,brązowe loki.Dopiero gdy spojrzałaś na jego oczy przypomniało ci się.
W:Cześć.Jestem Wiktoria-wyciągnęłaś rękę w stronę kędzierzawego.
H:A ja Harry-pociągnął cię za rękę i przytulił na przywitanie.-To ty dziś na mnie wpadłaś?-uśmiechnął się pokazując rząd swoich śnieżnobiałych ząbków i słodkich dołeczków.
W:Tak przepraszam.Nie zauważyłam cię.Na prawdę przepraszam...-zaczęłaś się tłumaczyć i przepraszać.Harry przyłożył ci palca do ust żebyś już tyle nie gadała.
H:Przestań tyle gadać-zaśmiał się.-Zatańczysz piękna?-wyciągnął rękę.
W:Chętnie-złapałaś ją i ruszyliście na parkiet.Leciała twoja ulubiona piosenka,ale gdy doszliście na środek sali zaczęła lecieć wolny kawałek.Hazza objął cię w tali.Oplotłaś ręce wokół jego szyi.Czułaś tą bliskość pomiędzy wami.Chłopak lekko cię do siebie przycisnął.Nawet w szpilkach sięgałaś mu do klatki piersiowej więc się położyłaś głowę na jego torsie.
H:Czy to nie magiczna piosenka?-zapytał patrząc na ciebie.Podniosłaś wzrok i spojrzałaś w jego zielone tęczówki.
W:Harry mogę ci coś powiedzieć?-zapytałaś lekko zahipnotyzowana jego spojrzeniem.
H:Yhy-patrzeliście sobie prosto w oczy.
W:Jesteś wspaniały-uśmiechnęłaś się nieśmiało.
H:Dlaczego tak sądzisz?-złapał cię za policzek.
W:Ty jako jedyny spojrzałeś mi w oczy-nie spuszczałaś z niego wzroku.
H:Masz bardzo piękne,mocno niebieskie i mądre oczy.Cała jesteś piękna-ucałował cię w polik i przytulił.-Mogę cię o coś zapytać?-zapytał uśmiechając się.
W:Jasne.
H:Czy jeżeli okazało się,że jestem sławny i bogaty odrzuciłabyś mnie?-zapytał nieśmiało.
W:Jak mogłabym odrzucić takiego wspaniałego chłopaka jakim jesteś.Wiem,że jesteś sławny i bogaty.Wiem kim jesteś i nie przeszkadza mi to.Mówiąc wspaniały miałam na myśli to jaki jesteś w środku.I za to cię podziwiam-wzruszył się twoją odpowiedzią.Kilka łez spłynęło po jego rumianych policzkach.
W:Harry...Dlaczego płaczesz?-złapałaś jego policzek i kciukiem starłaś spływającą łzę.
H:Bo nikt nigdy mi tego w taki sposób nie przekazał.Jesteś wspaniałą dziewczyną.Dziękuję,że tak o mnie myślisz-w pewnym momencie kędzierzawy złączył wasze usta gorącym pierwszym pocałunkiem.
W:Czy to znaczy,że mogę cię mieć na wyłączność?-zaśmiałaś się.
H:O każdej porze dnia i nocy.Będę z tobą kiedy tylko będziesz chciała-uśmiechnął się szarmancko.Zbliżył się do ciebie.Dzieliły was już tylko centymetry.Patrzeliście sobie głęboko w oczy.Znów się pocałowaliście.Harold przycisnął cię do siebie,a ty wplotłaś place w jego kędziorki.Rozwarłaś lekko wargi.Harry wykorzystał okazje i wasze języki toczyły zaciętą walkę.Czułaś słodki smak jego śliny.Jego ust.Oderwałaś się od niego.Przyłożyłaś polik do jego polika i wyszeptałaś mu do ucha.
W:Może tak pojedziemy do mnie do domu?Tam będzie spokojniej-oczekiwałaś jego reakcji.
H:Okej,ale muszę powiedzieć chłopakom,bo będą się martwić-objął cię ramieniem i ruszyliście w stronę stolika gdzie siedzieli chłopcy z Gelą.To co tam zobaczyliście było szokujące.Gela całowała się z Zaynem,Niall z jaką brunetką,a Liam i Lou gadali o czymś zacięcie.
H:Ej Daddy!-krzyknął loczek.Wszyscy się odwrócili w naszą stronę.
A:Wiktoria!Gdzie byłaś?Myślałam,że sobie poszłaś-podeszła do ciebie przyjaciółka i cię przytuliła.Jej ciało było rozpalone.
W:Byłaś z Harrym na parkiecie.Tańczyliśmy-powiedziałaś uśmiechnięta.
H:Chłopaki ja i Wiktoria idziemy na spacer.Nie martwcie się.Mogę nie wrócić na noc-puścił im oczko i łapiąc mnie za rękę wybiegł z klubu.
W:Dlaczego biegniemy?-zapytałaś patrząc na twojego towarzysza.
H:Bo jak chłopacy się zorientują,że kłamałem to pójdą za nami-zwolnił trochę.
W:A kłamałeś?Ty nie umiesz kłamać-zaśmiałaś się wesoło.
H:No jak widać umiem skoro za nami nie idą.A teraz prowadź kochanie-objął cię w tali.Po drodze do twojego domu weszliście jeszcze do sklepu kupić jakieś wino.Szliście śmiejąc się,wygłupiając i śpiewając piosenki 1D.Stanęłaś przed twoim domem.Harry właśnie śpiewał końcowe wersy "I Wish"
H:Oh how I wish,that was me-śpiewając to ukląkł przed tobą i śpiewał to do ciebie.Tylko i wyłącznie do ciebie.
W:Awwwww.Harry jesteś słodki-wstał a ty go namiętnie pocałowałaś.Weszliście do domu.
H:Masz bardzo ładny dom.Miło tu-usiadł na kanapie i zaczął jeździć po niej ręką.-Choć tu do mnie-poklepał miejsce koło siebie.
W:Poczekaj tylko się przebiorę-pobiegłaś na górę do pokoju.Przebrałaś się w to(bez torby) i zeszłaś do chłopaka.
W:Już jestem kocie-usiadłaś obok loczka i pocałowałaś w policzek.
H:Może oglądniemy jakiś horror?-zapytał z iskierką w oku.
W:Boję się horrorów.Kto potem mnie będzie pocieszał?-zapytałaś naburmuszona.
H:Mogę zostać tak długo jak będziesz chciała.Przy mnie nic ci się nie stanie-przytulił cię.
W:Dziękuję,ale przecież wy jutro macie wywiad.A jak nie wyrobisz się na czas?Wtedy będę miała wyrzuty sumienia.Nie będę spała po nocach,bo będę wiedziała,że to przeze mnie nie zdą...-Hazz zamknął ci usta pocałunkiem.
H:Znów za dużo gadasz.A poza tym nie mamy jutro wywiadu.Reporter się rozchorował dlatego poszliśmy na imprezę.Mogę siedzieć z tobą tak długo jak to będzie konieczne.Nie zostawię cię gdy jest ci źle.Uwierz mi...Wierzysz mi?-zapytał patrząc w twoje oczy.
W:Wierzę...-wyszeptałaś uśmiechając się lekko.
H:To oglądamy?-zapytał z entuzjazmem.
W:No dobra...-powiedziałaś smętnie.Harry wybrał najstraszniejszy horror jaki oglądałaś w swoim życiu.Siedziałaś mocno wtulona w klatkę chłopaka.Gdy były momenty gdzie kogoś rozrywali,cięli bili ty chowałaś twarz w pierś Harrego.
H:Słodka jesteś jak się boisz-wyszeptał Harry całując cię w głowę.
W:Nie...Harry...Ja mam tego dość...To nie na moje nerwy...Przepraszam...-wbiegłaś szybko do swojego pokoju.

~Oczami Harrego~
Zastopowałem film i pobiegłem za nią.Powoli otworzyłem drzwi pukając.
H:Mogę wejść?-zapytałem ostrożnie.
W:Tak.Wchodź-powiedziała spokojnie leżąc na łóżku.Usiadłem obok niej.
H:Ej...Mała...Co się stało?Aż tak się boisz?-zapytałem z troską w głosie.
W:Harry.Przepraszam cię.Nie chciałam,ale to było straszne.Nienawidzę horrorów-usiadła po turecku patrząc na mnie ze smutkiem.
H:Boże co mi przyszło do głowy.Byłem głupi-syknąłem do siebie tak żeby Wiki nie usłyszała.Ale niestety usłyszała.
W:Nie jesteś głupi.Nic się nie stało.Każdemu się zdarza-usiadła mi na kolanach i ucałowała w policzek.Znam ją dopiero kilka godzin,a już jestem w niej zakochany po uszy.
H:Kocham cię-powiedziałem cicho.Nie łatwo było mi mówić o czuciach.Gdy ją zobaczyłem po raz pierwszy gdy na mnie wpadła.Zakochałem się w jej oczach.W tych pięknych,niebieskich oczach.
W:Ja też cię kocham Harry.Kocham cię jak nikogo innego-przygryzła wargę.Lubiłem jak dziewczyna tak robi.Głupio było mi się przyznać,ale miałem na nią chrapkę.Była taka pociągająca w tej bluzie,a jej pupę uwydatniały te obcisłe rurki.
H:Muszę ci coś powiedzieć...-spuściłem wzrok.
W:Czy coś się stało?-zapytała lekko wystraszona.
H:Nie.Nic się nie stało tylko chciałem powiedzieć,że jesteś strasznie pociągająca-przeleciałem językiem po zębach.
W:A to bardzo miło jest mi to słyszeć-uśmiechnęła się pokazując ząbki.Pocałowałem ją namiętnie.Po raz pierwszy w życiu tak bardzo pragnąłem bliskości dziewczyny.Było to wykańczające.Musiałem pójść na przód.Wziąłem ją na ręce i lekko położyłem na łóżku.Zacząłem całować ją po szyi,po twarzy.Wszędzie gdzie tylko miałem dostęp.
H:Proszę.Tak bardzo cię pragnę myszko-powiedziałem błagalnym tonem.Spojrzała na mnie porozumiewawczo.Ściągnęła bluzę i bluzkę.Była w samym staniku."Boże!!Ale ona ma ciało!!"-pomyślałem.Zacząłem całować ją po brzuchu,po dekoldzie.Wstałem lekko kładąc się na jej drobnym ciele.

~Oczami Wiktorii~
Lekko się na mnie położył.Wpiłam się w jego usta.Także czuła potrzebę jego bliskości.Zaczęłam ściągać mu koszulkę.Po ściągnięciu jej ujrzałam tę klatę,którą zawsze chciałam zobaczyć.
W:Masz świetną budowę-zaśmiałam się.
H:A ty masz świetne ciało kochanie-odwróciłam się.Teraz ja siedziałam na nim okrakiem.

~Oczami Harrego~
Gdy siedziała tak na mnie moje podniecenie rosło.Zaczęła mnie całować.Błądziła rękami po mojej klatce.Nie wiem dlaczego,ale zaczęła poruszać biodrami.Drażniła przy tym mojego penisa szwem.Czułem jak moje spodnie i majtki robią cię lekko ciasne.
W:WoW.Szybki jesteś-zaśmiała się.Moje poliki zrobiły się gorące i jeszcze bardziej rumiane.Nie wiedziałem co mam robić.
H:Muszę ci się do czegoś przyznać-powiedziałem siadając,a Wiktorię usadowiłem na swoich kolanach.
W:Co się stało?-speszyła się.
H:Jestem prawiczkiem-spuściłem wzrok.
W:Spokojnie.A ja jestem dziewicą.Nie martw się.Jakoś sobie poradzimy-uśmiechnęła się i znów wpiła się w moje usta.Nie chciałem dłużej użalać się nad sobą.Położyłem ją na łóżku.Zacząłem namiętnie i łapczywie całować po całym ciele.Doszedłem do spodni.
H:Pozwolisz?-podniosłem wzrok.
W:Yhy-uśmiechnęła się szeroko.Rozpiąłem jej guzik i rozporek.Powoli ściągnąłem jej spodnie.Szarpnąłem zębami jej majtki.Zjechałem niżej.Zacząłem całować ją po miejscu intymnym.Cicho pojękiwała.Jeszcze chwilę się podrażniłem i ściągnąłem jej majtki.Zacząłem robić okrężne ruchy wokół jej szparki.Zaczęła ciężko sapać i coraz głośniej jęczeć.Wiedziałem,że jej dobrze więc włożyłem tam dwa palce.Robiłem szybkie ruchy.Wyciągałem je i wkładałem.Sapała coraz ciężej.
W:Dobra...Harry...Stop...-wymawiała pomiędzy kolejnymi jękami.Jak chciała tak zrobiłem.
H:Co się stało?-zapytałem wycierając palce w chusteczkę.
W: Nic się nie stało.Tylko teraz ja chcę-przygryzła dolną wargę.
W:Okej.Jak chcesz-uśmiechnąłem się ciepło.Wstałem z kolan i usiadłem.Wiki podeszła do mnie.Przycisnęła żebym się położył.Rozpięła mój pasek,guzik i rozporek.Zaczęła go masować przez majtki.Robiła to tak energicznie.Jakby już to robiła.Czułem jak moje bokserki robią się mokre.Zauważyła to więc ściągnęła je.Mój penis był tak sztywny,że wyskoczył jak pajac z pudełka.Wytrzeszczyła oczy.
W:Łoł...Duży...-uśmiechnęła się łobuziarsko.Zaśmiałem się.Zaczęła jeździć ręką w górę i w dół.Z moich ust wydobyły się pierwsze jęki.Robiła to coraz szybciej.Po chwili włożyła go do buzi.Nie mieścił się cały. "Boże to on jest aż tak duży?!"-pomyślałem z lekkim przerażeniem.Oblizywała go,ssała i takie tam gierki.Jęczałem coraz głośniej.Niemal krzyczałem.Było mi tak dobrze.
H:Dobra...Koniec-wyciągnęła go z buzi.Zrobiła zdziwioną minę.
H:Chodź tu do mnie kocie-rozłożyłem ręce aby się na mnie położyła.Namiętnie ja pocałowałem a potem...

~Oczami Wiktorii~
Wszedł we mnie.Ostrożnie i powoli.Był taki delikatny.Zrobił jeden ruch.Jęknął z bólu.Zrobił drugi ruch.Ja jęknęłam z bólu.
H:Przepraszam...-wyszeptał.
W:Nie.Nic się nie stało.Dalej-westchnął i ciągnął dalej.Robił cię coraz bardziej agresywny.Zaczął poruszać się we mnie szybciej i mocniej.Było mi tak dobrze,że aż zaczęłam poruszać biodrami dodając mi i jemu rozkoszy.Sapaliśmy oboje.Było nam dobrze.W tym momencie staliśmy się jednością.Coraz szybsze ruchy powodowały większe podniecenie.
H:Wiki!Wiki!Już!-krzyczał żeby poinformować mnie,że dochodzi.Wyszedł ze mnie i wystawił penisa na moje ciało i po kilku sekundach byłam już cała w jego spermie.Poczułam ciepło w swojej szparce."Kurwa!!Coś tam w środku poleciało!!Chyba nie jest aż tak źle."-pomyślałam lekko przerażona.Ja jak zwykle optymistka.Loczek opadł koło mnie cały spocony i zdyszany.
W:Kocham cię-wyszeptałam również zdyszana jak on.
H:Ja ciebie też kocie-pocałował mnie namiętnie w usta.-Czy mogę zostać na noc?-zapytał przyjaźnie.
W:Jasne.Poczekaj chwilę pójdę się umyć-pogłaskałam go po włosach i wyszłam z piżamą do łazienki.

~Oczami Harrego~
Wiktoria jest wspaniała w tych sprawach.Ale kocham ją nie tylko za to.Jest niesamowita.Jest spełnieniem moich najskrytszych marzeń.Gdy ona wyszła postanowiłem trochę ogarnąć.Ułożyłem swoje ubrania obok łóżka,a jej ubranie schowałam do szafy.Na drzwiach miała mój plakat na którym było napisane "Love Forever and always".Wzruszyło mnie to.Gdy weszła do pokoju nadal stałem i patrzałem się na ten plakat.
W:Skarbie co ty robisz w mojej szafie?-zaśmiała się przytulając mnie od tyły.Odwróciłem ją żeby była twarzą do mnie.
H:Jesteś Directionerką?-zapytałem ze łzami radości w oczach.
W:Tak.Od jakiś dwóch lat.Odkąd złączyli was w zespół w X Factorze.Oglądałam wszystkie wasze występy.Jestem waszą wielką fanką-oczy jej się zaświeciły.Znów się popłakałem.
H:Jesteś spełnieniem moich marzeń.Kocham cię nad życie!Jesteś dla mnie wszystkim-struga łez spłynęła po moich polikach.Ona znów złapała mnie za policzek i je wytarła.Jest taka...taka...Nie umiem tego opisać.Jest po prostu dla mnie najważniejsza.
W:Nie płacz już więcej proszę-powiedziała i ona również zaczęła płakać.
H:Przestanę płakać jak ty przestaniesz-zaśmiałem się wesoło.
W:Dobrze już nie będę-uśmiechnęła się.Złapałem ją za podróbek i przybliżyłem jej twarz do mojej.Złączyłem nasze usta czułym pocałunkiem.
H:Chodź już spać-przytuliłem ją.
W:Ja idę spać,ale ty masz się ubrać-wyszczerzyła się.
H:Nie mam piżamy,a mogę spać w bokserkach?-zapytałem pochodząc do kupki z moimi ubraniami.
W:Ale one są mokre-pokazała na mokrą plamę na przodzie.
H:To przez ciebie.Ty mnie do tego zmusiłaś-wystawiłem jej język.
W:No dobra.Możesz spać w tych mokrych-wtuliła się w moją pierś.
H:Dobra to gdzie chcesz spać?-zapytałem pokazując łóżko.
W:Od ściany-wślizgnęła się pod kołdrę podnoszą ją abym do nie dołączył.Położyłem się koło niej.Było tu tak ciepło.
W:Mogę się do ciebie przytulić?Zimno mi-zapytała błagalnym tonem.
H:Oczywiście-położyła głowę na mojej klatce piersiowej.Objąłem ją i bawiłem się jej włosami.
W:Zaśpiewasz mi coś?Kocham twój głos-zapytał na wpół przytomna.
H:Ale co?
W:Nie wiem.Moments-powiedziała z trochę większym entuzjazmem.Zacząłem cicho śpiewać właśnie tą piosenkę.
W:Kocham cię Harry-powiedziała cicho i zasnęła.
H:Ja też cię kocham-wyszeptałem i ucałowałem ją w głowę.

*Następnego dnia*
Obudziłaś się pierwsza,ponieważ strasznie cię zemdliło.Pobiegłaś do łazienki.Wróciłaś do pokoju.Harry siedział na łóżku z uśmiechem.
H:Co się stało?Czemu jesteś taka blada?-podbiegł do ciebie spanikowany i zaczął sprawdzać czy nie masz gorączki.
W:Nie wiem co się stało.Nagle miałam potrzebę zwymiotowania-usiadłaś zmarnowana na łóżku.
H:Połóż się.Doktor Styles się tobą zaopiekuje-powiedział układając poduszkę.
W:Harry ty nic nie rozumiesz.Muszę na chwilę wyjść.Nie wiem kiedy wrócę.Nie chcę cię wyganiać,ale może już wrócisz?-zapytałaś ze smutną miną.
H:No dobrze-powiedział smutny.-Czy spotkamy się jeszcze dziś?-zapytał z nadzieją.
W:Wydaje mi się,że tak-ucałowałaś go czule w usta i wyszłaś.-Klucz zostaw w dużej donicy,dobrze?-krzyknęłaś schodząc po schodach.
H:Dobrze skarbie-odkrzyknął.Wyszłaś.Poszłaś do parku."Nie to nie możliwe!Ja nie mogę być w ciąży!Jestem jeszcze za młoda!Kupię test ciążowy i się wszystko okaże.Nawet jeżeli będzie to prawda to wydaje mi się,że mam już instynkt macierzyński.Chyba...".Trudno było o tym myśleć.Po drugiej stronie ulicy zauważyłaś aptekę.Weszłaś do środka.
W:Dzień dobry-podeszłaś do lady.
Aptekarka:Witaj słońce.Co ci podać?-zapytała miło.
W:Poproszę jeden...albo nie dwa testy ciążowe-powiedziałaś z przekonaniem.
Ap:W tym wieku?Nie za młoda jesteś?-zapytała zdeka zdziwiona aptekarka.
W:To nie dla mnie.To dla mojej cioci-wymusiłaś uśmiech.
Ap:Dobrze.Niech ci będzie.10.50 razem-uśmiechnęła się miło.
W:Dziękuję pani.Do widzenia-ze lekkim poddenerwowaniem wróciłaś do domu.Szukałaś klucza w donicy.
W:Szlak.Nie ma.Może ktoś jest w środku-otworzyłaś drzwi.-Harry?!Co ty tu jeszcze robisz?-zapytałaś zdziwiona.
H:Postanowiłem trochę tu posprzątać.Chyba nie masz nic przeciwko?-zapytał miło.
W:Nie.Nie mam-zapewniłaś go.-Wybacz muszę iść na moment do łazienki.

*10 minut później*
W:Kurwa!!-krzyknęłam na cały dom.Nagle Harold wparował do łazienki.
H:Co jest?-zapytał spanikowany.Zobaczył,że siedzę na podłodze i płacze.
W:Harry...Obiecaj,że mnie nie zostawisz.Nie będę w stanie sama sobie z tym poradzić-powiedziałam przez łzy.
H:Ale o co chodzi?-usiadł obok mnie.
W:Obiecaj mi to kurwa?!-krzyknęłam w złości.
H:Obiecuję skarbie.Za bardzo cię kocham-pocałował mnie w policzek.
W:Harry wpadliśmy!!-krzyknęłam i podałam mu zrobiony test.Ręce mi się trzęsły.
H:Ale dlaczego ty na mnie krzyczysz?Nawet nie wiesz jak się cieszę.Będziemy rodziną!Będę ojcem!-krzyczał uradowany Haroldzik.Mimowolnie zaśmiałam się.
W:Nie boisz się,że to zniszczy tobie...Wam karierę?-zapytałam lekko poddenerwowana.
H:Zaraz się o tym przekonamy-uśmiechnął się.
W:Ale...
Niall:Jesteśmy!-krzyknął Niall wchodząc.
W:Harry czemu?-zapytałaś patrząc na niego płacząc.
H:Kochanie.Nie bój się.Chciałem im powiedzieć,że jesteśmy razem,ale będzie podwójna niespodzianka.
W:No dobrze-ogarnęłam się szybko i przytulona do Loczka zeszliśmy do przyjaciół.Zayn przytulał się do Angeli,Niall lizał się z tą brunetką,Louis gadał z Eleanor,a Liam z Danielle.
H:Siema wszystkim-powiedział witając wszystkich po kolei omijając tą brunetkę.Ja szybko podbiegłam do  Geli i wtuliłam się w nią.
A:Mała...Co się stało?-zapytała głaszcząc mnie po włosach.
W:Zaraz się dowiesz-zaczęłam się martwić.Podeszłam do Harrego i się do niego przytuliłam.Wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.Liam stał koło nas.
H:Kochanie nie płacz.Wszystko będzie dobrze-powiedział na tyle głośno by Liam to usłyszał.
Li:To wy jesteście razem?-zapytał z zdziwieniem Daddy.
H:Tak-uśmiechnął się,a ja razem z nim.
A:Że co?!-nie mogła uwierzyć.
H:Pocałujesz mnie?-zapytał cicho.
W:Ciebie zawsze-uśmiechnęłam się przez łzy.Całowaliśmy się namiętnie i usłyszałam jak wszyscy nam klaszczą.
All:Bravo!!-krzyknęli z entuzjazmem.
W:Ale to nie wszystko-powiedziałam wychodząc krok do przodu.-Muszę wam powiedzieć,że...-kilka łez spłynęło po moich policzkach.-Jestem w ciąży-lekko się uśmiechnęłam.
Lu:Harry zostanie ojcem.O ja pierdole.Ty to masz szczęście stary.Szczęścia wam życzę-złożył mu życzenia po czym przytulił Hazze.-A ty Wiktoria na pewno będziesz z nim szczęśliwa i na pewno będziesz wspaniałą mamą-ucałował mój polik po czym wytarł ślad pozostawiony po ostatniej łzie.Podbiegła do mnie Angela.
A:Kochanie.Zostaniesz mamą?!Na prawdę?!Będę ciocią!Ale super!-podjarała się moja przyjaciółka.
H:Nie tylko ciocią,ale te chrzestną-uśmiechnął się.
A:Witaj w rodzinie Harry-przytulia go i zaczęli się śmiać.

Przestałam się martwić porodem,wychowanie i tego typu sprawami.Dzień minął bardzo dobrze i szybko.

*9 miesi11ęcy później*
W:Harry!!-krzyknęła do mnie z góry.
H:Tak kochanie?!-poszedłem na górę.
W:Już!!Zaczyna się!!Aaaaa!-krzyczała mimo to,że byłem w tym samym pokoju.Zawiozłem ją do szpitala.

*3 godziny później*
A:Boże jaka ona słodka.Hej moja chrześnico-Angela mówiła do Dircy.Jakie to słodkie.
H:Mogę moją córkę?-zapytał wystawiając ręce.
A:Tak-ostrożnie ją podała.
H:Hej malutka.To ja.Twój tatuś-smyrał małą po brzuszku.Gdy tylko zobaczyła Harrego od razu się uśmiechnęła.By to jej pierwszy uśmiech.Długo się tak nią wymieniali,a ja miałam okazję odpocząć po wyczerpującym porodzie.

Zespół po pięciu latach współpracy zaliczył trzy trasy koncertowe na które jeździły wszystkie dziewczyny razem z małą Dircy.Rozpadł się po ostatniej trasy.Chłopacy powiedzieli,że kończą z muzyką,ale nadal wszyscy się przyjaźnią.I WSZYSCY ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE.KONIEC.

~~~~~~~~~~
Trochę zjebałam końcówkę no,ale cóż.To jest specjalny imagin dla mojej kochanej Wiktorii.Mam nadzieję,że się spodoba!!<3 Kocham was!!<3