środa, 27 czerwca 2012

Dziś nie chciało mi się pisać imagina więc chciałam wam zaprezentować filmik która każda dobrze szanująca się Directioners powinna znać. Jest to rap "Fresh Prince Of Bel-Air.

Filmik!!<3

And tekst jakby ktoś chciał się nauczyć to rapować.Mi osobiście to niezbyt wychodzi,bo za szybko śpiewają,ale może jakoś się nauczę!!<3


In West Philadelphia, born and raised,
On the playground is where Ii spent most of my days
Chillin out, maxin', relaxin' all cool,
And all shootin some b-ball outside of the school
When a couple of guys, who were up to no good,
Started makin' trouble in my neighborhood,
I got in one little fight and my mom got scared
She said
 'You're movin with your auntie and uncle in Bel-Air!”

I whisteled for a cab and when it came near,
the license plate said fresh and it had dice in the mirrow .
if anything I could say that this cab was rare,
but I thought, “Man forget it” –“Yo home to bel air!

Miłej zabawy kochane!!<3 

Zajebisty obrazek!!<3
 

niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 5

Doszliśmy do domu chłopaków. Było dziwnie cicho.
-Co się tam dzieje?-zapytałam łapiąc  Nialla za rękę.
-Wiesz co…Nie wiem-otworzył drzwi i nas wpuścił.
-WOW!-krzyknęłam Maja.
-Czego krzyczysz?!-wrzasnął Harry cały rozczochrany.
-A wy co tu robiliście? Ten dom wygląda jak po wojnie!-krzyczał Niall. W sumie racja. Po ziemi walały się pudełka po pizzy, butelki po wodach, a nawet dało się zauważyć chyba z 10 puszek po piwie.
-Kochanie spokojnie-głaskałam go po przedramieniu.
-Jak mam być spokojny?! Tu jest jak w chlewie! Macie tu posprzątać! Natychmiast!-zdenerwował się jeszcze bardziej.
-Chłopaki na przedpokój raz!-wrzasnęłam i nagle wszystkie ułomy pokazały się w rządku przede mną.-Macie ruszyć te swoje tłuste tyłki i tu posprzątać. Jak nie widzicie to moja koleżanka przyszła w gości. Poznać was chce.
-Tak jest-zasalutował mi Louis.
-Się robi sir-Hazza również zasalutował. Spięli pośladki i zaczęli sprzątać. Zajęło im to 10 minut.
-No i widzisz skarbie? Nie trzeba było się tak denerwować.
-Jak ty to robisz?-otworzył usta ze zdumienia.
-Kobiece sposoby-puściłam mu oczko. Nie mógł się ogarnąć.
-No więc chłopaki, to jest Maja. Koleżanka Alice-wskazali na dziwnie wyglądającą niewiastę.
-Maja. Ziemia do Mai-machałam jej ręką przed twarzą. Ocknęła się.
-Tak? Tak? Słucham? Co się dzieje?-była zaskoczona.
-Chcę żebyś się ogarnęła i pogadała z nami-powiedział Harry ze słodkim uśmieszkiem.
-Aha. No dobrze-podeszła do Hazzy i przytuliła go. Był wniebowzięty. W takiej pozycji stali przez jakiś czas. Nagle Louis nie wytrzymał z zazdrości i odepchnął Harrego. Przestraszył się i upadł na podłogę.
-Nic ci nie jest-podbiegłam do niego. Walnął głową o krzesło.
-Nie. Myślę, że nie-spojrzałam na tył jego głowy.
-Rozwaliłeś sobie głowę. LOUIS!-krzyknęłam w stronę chłopca w bluzce w paski.
-Ja nic nie zrobiłem. To był wypadek!-złapał się za głowę i kucnął. Źle się czułam z tym co zrobiłam.
-Alice. Czemu się zdenerwowałaś? Przecież nic  się nie stało.
-Wiem, ale nie to był nagły przypływ emocji-wykrztusiłam przez łzy. Podeszłam do Lou i przytuliłam się do niego.-Przepraszam-wyszeptałam. Ucałowałam jego polik.-Przepraszam-płakałam. Wstałam i wybiegłam na zewnątrz. Boo Bear wybiegł za mną.
-Nic się nie stało. Naprawdę. Nie masz się co obwiniać-przytulił się.
-Ale to moja wina. To ja cię obwiniłam za tą rozwaloną głowę Hazzy. To wszystko moja wina!-położyłam głowę na kolanach Louisa. Nagle drzwi się otworzyły.
-Dlaczego płacze?-zapytał Liam.
-Długa historia.
-Opowiedz.
-Znaczy nie jest ona długa. Chodzi o ten upadek Harrego. On sobie rozwalił głowę i ona to zwaliła na mnie i teraz się obwinia, że to jej wina-Liam usiadł i pogłaskał mnie po plecach. Dziwno się czułam, że to nie był Niall. Przecież to mój chłopak. To on powinien mnie pocieszać. Drzwi znów się otworzyły.
-Szybko! Harry stracił przytomność!-nawoływał Niall. Szybko się poderwałam.
-Harry. Harry!-lekko nim potrząsałam. Nie obudził się.-Zadzwońcie na pogotowie! No na co czekacie!-wrzeszczałam przez płacz. Spojrzałam na Nialla. Miał dziwny wyraz twarzy. Podeszłam do niego. Przytulił mnie i wyszeptał:
-Nie płacz. Wszystko będzie dobrze-usłyszałam jak Liam dzwonił na pogotowie.
-Karetka będzie za 5 minut-powiedział w pośpiechu. Harry wyglądał jak zepsuta marionetka. Usiadłam obok niego. Reszta też to zrobiła.

Karetka przyjechała. Zabrała loczka do szpitala. Pojechałam razem z nimi. Zawieźli go do pokoju. Nie mogłam tam wejść, bo musieli zrobić jakieś badania. Czekałam niespokojnie na korytarzu. Po godzinie wyszedł lekarz. Podeszłam do niego.
-Co z nim? Co z Harry?-mówiłam przez łzy.
-A więc pan Harry ma dość mocny wstrząs mózgu. Mogłaby pani opowiedzieć co się stało?-zapytał mężczyzna w białym fartuchu.
-Oczywiście-usiedliśmy na krzesełkach, które stały pod ścianą. Była zapłakana. Trudno było mi o tym mówić. Opowiedział o całym zajściu. Chyba zrozumiał, bo mówiłaś nie zbyt wyraźnie.

Po 15 minutach przyjechała reszta. Wypytywali cię jak on się czuje i w ogóle. Nagle Niall pociągną mnie na stronę.
-Czemu się tak zachowywałaś w domu?-zapytał dość cicho.
-Nie chce o tym gadać-wróciłam do reszty. Niall szedł za tobą. Był zdenerwowany i chyba zazdrosny. Podeszłam do niego i się przytuliłam, ale on mnie odepchną. Wykurzyłam się.
-Przestań!-krzyknęłam na niego.-Co ja zrobiłam?-kilka łez popłynęło mi po policzkach. Spojrzałam na niego. Miał łzy w oczach.-Odpowiedz.
-Nic! Widzę, że bardziej zależy ci na Harrym niż na mnie!
-Nie prawda. To mój przyjaciel. Jak mam się o niego nie martwić zwłaszcza że może stracić pamięć!-wybuchałam na dobre. Wybiegłam przed szpital i usiadłam na schodku. Skuliłam się i zaczęłam mocno płakać. Poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Zrzuciłam ją. Nie wiedziałam kto to, ale chciałam pobyć sama.
-Mała…Nie płacz. Proszę-i znów Niall. Czy on chce mnie jeszcze bardziej dobić czy jak?
-Czego ty znów chcesz?!-zdenerwowałam się.
-Chcę cię przeprosić. Głupio się zachowałem. Tak wiem jestem zazdrosny, ale nie wiedziałem, że z nim jest aż tak źle. Wybaczysz takiemu głupkowi jak ja?-uśmiechnął się. Chwilę się zastanawiam.
-No dobrze-ucałowałam jego policzek. Uśmiechnął się.-Ale powiedz mi jedno. Dlaczego byłeś zazdrosny o loczka?
-No bo tak płakałaś, pojechałaś z nim do lekarza, przejęłaś się tym upadkiem-zrobił się lekko czerwonawy.
-Aha. A więc o to chodzi. Nie masz co obawiać. Ciebie kocham. To tylko przyjaciel. Ty jesteś dla mnie  najważniejszy na świecie-uśmiechnęłam się słodko. Wstał podał mi rękę i wróciliśmy do chłopaków i Mai. Była zakochana po uszy. Nie chciała zdradzić kim jest ten szczęściarz. Muszę z nią pogadać.

Siedziałam przy Harry do 9 rano. Przyszedł mnie zmienić Lou. Wiedziałam, że to on przyjdzie jako pierwszy. Poszłam do domu. Mój tata czekał.
-Hej-powiedziałam zmęczona.
-Cześć słońce. A ty co taka zmarnowana? Coś się stało?-zapytał zatroskany.
-Jestem zmęczona, bo spałam tylko 3 godziny. Tak stało się. Harry jest w szpitalu. Ma wstrząs mózgu.
-A który to ten Harry? Ten w loczkach?-uśmiechnął się.
-Tak tato to ten w loczkach-również się uśmiechnęłam.-Jestem zmęczona. Pójdę się położyć.
-Oczywiście kochanie. Odpocznij-skierowałam się na schody. Powiedziałam jeszcze dobranoc małemu, bo schodził po schodach i poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zasnęłam. Obudziłam się o 15. Otworzyła oczy, a przy mnie siedział uśmiechnięte Hazziątko.
-Boże!! Co mnie straszysz?-spytałam ciężko dysząc.
-Jesteś szybka?
-Zależy w czym.
-No to się ruszaj, bo musimy gdzieś jechać!-zaczął mną dość mocno trzęść.
-Ja nigdzie nie idę!-warknęłam przewracając się na drugi boczek.
-Ale to jest ważne. Nie zrobisz tego dla przyjaciela?-zrobił miną zbitego szczeniaczka.
-Ohh…No dobra już wstaję-powiedziałam z niechęcią. Czumu musi mnie budzić jak chce spać? To jest nie do pojęcia. Gdy się podniosłam, spojrzałam na Harrego złowrogim wzrokiem. Szybkim krokiem wyszedł z mojego królestwa. Podeszłam ślamazarnie do szafy.
-O mój Boże! Co ja mam założyć?!-zobaczyłam pustkę w mojej szafie. Mój ojciec chyba robił pranie. W końcu po 30 minutach wybrałam jakieś krótkie, jeansowe spodenki z dziurami i jakąś luźną koszulkę.
-Dobra już jestem. I co teraz?-zapytałam wkurzona.
-Zakładaj buty i jedziemy!-szarpnął mnie w stronę drzwi. Jak kazał tak zrobiłam. Ubrałam trampki i wyszłam zamykając drzwi na klucz. Wsiadłam do auta.
-Gdzie ty mnie w ogóle wieziesz?-zezłościłam się.
-Na koncert. Masz tu wejściówkę za kulisy i bilety w pierwszym rzędzie-podał mi jakieś coś na smyczy i bilet.
-OMG! Ale tak na serio w pierwszym rzędzie?
-Tak! W pierwszym rzędzie. I ochrona pozwoliła każdemu z nas wziąć jedną osobę z widowni. I ja z Niallem umówiliśmy się, że ja wezmę ciebie, a Niall Maję. A potem się zmienimy i ty będziesz z Niallem, a ja z Mają-był wyraźnie szczęśliwy tym faktem.
-Ale super. A Louis, Zayn i Liam?
-W pierwszym rzędzie będą jeszcze Eleanor i Danielle. Więc Liam weźmie Danielle, a Louis Eleanor. I wszyscy będą szczęśliwi.
-No nie wszyscy. A Zayn?
-On już sobie poradzi-puściła mi oczko. Dojechaliśmy na miejsce. Była to wielka hala z wielką sceną. Jak tam weszłam to dziewczyny już stały. Podałam ochroniarzowi bilet i podeszłam pod scenę. Dziewczyny Lou i Liama już były. Podeszłam do nich.
-Cześć jestem Alice-powiedziałam nieśmiało.
-Czyli?-zapytała Danielle z dziwną miną.
-Jestem dziewczyną Nialla.
-A no tak. Słyszałam o tobie w wiadomościach. Na serio do siebie pasujecie. O! O wilku mowa- Niall podszedł do Danielle i ucałował ją w polik tak samo jak i Eleanor. Do mnie podszedł i namiętnie pocałował w usta. Dziewczyny dziwnie się na nas patrzały.
-No to jak? Macie tremę?-objął mnie jedną ręką w talii.
-Ja tak. To dla mnie nowość.
-Ja tam jestem wyluzowana, a ty Eleanor?-odrzuciła Danielle.
-Ja też. Jestem przyzwyczajona-nagle przylazła reszta. Zayn i Harry byli przygnębieni. Spojrzałam na Harrego ze wzrokiem „Vas happening?” Pokiwał palcem, abym do niego podeszła.
-Nie wiesz gdzie jest Maja?-wyszeptał do mojego ucha Hazza.
-Wiem gdzie jest. Choć pokażę ci-wzięłam go za rękę i skierowałam się w stronę Niallera.-Choć ze mną-jego również wzięłam za rękę. Poszliśmy do wyjścia. Majka kłóciła się z ochroniarzem.
-Harry no idź. Weź ją. Powiedz mu, że jest z tobą czy coś. Będzie ci wdzięczna- jak powiedziałam tak loczek zrobił. Podszedł do ochroniarza.
-Ona jest ze mną-wziął ją za rękę i wciągnął do środka. Maja zarumieniła się.
-Awww…Jakie to słodkie- wsunęłam rękę pod bluzę Nialla. Ucałował mnie w głowę.
-No to może wrócimy do reszty?-zapytał Harold. Tak też zrobiliśmy. Danielle jak zwykle cmokała się z Liamem, a Louis i Eleanor robili głupie miny z czego ja i Majka wybuchłyśmy śmiechem. Przyciągnęłam ją do siebie.
-To co? Ty i Harry? Wiesz?-poruszyłam  śmiesznie brwiami.
-Nic pomiędzy nami nie ma. Jesteśmy tylko przyjaciółmi-zawstydziła się. Nie chciałam już nic mówić, bo jeszcze się zdenerwuje. Ona jest do tego zdolna.

~Godziną później~
Zaczął się koncert. Chłopacy na samym początku przywitali się z fankami. Skakały i piszczały jak szalone. To była jakaś masakra. Pierwsza piosenka jaką zaśpiewali to „Up All Night”. Świetnie się bawiłam. Skakałam i śpiewałam razem z nimi. Nadszedł czas na najwspanialszą piosenkę jaką kiedykolwiek słyszałam. A mianowicie „More Than This”. Pierwsze wersy. Harry wyciągnął do mnie rękę. Niall, Loui, Liam i Zayn także. Weszłam po schodkach. Podeszłam do Hazzy. Nagle Harry i Niall zamienili się miejscami. Blondasek objął mnie w tali i ucałował w czoło. Wszystkie dziewczyny zaczęły krzyczeć „Uuuu…!!” . Trochę się speszyłam. Nie wiedziałam jak się zachować. Nagle szepnął mi do ucha:
-Spokojnie. Nie denerwuj się-przytulił mnie. Była strasznie podjarana. Po jeszcze dwóch piosenkach zeszyłyśmy wszystkie za kulisy. Ja z Mają zaczęłyśmy się śmieć z tego co Harry z nią robił. Choć śpiewał prawie najwięcej to i tak świetnie się bawili. Ja zresztą też. Ten dzień był najwspanialszym dniem w mojego życia.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Nie wiem czemu,ale czuję się odrzucona.Myślę,że imaginy i rozdziały z tego powodu będę pisać częściej dodawać.Cieszę się,że jeszcze tylko 10 wejść i będzie 200!!Dziękuję za to,że czytacie mojego bloga.Mam nadzieję,że się wam podoba!!<3 ;**

Rozdział 4

Obudziłam się cała w skowronkach. Spojrzałam na zegarek. Była 9.34. Nie wiedziałam, że tak wcześnie wstanę. Usiadłam na łóżku. Wciąż myślałam nad tym co powiedziałam. Czy ja to mówiłam na poważnie? Chyba tak. I do tego ten pocałunek. Wczorajszy dzień był najgorszy, ale za razem najlepszy w moim życiu. Postanowiłam w końcu się ogarnąć. Podeszłam do szafy która jeszcze pachniała nowością. Wzięłam TO. Do tego jakiś cienki sweterek. Poszłam do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic  i umyłam zęby. Ubrałam się i zeszłam na dół. Wiedziałam, że  nie będę sama, bo tata idzie na 10.40 do pracy i zawsze wstaje o 9.00. Podeszłam do lodówki. Zajrzałam. Nic nie było. Postanowiłam zrobić sobie kanapki z „Nutellą”. Zjadłam je ze smakiem. Usiadłam na sofie i włączyłam TV. Leciał właśnie jakiś komunikat o 1D w wiadomościach. Nagle babka z telewizji powiedziała:

-A oto nowa miłość Nialla Horana. Podobno nazywa się Alice Oxsford. Nie wiadomo kto to jest, ale i tak życzymy im szczęścia-głupio się uśmiechnęła. Po chwili na całym ekranie telewizora pokazało się zdjęcie jak całuję się z Niallem.

-O cholera!-krzyknęłam i zastopowałam pilotem moment. Nie zauważyłam kiedy do salonu wszedł tata.

-Możesz mi to wytłumaczyć?-podniósł jedną brew. Nie wiedziałam co powiedzieć.-Ja czekam.

-No co mam ci powiedzieć? No tak to jestem ja. Zadowolony-wskazałam na ekran.

-Nie! Wcale nie! Teraz wstyd mi będzie pokazać się w pracy. Te wiadomości ogląda większość Londynu- był zdenerwowany.
-To ja może już pójdę-odwróciłam się do niego plecami i weszłam na korytarz.-Aha i nie czekaj na mnie! Być może nie wrócę na noc! Pa!-krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami. Chodziłam przez pół godziny po ulicach miasta. Postanowiłam, że zadzwonię do Nialla. Nie minęły 2 sygnały, a już odebrał.

-No cześć śliczna. Coś się stało?

-Hej. Nie, nic. Tylko chciałam się spytać, czy nie chciałbyś wybrać się ze mną na spacer?-byłam zdenerwowana.Nie wiedziałam czemu. 
-Od razu wychodzę z domu.

-Będę pod altanką. Okay?

-Oczywiście. Daj mi 5 minutek-powiedział uradowany.

-Czekam. Papa-rozłączyłam się i skierowałam do miejsca spotkania. Przyszłam 5 minut przed czasem. Usiadłam na ławce i patrzałam w dal. Oderwałam wzrok od miejsca i spostrzegłam się, że blond chłopak już siedzi na ławce.

-Hej-powiedziałam z uśmiechem.

-Witaj piękna-ucałował mój policzek.-No to może się przejdziemy?

-Jasne, czemu nie-wstaliśmy równocześnie. Nialler złapał mnie w tali. Zrobiło mi się ciepło. Czułam się bezpiecznej. W jego objęciach było inaczej niż w, objęciach tego zdrajcy Kacpra. Doszliśmy do budki z popcornem.

-Poproszę jeden solony i jeden maślany- podeszłam do sprzedawcy wyciągając portfel.

-Co ty robisz?-zdziwił się blondasek.

-Płacę jak nie widać-odparłam zaskoczona reakcją.

-Nie pozwolę ci zapłacić. Jesteś dziewczyną. Ja nigdy nie pozwalam, aby dziewczyna za mnie i za siebie płaciła-wepchnął się przede mnie i zapłacił. Słodko z jego strony.

-To słodko z twojej strony. Nigdy nikt za mnie nie płacił. Dziękuję!-rzuciłam się jemu na szyję i dałam buziaka w polik. Spojrzałam na niego. Był zarumieniony. Ja też się zawstydziłam. Wzięłam od niego paczkę mojego solonego popcornu i poszliśmy się przejść. Chodziliśmy tak chyba ze 3 godziny. Śmieliśmy się. Ja płakałam ze śmiechu, bo Niall zaczął udawać koguta na środku parku. Ludzie którzy koło nas przechodzili patrzeli na nas jak na psychicznie chorych.

-Wiesz co…-nie dokończyłam.

-Co? Coś się stało?-zapytał zaniepokojony.

-Nieeeee… Tylko… Berek!-krzyknęłam i lekko go popchnęłam wystawiając przy tym język.

-O nie! Teraz to ci się dostanie!-krzyknął i zaczął biec w tą samą stronę co ja. Byłam od niego szybsza i schowałam się za wysokimi krzakami.

-Alice! Gdzie jesteś?! I tak cię znajdę! Cip, cip, cip!-krzyczał w okolicach miejsca gdzie się schowałam.

-Ja ci kurwa dam cip, cip!-krzyknęłam i rzuciłam się mu na plecy, aż upadł. Wybuchliśmy śmiechem. Leżałam na nim trochę. Dziwnie to wyglądało więc postanowiłam zejść. Nialler stałą blisko mnie i złapał za ręce. Serce zaczęło mi walić. Zbliżył twarz do mojej i wyszeptał:

-Kocham cię. Jesteś wspaniała-po tych słowach zarumieniłam się. Podniósł moją głowę i powiedział.

-Zechciałabyś uczynić mi ten zaszczyt i zostać moją towarzyszką życia?-nie wiedziałam co powiedzieć. A co jeżeli on też mnie zrani? Ledwo pozbierałam się po zdradzie Kacpra, a teraz on. Już nie wiem co mam myśleć.

-Mogę to przemyśleć? Pozwolisz mi na kilka dni namysłu?-zarumieniłam się po raz kolejny.

-Jasne. Tylko żebym nie musiał długo czekać. Tego nie lubię-ucałował mój polik.

-Wiesz o co mi chodzi?

-No właśnie nie za bardzo. O co chodzi? Dlaczego musisz to przemyśleć?

-Ponieważ ledwo co pozbierałam się po zdradzie Kacpra i boję się, że z tobą będzie tak samo. Na razie nie mam zbyt dużego zaufania do chłopaków.

-No, ale ty myślisz, że ja będę taki sam jak ten debil od siedmiu boleści. Dziękuję, że masz o mnie takie zadanie-zrobił naburmuszoną minę i odwrócił się w drugą stronę.

-Nie o to mi chodzi…Misiek! Nie obrażaj się-przytuliłam się do niego od tyłu. Odwrócił się i spojrzał na mnie z miną typu „foch forever na 5 min.” Zaczęłam się śmieć na cały głos.

-Dlaczego się śmiejesz?-zapytał zdziwiony.

-Bo masz śmieszną minę-ucałowałam go w policzek. Chodziliśmy po parku jeszcze długi czas. Pomyślałam, że teraz on powinien poznać tatę i Michaela.

-Może chciałbyś do mnie wpaść? Poznasz mojego tatę i brata-zachęcałam go.

-Z miłą chęcią. Ty poznałaś chłopaków, chociaż ich znałaś, a ja teraz poznam twoją rodzinę-uśmiechnął się słodko. Ruszyliśmy w stronę mojego domu. Rozmawialiśmy na różne tematy. Doszliśmy do mojego domu.

-To tu-otworzyłam drzwi i  wpuściłam gościa do środka.

-Ładnie tu.

-Dziękuję. No to choć do mnie do pokoju-pokazałam ręką na schody. Weszliśmy do pomieszczenia. Usiadłam na krześle przy biurku, a Niallowi wskazała miejsce na miękkim fotelu. Zaczęliśmy o czymś gadać. Nagle do mojego pokoju wparował Misiek z tatą.

-Aaaa!-krzyknął mały i rzucił się na mnie. Za nim do pokoju wszedł tata.

-Nie wiedzieliśmy, że masz gościa-powiedział patrząc na Nialla.

-Dzień dobry. Jestem Niall.

-Witam. Marcin jestem-podali sobie ręce.

-To ty jesteś ten koleś z telewizji. Widziałem wasze zdjęcie. Pasujecie do siebie…

-Tato!-krzyknęłam i walnęłam go lekko w ramię.

-No co? Taka prawda-wyszli z pokoju.

-Przepraszam cię za niego. On tak ma. Tak samo było jak w 3 klasie przyprowadziłam kolegę ze szkoły. Dobija mnie to.

-Spoko. Nie przeszkadza mi to. Przyzwyczaiłem się. Też tak miałem w Irlandii-uśmiechnął się szeroko.-Masz gitarę?-spojrzał na instrument stojący przy łóżku.

-Tak mam. Gram na niej „One Thing”, „More Than This” i „What makes you beautiful”. Zagrasz coś?-zapytałam z zaciekawieniem.

-Nie wiem. Nie jestem w formie.

-No proszęęę!!!-podałam mu gitarę.

-Okay. Dla ciebie zrobię wyjątek-wziął gitarę i zagrał „Torn”. Płakałam.

-Dlaczego płaczesz?-spytał i mnie przytulił.

-Bo ta piosenka przypomina mi wszystko. A zwłaszcza tą zdradę.

-Ale po co o tym jeszcze myślisz? On nie jest tego wart. Długo jeszcze będziesz myślała nad moja propozycją?

-Już się namyśliłam.

-No więc…?-zapytał i podniósł śmiesznie brew.

-Oczywiście-rzuciłam się mu w objęcia i pocałowałam w usta.-Jestem pewna, że mnie nie zranisz, bo bardzo dobrze czuję się w twoim otoczeniu. Kocham cię!-krzyknęłam i zaczęłam namiętnie całować. Wsunęłam język i lekko masowałam jego język.

~Niall~

To cudownie! Jestem wniebowzięty. Alice to wspaniała dziewczyna. Gdy się całowaliśmy to wiedziałem, że to ta jedyna. Odkleiła się ode mnie. Nie chciałem przestać więc ja również złożyłem pocałunek na jej malinowych, pełnych ustach. Lekko rozchyliła usta,  a tym razem ja wsunąłem swój język. Nasze języki lekko się pocierały, a ślina mieszała. Było cudownie. Odkleiliśmy się od siebie.

-Kocham cię-wyszeptałem do jej ucha.

-Ja ciebie również tylko, że mocniej-przytuliła się do mnie. Czułem się cudownie. Teraz wiem, że mam o kogo dbać i martwić. To jest dziewczyna mojego życia.

-Chcę spędzić z tobą resztę życia. Jesteś tą jedyną-wypowiedziane słowa płynęły mi prosto z serca.

-Jutro przyjeżdża moja była przyjaciółka-posmutniała.-Czy będziesz przy mnie jak przyjedzie?-zmarszczyła śmiesznie czoło.

-Jasne. Czemu nie. W końcu ją poznam. Tylko się z nią nie kłóć…Proszę.

-No dobrze, ale jeżeli ona zacznie to ja będę musiała skończyć. Zawsze tak robię-wszystkie te słowa wymawiała z wielką powagą. Nie myślałem, że taka wesoła i zabawna dziewczyna jak ona potrafi się, aż tak przejmować taką ciotą jak ta Majka czy Kacper.

-Trochę tego nie rozumiem. Nie potrzebnie przejmujesz się takimi ciotami. Szkoda twoich nerwów-pocałowałem ją w głowę.

-No wiem, ale to jest silniejsze ode mnie. Jeszcze do tego ta piosenka co ją zagrałeś. Nie chcę już o tym myśleć. Mam ochotę uciec na kilka dni lub tygodni i o niczym nie myśleć.

-Chciałabyś mnie zostawić? Nie mogłabyś tego zrobić, bo umarłbym z tęsknoty. Jesteś dla mnie zbyt ważna abym za tobą nie tęsknił.

-Nie chciałabym. Zabralibyśmy się razem tylko jak najdalej stąd. Chcę zapomnieć o niektórych słowach i widokach.

~Alice~

Zmrok się zbliżał, a ja wciąż siedziałam z Niallem w pokoju. W końcu nie wytrzymałam.

-Kochanie. Czy masz jutro coś ważnego do zrobienia?-zapytałam ze słodkim uśmiechem.

-Mamy wywiad w radiu, a co?

-Nie nic. Pomyślałam…Znaczy…Chciałam się spytać czy…nie chciałbyś zostać u mnie na noc?-zarumieniłam się.

-Jeżeli mógłbym no to tak.

-No to super. Choć ze mną na dół to poinformuję tatę. Okay?-wstałam i podałam mu rękę. Zeszliśmy na dół.

-TATO!!-wrzasnęłam.

-CO!?

-GDZIE JESTEŚ!?-wrzasnęłam po raz drugi.

-W kuchni. Nie drzyj się!!-pogroził mi palcem.

-Dobrze przepraszam. Niall zostanie u nas na noc. Dobrze?

-No dobra, ale śpi w innym pokoju. Inaczej nie ma mowy, żeby u nas spał.

-Tato?! Przestań! Nie jestem już dzieckiem. Mogę robić co mi się podoba.

-Jeszcze nie. Za 3 tygodnie tak. Wtedy przyznam ci rację, że możesz robić co chcesz, ale teraz nie. No to jak?

-No dobra. Co ty na to miśku?-zwróciłam się do mojego chłopaka.

-Mi to tam obojętnie. Ale jutro o 17.30 mamy wywiad. Wiesz o co chodzi?

-Tak. Mówiłeś mi. No, ale chyba do 16 spać nie będziesz?

-No nie wiem. Jestem do wszystkiego zdolny- zaśmiał się.

-No dobra. To my idziemy na górę. Nialler chcesz coś do picia lub jedzenia?-miło się uśmiechnęłam.

-Wiesz co może poproszę coś do picia.

-Co? Sok, herbatę, czy co?

-Może wodę-poprosił. Wyciągnęłam małą butelkę wody mineralnej i podałam mu ją.

-Myślałam, że rzucisz się na lodówkę jak to powiem-zdziwiłam się, bo z tego co czytałam…A czytałam bardzo dużo o 1D to wiem, że blondasek kocha jeść i mnie to nie dziwi.-Jak oglądałam jednego Twitcama to widziałam jak jesz jakieś chipsy. To jeszcze było wtedy jak mieszkałam w Polsce. Wtedy jarałyśmy się z koleżanką waszym widokiem…A teraz mogę cię mieć na wyłączność. Kocham cię-pocałowałam do w usta. Odwzajemnił gest.

-Też kiedyś oglądałem twojego Twitcama. Nie wiem jakim cudem, ale od razu poczułem coś do ciebie. Chciałem do ciebie odpisać za te ciepłe słowa co mi wysyłałaś, ale Paul powiedział, że lepiej nie. Ja ciebie też kocham-pocałował mnie po raz kolejny. Jak tak się sobie zwierzaliśmy to zapomniałam kompletnie, że mój tata jeszcze tam stoi. Spojrzałam na niego. Miał dziwną minę. Taką zdziwioną. Chyba nie wiedział o co chodzi.-Dobra choć pokarzę ci pokój-pociągnęłam go za rękę. Poszliśmy do gościnnego.

-Tu będziesz spał. No to dobranoc. Pchły na noc, a karaluchy pod poduchy. Miłych snów-musnęłam jego usta. Zanim wyszła dałam mu jeszcze jaką koszulkę do spania.

-Zaczekaj.

-Hmm…?-odwróciłam się na pięcie.

-Jeszcze ja-i namiętnie mnie pocałował. To było wspaniałe pożegnanie. Poszłam do swojego pokoju i wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Niestety zastałam tam tatę.

-Długo jeszcze?-narzekałam.

-Nie już wychodzę. Tylko jak przyjdę rano i nie będzie cię w pokoju albo on będzie u ciebie to nie ręczę za siebie-pogroził mi palcem.

-Tato ty myślisz, że ja jestem na tyle  głupia, żeby to zrobić to się grubo mylisz. Nie podoba mi się to, że mi nie ufasz. Jestem już prawie dorosła i wiem co robię-weszłam do łazienki, a tata  wyszedł. Wzięłam prysznic. Nie myłam włosów, bo myłam je rano. Wszyłam z łazienki i od razu położyłam się do łóżka. Leżałam chyba 20 minut myśląc nad tym jak to będzie jak Maja zawita w te skromne progi. Myślałam i myślałam  aż w końcu sen mnie znużył.. Obudziłam się poddenerwowana. Nie wiedziałam jak zareagować na wizytę Majki. W sumie to cieszyłam się, ale też nie chciałam jej widzieć. Od tamtego telefonu nie jest już moją BFF, czyli Best Friends Forever. Na  szczęście mam jeszcze chłopców. Oni potrafią mnie pocieszyć, a zwłaszcza Niall. Jest moim przyjacielem i miłością mojego życia. „Dobra Alice. Przestań się przejmować. Wyjdzie tak jak wyjdzie”-pomyślałam. Wstałam ślamazarnie z łóżka i skierowałam się do szafy. Wyciągnęłam ciemne rurki i bluzką na krótki rękawek  z nadrukiem „1D 4ever”. Zeszłam na dół. Szeroko otworzyłam oczy ze zdumienia. Nialler pochłaniał wszystko co było na stole.

-Cześć kochani!-ucałował tatę w policzek, a Nialla w usta. Uśmiechnął się.

-Tatusiuu…-przeciągnęłam końcówkę zwracając się do siwiejącego mężczyzny.

-Tak córciu?

-Zrobiłbyś mi śniadanie?

-Tak. Tylko powiedz mi co byś chciała?

-Zaskocz mnie-puściłam mu oczko. Poszłam do łazienki. Uczesałam włosy w kłoska. Lekko umalowałam rzęsy oraz lekki róż. Ponownie zeszłam na dół.

-No, no, no. Kochanie. Pięknie wyglądasz. Podoba mi się twoja koszulka. Jest taka oryginalna.

-Dziękuje. Zrobiłam ją jak jeszcze mieszkałam w Polsce, bo byłam z Majką na waszym koncercie. Ale wy wymiatacie na tej scenie. Najbardziej podoba mi się ten twój skok.

-To gdzie ty stałaś, że cię nie widziałem?

-Byłam pod samą sceną. Załatwiłam sobie te bilety poprzez ciocię, ale zapłaciłam za siebie ze swoich pieniędzy.

-No to, że moja dziewczyna o której nie wiedziałem, że będzie moją dziewczyną widziała jedną z najważniejszych rzeczy mojego życia-pokazał swoje perełki.

-A następna część to…?-zapytałam.

-To ty oczywiście. No bo kto inny?

-Nie wiem. Jest dużo ważnych rzeczy w życiu gwiazdy-zachichotałam.

-Opowiedz mi więcej o tym jak byłaś na naszym koncercie.

-No dobrze.  Pamiętasz może tą drobniutką dziewczynę, która dała ci swoja bransoletkę z napisem „Al”?

-Tak. Mam jeszcze tę bransoletkę. Był to słodki gest. A czemu pytasz czy ją pamiętam?

-No więc możesz się zdziwić, ale to byłam ja. Chciałam mieć z tobą zdjęcie dlatego przeciskałam się przez ten wielki tłum dziewczyn.

-Na serio to byłaś ty?-był bardzo zdziwiony.-Co za niespodzianka. Masz jeszcze to zdjęcie?

-Mam i to z tobą i z Harrym, Zaynem, Louisem i Liamem. I mam jeszcze twój autograf który mi dałeś, a potem ucałowałeś mój policzek o tak-ucałowałam jego usta.

-To teraz będziesz miała mnóstwo zdjęć ze mną, a także będzie dostawała więcej buziaków-zaczął delikatnie masować mój język. Plątały się one. Było wspaniale. Z każdym pocałunkiem zakochuję się w nim jeszcze bardziej. Nagle z tej wspaniałej chwili wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Domyślałam się kro to może być. W drzwiach ujrzałam mordkę za którą tęskniłam. Wpuściłam ją do środka. Rozejrzała się dookoła. Jej wzrok stanął na Niallu.

-Cześć-machnął ręką i ciepło się uśmiechnął. Upadła na ziemię. Niall podniósł ją i lekko położył na kanapie. Po 20 minutach ocknęła się.

-Co się stało?-zapytała szybko trzepocząc gęstymi rzęsami.

-Zobaczyłaś Nialla i zemdlałaś-wymusiłam uśmiech.

-No! To wszystko wyjaśnia. A co on tu właściwie robi?-zapytała z niedowierzaniem.

-On jak widzisz chce się ze mną przyjaźnić-próbowałam wymusić on niej wyjaśnienia.

-Ty nie zrozumiałaś.

-A co tu do zrozumienia? Nie  chcesz się ze mną przyjaźnić to już twój wybór. Ja nie mam tu nic do gadania.

-Nie potrzebnie odbierałaś ten telefon jak byłaś zajęta skakaniem po jakimś kolesiu-wtrącił w mojej obronie chłopak.

-Ale o czym wy do cholery mówicie? Jakie skakanie?

-No o zabawianiu się.

-Aaaa…Wy myślicie, że ja…? Hahahahahaha!-wybuchła śmiechem.-Ja byłam z Tomkiem na siłowni.

-A to „Aaaa!”? I jęki i stękanie?

-Tomek bardzo się wysilał, bo chciał utrzymać formę. I dlatego jęczał. A to „Aaaa!” to przytrzasnął mi palca sztangą.

-To czemu od razu mi nie powiedziałaś?

-A co ci miała powiedzieć? Po co była ci wiadomość co robię i czy przyjadę? Obiecałam, że przyjadę więc po co byłaś taka dociekliwa?

-Bo już raz zostałam zraniona i nie chciałam czuć znów to samo-odwróciłam głowę w stronę Nialla.

-Teraz masz mnie. Nie masz się co martwić-objął mnie w tali i ucałował moje usta. Podniosłam wzrok na moją koleżankę. Była zakłopotana i zdziwiona jednocześnie.

-Czy coś nie tak?-uśmiechnęłam się słodko.

-Nie nic…Tylko…Wy…-nie dokończyła, bo nie mogła wykrztusić ani jednego słowa.

-Tak dobrze myślisz. Jestem z Niallem w związku. A reszta to moi przyjaciele. Musisz się do tego przyzwyczaić-szturchnęłam ją lekko.

-Czyli ty znasz cały zespół i się z nimi przyjaźnisz?

-Tak. A co?

U-Czemu mi nic nie mówiłaś? Od razu wsiadłabym w samolot i tu przyjechała.

-Przyjechałabyś tu tylko dla nich. Prawda?

-NIE!-krzyknęła.

-TAK!-również krzyknęłam.

-Dobra dziewczyny! Przestańcie!-na szczęście nasz spór zakończył Niall. Cieszę się, że jest przy mnie.

-Maja. Jak chcesz możesz ich poznać. Co ty na to?

-A nie będę się narzucać?

-Nie.

-Jeżeli tak. To chętnie.



____________________________________________________________________
Dziękuję czytelniczkom tego bloga! Mojej kochanej Marcie i reszcie Directioners!!Wkrótce 5, ale nwm czy będę miała tyle weny co dziś!!:)Nie będę dodawała zdjęć,bo to za dużo roboty.Będą tylko na początku rozdziału!!:D Dobranoc!!:D

piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 3

Naturalna wersja Nialla
Siedziałem na ławce w parku i myślałem nad tym jak to jeszcze 2 lata temu było zupełnie inaczej. Inaczej, czyli normalnie, a teraz takie zamieszanie. Chciałem się odciąć od tego schorowanego świata wyciągnąłem słuchawki z kieszeni spodni, podłączyłem je do MP4 i zanurzyłem głowę w wysokim kołnierzu płaszcza. Wstałem z ławki i ruszyłem przed siebie. Wiał lekki zimny wietrzyk. Przez to, że nie byłem zbyt ciepło ubrany przechodziły mnie zimne dreszcze. Przyspieszyłem trochę krok. Podniosłem głowię i odchyliłem mocno zaciemnione okulary. Ujrzałem małą kawiarenkę. Skierowałem się w jej stronę. Pociągnąłem za klamkę w wszedłem do środka. Było tam ciepło i przyjemnie. Usiadłem przy najbardziej oddalonym stoliku. Nie chciałem zostać zauważony, więc szybko przemknąłem przez środek kawiarni. Ściągnąłem płaszcz, ale okularów nie zamierzałem ściągać. Podeszła do mnie kelnerka. Z tego co widać to była po trzydziestce.
-Proszę pana, tu nie wolno nosić okularów-ostrzegła mnie. Stałem, przybliżyłem twarz do jej ucha i wyszeptałem:
-Proszę pani. Jestem Niall Horan. Z zespołu One Direction. Gdy ściągnę okulary zrobi się tu zamieszanie i krzyki dziewcząt. A tego by chyba pani nie chciała?
-No dobrze, ale proszę nie kombinować.
-Nawet nie mam zamiaru-uśmiechnąłem się słodko i złożyłem zamówienie. Poprosiłem o kawę i sernik. Gdy kelnerka przyniosła moje zamówienie od razu jej zapłaciłem. Sernik był wyśmienity. Prawie jak ten co robi go moja mama w Irlandii. Chciałbym ją odwiedzić, ale jak. Gdy wyjadę bez słowa to chłopaki będą się martwić lub Bóg wie co innego, a jeżeli powiem im, że tęsknię za Irlandią to powiedzą, że jestem cienki. A tego nie chcę. Nie jestem cienki! Zostanę i pokażę im, że potrafię wytrzymać. Jesteśmy z chłopakami w Londynie od roku, ale nadal się nie zaaklimatyzowałem.
~Alice~
Dzień nie zapowiadał się za dobrze. Martwiłam się, bo już wczoraj Majka miała tu przyjechać i nie przyjechała. Dzwoniłam do niej chyba z 10 razy, ale nie odbierała. Postanowiłam spróbować jeszcze raz. Wzięłam telefon i wykręciłam numer Mai. Po pięciu sygnałach odebrała.
Telefon Mai.
-Halo-po raz pierwszy od jakiegoś czasu usłyszałam jej głos.
-Witaj wśród żywych. Czemu nie odbierasz?-zapytałam.
-Nie miałam czasu…Po co dzwonisz jestem zajęta?-gdy to usłyszałam z ust mojej przyjaciółki zamurowało mnie. W tle słychać było sapanie i ciche jęki.
-Chciałam tylko spytać czy przyjeżdżasz, czy mam na to nie liczyć?-zdezorientowałam się tymi jękami i sapaniem.
-Wiesz co raczej nie…Aaaa…Jest mi tu dobrze i chyba tu zostanę-łzy mi popłynęły ciurkiem.
-Nie chcę cię już więcej znać! Nienawidzę cię! Jesteś najgorszą przyjaciółką jaką kiedykolwiek miałam! Nienawidzę cię słyszysz!-wykrzyczałam to przez łzy. Nie słychać już było ani cichych jęków, ani sapania. Słychać było tylko pociąganie nosem.-Nie dzwoń do mnie już nigdy! Nienawidzę cię!
-Ale…Alice! Przecież ja nic nie zrobiłam!
-Nic nie zrobiłaś? Tak myślisz? A pamiętasz przyjaciółki na zawsze?
-Pamiętam.
-No to dobrze. To możesz już o tym zapomnieć! Jesteś dla mnie nikim! Usuń mnie ze swojego życia! Te wspomnienia są już nie ważne! Nie waż się do mnie przyjeżdżać, bo i tak cię nie wpuszczę.
-A co z Michaelem? Obiecałam mu, że was odwiedzę.
-No to jego możesz odwiedzić, ale do mnie masz się nie odzywać.
-Dobrze. Jutro u was będę-wybuchałam na dobre. Rozłączyłam się. Ze złości rzuciłam telefonem o ścianę. Na szczęście tylko bateria wypadła. Pobiegał do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Płakałam coraz bardziej. Poczułam, że ktoś siada obok mnie. Odwróciłam głowę w stronę tej osoby. Okazał się nią mój młodszy brat.
-Powiesz mi co się stało?-uśmiechnął się słodko.
-Nawet jakbym ci powiedziała to i tak byś nie zrozumiał. Jesteś jeszcze za mały. Wiesz co? Pójdę się przejść! Może zrobi mi się lepiej. A ty idź do taty, bo czeka na ciebie  w pokoju.
-Dobra już idę, ale ty przestań płakać.
MP4 Alice.
-Dobrze, przestanę-powiedziawszy to podniosłam się z łóżka i skierowałam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Ujrzałam opuchniętą, czerwoną od płaczu twarz z rozmazanym makijażem. Przemyłam ją szybko i poprawiłam makijaż na trochę mniej widoczny. Podeszłam do drzwi, założyłam kalosze, wzięłam kurtkę przeciw deszczową parasol i wyszłam. Wyciągnęłam słuchawki, podłączyłam je do MP4 i puściłam sobie „Taken” One Direction. Szłam i wsłuchiwałam się w dość spokojne rytmy piosenki. Doszłam do parku. Usiadła pod wiatą. Położyłam nogi na ławkę i się skuliłam. Zaczęłam cicho łkać. Nagle poczułam czyjś uścisk. Podniosłam znów zapłakaną twarz i spojrzałam na osobę siedzącą obok mnie. Miał ciemne okulary oraz krótkie blond włosy. Otarł mi łzy i szepnął:
-Powiesz mi dlaczego płaczesz?-troszkę się przestraszyłam, bo nie wiedziałam kto to.
-A czy ty możesz mi powiedzieć kim jesteś- po kilku sekundach ściągnął okulary. Zaniemówiłam.-Ty jesteś…Niaaaa…-nie mogłam wykrztusić więcej słów.
-Owszem jestem Niall. A ty piękna jak się nazywasz?-uśmiechnął się słodko.
-Jestem Alice.
-Dlaczego siedzisz tu sama? Nie jest ci zimno?-zaczął się wypytywać.
-Siedzę sama, ponieważ chciałam wszystko przemyśleć i ułożyć. I nie, nie jest mi zimno, bo siedzę tu 5 minut.
-Może opowiesz mi co się stało?
-Chyba nie ma takiej potrzeby. Poza tym nie będę zawracać ci dupy moimi problemami.
-Ale mnie się nigdzie nie spieszy. No proszę powiedz! Zrobi ci się lżej na serduszku-powiedział to i dotknął mojej prawej strony klatki. Zaczęłam mu opowiadać wszystko od początku, aż to teraz.
-Nie wiem po co zamartwiasz się taką zdzirą jaką jest ta Majka? Ona nie jest warta twojej przyjaźni. Do tego jeszcze zabawiała się z jakimś kolesiem gadając z tobą? To już jest szczyt wszystkiego.
-No wiem! To jest skandal! Teraz już nie mam nikogo oprócz mojego chłopaka. Nie mam się komu wygadać-zaczęłam płakać. Niall mocno się do mnie przytulił. Wtuliłam się w niego. Poczułam się taka bezpieczna. Było zupełnie inaczej niż gdy Kacper mnie przytula. To był wyjątkowy uścisk. Wcisnęłam głowę pomiędzy jego szyję, a ramię. Kilka łez jeszcze popłynęło mi po poliku. Poczułam cudowny zapach jego perfum. Odkleiłam się od niego i wstałam obciągając kurtkę trochę niżej, bo zmarzłam. Przeszedł mnie dreszcz.
-Jest ci zimno?-zapytał zatroskany.
-Troszeczkę, ale dojdę do domu-uśmiechnęłam się. I ruszyłam na przód zgarniając przy tym parasolkę.
-Poczekaj!-ktoś złapał mnie za rękę.
-Coś się stało?
-Nie tylko chciałem spytać…Czy podasz mi swój numer telefonu?-zapytał nieśmiało.
-Oczywiście-podałam mu numer i odwróciłam się na pięcie.
-Zaczekaj. Odprowadzę cię. Mogę?-zapytał wystawiając rękę.
-Ależ oczywiście-podałam mu swoją rękę. Chodziliśmy jeszcze przez jakąś godzinę po parku. Zaczęło się ściemniać. Skierowałam się w stronę  domu, ale on pociągnął mnie w przeciwnym kierunku. Nie wiedziałam gdzie idziemy. Trochę się bałam. Przeszły mnie dreszcze.
-Czemu się tak trzęsiesz?-zapytał szeptem.
-Właściwie to  nie wiem, ale trochę się boję.
-Czego?
-Że zaprowadzisz mnie w jakieś straszne miejsce. A mnie jest bardzo łatwo przestraszyć.
-Możesz mi zaufać. Nie jestem takim chamem. Ufasz mi?-śmiesznie podniósł jedną brew. Po 10 minutach doszliśmy do wielkiego domu. To chyba była willa. Otworzył furtkę i rzekł:
-Panie przodem-zachichotałam i weszłam przed dom.
Dom chłopaków.
-Proszę tędy. Już wiesz gdzie jesteśmy?
-Takie wiem. Przy jakimś wielkim domu-zrobiłam głupią minę. Obeszliśmy go dookoła. Weszliśmy do ogródka. Niall staną przed wielkim oknem. Otworzył je i wpuścił mnie do środka.
-A czy my tak możemy? Znasz właściciela tej posesji?-zapytałam zdziwiona.
-Stoi przed tobą współwłaściciel. O a tam jest reszta-wskazał palcem na chłopaków siedzących w salonie na sofie i fotelach. Przyjrzałam się im dokładnie.Nie wierzyłam własnym oczom. To było One Direction.
-O mój Boże-powiedziałam sama do siebie, ale niestety Niall to usłyszał.
-Już wiesz gdzie jesteś?-zapytał uśmiechnięty.
-Tak już wiem-nagle Niall zaczął iść do przodu w stronę chłopaków.Uczyniłam to samo.
-Siema chłopaki!-wrzasnął Niall i nagle wszyscy się poderwali.Zaczęli się ściskać i całować w poliki. Schowałam się za nim tak żeby chłopcy mnie nie zauważyli. Niestety nie udało mi się to.
-Ej słuchajcie!To jest Alice!-krzyknął i zapadła cisza.Wyciągnął mnie zza swoich pleców i pokazał mnie reszcie.
-No, no, no. Nialler!Wychodzisz na 5 godzin  i przyprowadzasz do domu panienkę.Cóż to za piękny dzień dziś miałeś?-powiedział Louis zagryzając marchewkę.
-Cześć piękna.Jestem Louis-wziął moją rękę i ucałował ją jak prawdziwy dżentelmen.
-Wiem.Znam was!Jestem wasza fanką!Jak już wiecie to ja jestem Alice.
-No to czyli nie musimy się tobie przedstawiać osobno?-zapytał Zayn.
-Nie,nie musicie-odpowiedziałam z uśmiechem.-Niall wiesz co ja już chyba pójdę.Macie sobie dużo do opowiedzenia-zwróciłam się do Nialla,ale zamiast jego odezwał się Lou.
-Nieeeee!! Zostań!!-złapał mnie za rękę i nie chciał puścić.
-No dobra, dobra. Ale najpierw mnie puść-zrobił jak chciałam.Ściągnęłam mokrą kurtkę i powiesiłam na wieszaku.Kalosze postawiłam na wycieraczce, bo były mokre.
-Chodź,usiądź z nami-powiedział Loczek klepiąc  miejsce obok siebie.Posłusznie usiadłam obok Harrego.
-Może oglądniemy jakiś horror ?-zaproponował Zayn.
-Nie.Alice jest bojaźliwa i nie lubi horrorów-wyrecytował Nialler.
-Dziękuje za obronę-podeszłam do chłopaka który właśnie stał nie daleko i dałam mu buziaka w policzek.
-Nie ma za co-powiedział  i uśmiechnął się ciepło.-Ale możemy oglądać ten film jeżeli któryś z was będzie przy mnie siedział i gdy będzie coś strasznego to będę mogła się do niego przytulić.Nagle wszyscy rzucili się na mnie z rękami.
-Ja mogę!!-najgłośniej krzyknął Louis.Uśmiechnęłam się,ale wolałam koło niego nie siedzieć.
-Wiesz co…Jesteś kochany, ale wole chyba koło ciebie nie siedzieć,bo ty się nie boisz horrorów. Niall?-zwróciłam się do blondaska.
-Słucham?-widocznie o czymś intensywnie myślał.
-Usiądziesz koło mnie na tym filmie co Zayn zaproponował?-zapytałam ze słodkim uśmieszkiem.
-Oczywiście.Jakbym mógł cię zostawić na pastwę losu.Tylko się nie zdziw co Zayn wybierze-zrobiłam wielkie oczy.Usiadałam na kanapie a przy mnie Nialler.Zayn zaczął wyszukiwać coś w domowej wyszukiwarce i wybrał „Koszmar z ulicy Wiązów”.Przez cały film siedziałam wtulona w blond chłopaka. Jemu to się chyba podobało,bo przez większość filmu się uśmiechał.Film się skończył.Odkleiłam się od chłopaka.Spojrzałam na zegarek telefonu.Była 21.10.
-Jest już późno.Muszę już iść-powiedziałam z uśmiechem w stronę chłopców.
-NIEE!!-krzyknął Louis i padł na kolana.-Poczęstuję cię marchewkę.Tylko nie wychodź!
-Muszę.Bo jak nie wrócę na noc to mój tata wygada mojemu chłopakowi,że nie wróciłam i zacznie podejrzewać mnie o zdradę i w ogóle.
-To ty masz chłopaka!?-zdziwił się Harry.
-Tak mam.Ja będę leciała.Papa-podeszłam do każde i dałam buziaka w polik na pożegnanie.Skierowałam się do drzwi wyjściowych.
-Zaczekaj!-usłyszałam głos Niallera.-To nie te drzwi to to raz, a dwa to odprowadzę cię-uśmiechnął się szeroko.
-Dziękuję, ale nie trzeba.
-Ale ja cię nie puszczę samej do domu.Kręci się tu za dużo typów.
-Mam gaz łzawiący-zaśmiałam się.
-JA CHCE!-krzyknął i tupnął nogą jak mała dziewczynka.-Boję się o ciebie.
-No już dobrze.To ubieraj się, bo się spieszę-powiedziałam i poszłam po kalosze.Wzięłam je i ubrałam. Blondasek podszedł do mnie z moją kurtką.Ubrałam ją i wyszłam na zewnątrz. Nadal padało.Przez jakiś czas szliśmy w ciszy, ale mój towarzysz przerwał ją.
-Jak ma na imię twój chłopak?-zapytał podnosząc śmiesznie brew.
-Ma na imię Kacper.A ty nie masz dziewczyny?
-No właśnie nie mam.
-Trochę to dziwne, że taki atrakcyjny i słodki chłopak jak ty jest sam-naprawdę się zdziwiłam.
-Jestem sam, bo czekam na tą jedyną.Miałem dziewczynę, ale tylko raz. Był to krótki związek-nie ciągnęłam dalej tej rozmowy,bo widziała,że posmutniał.Rozejrzałam się dookoła i zorientowałam się, że przechodzimy koło mojego domu.
-No to tu.Dziękuję za odprowadzenie-przytuliłam się do niego, a on wtulił mnie jeszcze mocniej.Poczułam się tak samo jak wcześniej w parku.Ucałowałam jego policzek,on zrobił to samo.Spojrzałam w jego piękne,niebieskie oczka.Odwróciłam się na pięcie,ale poczułam na nadgarstku dłoń farbowanego blondaska.Lekko mnie pociągnął i stanęłam w niebezpiecznej odległości.
-Niall ja na…-nie dokończyłam,bo poczułam ciepłe usta Nialla na swoich.Nie protestowałam.Kompletnie zapomniałam o bożym świecie.No właśnie!Kacper!Odkleiłam nagle swoje wargi od warg chłopaka.Biegiem skierowałam się do domu.Pobiegłam do swojego pokoju.Rzuciłam się a łóżko i zaczęłam płakać.

~Niall~
Była 10.20,wstałem mocno się przeciągając.Spojrzałem na okno.Była piękna słoneczna pogoda.Skierowałem się na dół.W salonie siedzieli już Harry i Louis którzy się bili.
-Siema chłopaki! Co wy robicie?-zapytałem zaspany.
-Witam cię waćpanie. Zacny mamy dzisiaj dzień, nieprawdaż?-podszedł do mnie Louis i ukłonił się jak milord do milorda.
-O tak.Zdecydowanie jest zacny milordzie-wybuchliśmy śmiechem.Poszedłem do kuchni.Zastałem tam Liama.Przygotowywał śniadanie.
-Mmmm…Jak ładnie pachnie-próbowałem spróbować potrawy,ale „tatuś” strzelił mnie z łopatki w dłoń.-Ała!To bolało!-krzyknąłem.
-No i dobrze.Masz nauczkę żeby nie pchać łapy tam gdzie nie wolno.Poza tym poczekaj aż będzie gotowe- powiedział nie odrywając wzroku od patelni.
-No dobrze-podszedłem do sofy na której walali się Hazza i Boo Bear.Stałem nad nimi dobre 10 minut zanim się skapnęli.
-Ej!!-wrzasnąłem, bo inaczej by nie usłyszeli.
-Co!?-krzyknął Harry.
-Przestańcie się wygłupiać i przesuńcie dupska.Też chcę usiąść-wcisnąłem tyłek pomiędzy oparcie a dupę Harolda.Wciąż myślałem o tym co się wczoraj stało.Z mojego transu wyrwał mnie głos Lou.
-No to nieźle się wczoraj działo jak odprowadzałeś Alice do domu,no nie?-zdezorientowałem się. Skąd on o tym wiedział?
-Skąd wiesz?
-Wszystkie gazety o ty piszą-wtrącił Harry rzucając magazyn z kolorową okładką.Wziąłem ją do ręki i przeczytałem nagłówek „Niall Horan i jego nowa miłość!Czy to coś poważnego?” Myślałem, że kogoś zabiję, ale opanowałem się. Wziąłem ze sobą magazyn i poszedłem do siebie do pokoju.
-A śniadanie?! –krzyknął Liam z kuchni.
-Nie jestem głodny!-krzyknąłem ze złością. Przecież to nie mogło się stać. Nikogo nie widziałem. To jest jakaś paranoja. Rzuciłem gazetą o ścianę, wziąłem ubrania i poszedłem do łazienki. Gdy otworzyłem drzwi zastałem tam Zayna przeglądającego się w lustrze.
-Zayn długo jeszcze, chcę się wykąpać-marudziłem.
-No dobra już wychodzę-zanim wyszedł powiedział do swojego odbicia:
-Jeszcze tu wrócę piękny- wybrechtałem go.
-No dobra wyłaź!-wskazałem palcem drzwi.
-Okay, okay-wyszedł i o dziwo zamknął za sobą drzwi. Podszedłem  do wanny i napuściłem sobie wody. Wszedłem do niej i zanurzyłem się po szyję w pianie. Myślałem wciąż o tym zdjęciu. Nagle ktoś walnął pięścią w drzwi od łazienki i wrzasnął:
-Niall wyłaź! Musimy pogadać!-była to Alice. Nie byłem zadowolony, bo po tej akcji ze zdjęciem głupio mi z nią rozmawiać. Wyszedłem z wanny, zawinąłem ręcznik w pasie i ukazałem swoją bladą klatę.
-Co jest?-zapytałem otwierając drzwi.
-To ja się pytam co jest? Skąd oni mają to zdjęcie?-zapytała pokazując mi inne kolorowe pisemko, tym razem dla dziewczyn.
-A niby skąd mam wiedzieć. Nawet nie wiedziałem, że ktoś za nami idzie-wziąłem gazetę do ręki.-Chodź do mojego pokoju, bo tu wszyscy słyszą-złapałem ją za rękę. Poszła. Nie odmówiła.
-Dlaczego mnie pocałowałeś?!-była bardzo wkurzona.
-A dlaczego człowiek całuje człowieka. Jesteś cudowną dziewczyną. Pocałowałem cię, ponieważ chciałem ci pokazać po części co czuję.
-Ale co mnie to obchodzi co ty czujesz? Jesteś gwiazdę. Nie możemy się razem pokazywać, bo wyjdzie jeszcze gorszy burdel niż teraz. Poza tym mam już chłopaka. Nic do ciebie nie czuję-uspokoiła się. Nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem. Byłem wkurzony.
-Wyjdź!-krzyknęłam, a Alice podskoczyła. Przestraszyła się. Nie chciałem tego robić, ale to co mi powiedziała w żywe oczy to była przesada. Alice wyszła. Cała się trzęsła. Nie wiedziałem co robię. Stanęła w drzwiach i odwróciła się. Chciała coś powiedzieć, ale wypchnąłem ją na korytarz. Byłem zły na siebie.
~Alice~
Czemu tak postąpił? Nie wiem. Było to dziwne. Nie sądziłam, że jest do tego zdolny. W sumie nie znaliśmy się długo, ale to nie było miłe przeżycie. Zeszłam na dół po schodach. Weszłam do salonu w którym cicho siedzieli chłopcy.
-I co?-zapytałam cicho Liam.
-No nijak. Wyrzucił mnie z pokoju.
-No ja mu się nie dziwię. Trochę za bardzo na niego naskoczyłaś-posądził mnie Lou.
-Ja nie chciałam, ale nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Nigdy nie znałam żadnej gwiazdy- usprawiedliwiłam się.
-No dobrze, ale to nie jego wina, że podobasz mu się. I też nie jego winą jest, że te paparazzi łażą za nami krok w krok-nie mogłam ukryć, że było mi przykro. Wstałem i skierowałam się do wyjścia. Postanowiłam, że pójdę do Kacpra i mu to wszystko wyjaśnię. Szłam około 20 minut z domu 1D. Gdy już doszłam zobaczyłam, że drzwi są uchylone, więc weszłam. Szukałam go po całym dole. Nigdzie go nie było. Poszłam więc na górę. Podeszłam do jednych drzwi. Był to pokój Gracka. Brata Kacpra.
Pokój Gracka.
-Hej mały. Nie wiesz gdzie jest Kacper?-zapytałam ciepło się uśmiechając.
-Cześć Alice. Wiem gdzie jest Kacper. U siebie w pokoju. Tylko uważaj jak tam wejdziesz, bo możesz dostać szoku- uśmiechnął się i wrócił do zabawy.
-A nie chciał być kiedyś wpaść do nas i pobawić się z Michaelem?
-No może i kiedyś bym mógł, ale nie wiem kiedy-powiedział. Wyszłam z pokoju. Szłam dość długim korytarzem. Doszłam do ostatnich drzwi. Były to właśnie te drzwi w które miałam wejść, ale nie weszłam. Zanim zdążyłam nacisnąć klamkę usłyszałam krzyki i jęki. W końcu odważyłam się nacisnąć klamkę. Otworzyłam drzwi. Stanęłam jak wryta. Ujrzałam mojego chłopaka zabawiającego się z jakąś panienką.
-A więc o tym nie ostrzegał!-powiedziałam. Była masakrycznie wkurwiona na niego. Podeszłam do łóżka na którym on leżał. Podniósł się chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył, bo walnęłam go z pięści w twarz.
-Nie na widzę  cię!! Nie pokazuj mi się na oczy!! –krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami.
-Zaczekaj!-pociągnął mnie za rękę.
-Czego chcesz?!-wyrwałam swoją rękę z jego uścisku.-Obiecałeś, że mnie nie zranisz i co?! I gówno z twojej obietnicy! Nie na widzę!
-Nie dasz nawet tego wytłumaczyć?!-krzyknął.
-Nie krzycz na mnie. Nie dam! Nie zasługujesz na to!-krzyknęłam i wybiegłam.
Błąkałam się po parku. Usiadłam pod altanką. Było to miejsce moje pierwszego spotkania z Niallem . Strumień łez pocieknął z moich czekoladowych oczu. Zanurzyłam głowę w nogach, które miałam pod brodą. Poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Nie podnosiłam głowy, bo nie chciałam, żeby ten ktoś widział mnie zapłakaną.
-Już nie płacz…-usłyszałam znajomy głos.-Jestem przy tobie-jednak podniosłam głowę. Spojrzałam na postać siedzącą koło mnie. Był nią kochany blondasek. Odwróciłam się w jego stronę i mocno uściskałam. Cieszyłam się, że to on tu był, a nie ktoś inny.
-Przepraszam.-wciąż płakałam.
-Ale za co? Miałaś rację, ale ja naprawdę cię kocham-spojrzał mi w oczy, a ja w jego. Ujrzałam piękne, szeroko otwarte, niebieskie oczy. Nie mogłam wytrzymać. Łzy cisnęły mi się falami do oczu. Niall mocno mnie przytulił i ucałował w głowę.
-Nie masz się co martwić. Nie będę cię już męczył. Wyjeżdżam do Irlandii na tydzień. Więc chciałem się z tobą pożegnać.
-NIE! Nie wyjeżdżaj! Nie będę miała z kim pogadać. Ty jesteś jedyną osobą którą kocham najbardziej na świecie!! Nie opuszczaj mnie!!-pocałowałam go w usta. On wsunął swój język i zaczęliśmy się namiętnie całować.

___________________________________________________________________
Dedykacja dla tych co go czytają i oczywiście dla mojej kochanej Martuśki i Geli!! <33 Kocham was wszystkich. Jeżeli będą 3 komentarze to za jakiś czas dodam 4 rozdział!! <33