niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 5

Doszliśmy do domu chłopaków. Było dziwnie cicho.
-Co się tam dzieje?-zapytałam łapiąc  Nialla za rękę.
-Wiesz co…Nie wiem-otworzył drzwi i nas wpuścił.
-WOW!-krzyknęłam Maja.
-Czego krzyczysz?!-wrzasnął Harry cały rozczochrany.
-A wy co tu robiliście? Ten dom wygląda jak po wojnie!-krzyczał Niall. W sumie racja. Po ziemi walały się pudełka po pizzy, butelki po wodach, a nawet dało się zauważyć chyba z 10 puszek po piwie.
-Kochanie spokojnie-głaskałam go po przedramieniu.
-Jak mam być spokojny?! Tu jest jak w chlewie! Macie tu posprzątać! Natychmiast!-zdenerwował się jeszcze bardziej.
-Chłopaki na przedpokój raz!-wrzasnęłam i nagle wszystkie ułomy pokazały się w rządku przede mną.-Macie ruszyć te swoje tłuste tyłki i tu posprzątać. Jak nie widzicie to moja koleżanka przyszła w gości. Poznać was chce.
-Tak jest-zasalutował mi Louis.
-Się robi sir-Hazza również zasalutował. Spięli pośladki i zaczęli sprzątać. Zajęło im to 10 minut.
-No i widzisz skarbie? Nie trzeba było się tak denerwować.
-Jak ty to robisz?-otworzył usta ze zdumienia.
-Kobiece sposoby-puściłam mu oczko. Nie mógł się ogarnąć.
-No więc chłopaki, to jest Maja. Koleżanka Alice-wskazali na dziwnie wyglądającą niewiastę.
-Maja. Ziemia do Mai-machałam jej ręką przed twarzą. Ocknęła się.
-Tak? Tak? Słucham? Co się dzieje?-była zaskoczona.
-Chcę żebyś się ogarnęła i pogadała z nami-powiedział Harry ze słodkim uśmieszkiem.
-Aha. No dobrze-podeszła do Hazzy i przytuliła go. Był wniebowzięty. W takiej pozycji stali przez jakiś czas. Nagle Louis nie wytrzymał z zazdrości i odepchnął Harrego. Przestraszył się i upadł na podłogę.
-Nic ci nie jest-podbiegłam do niego. Walnął głową o krzesło.
-Nie. Myślę, że nie-spojrzałam na tył jego głowy.
-Rozwaliłeś sobie głowę. LOUIS!-krzyknęłam w stronę chłopca w bluzce w paski.
-Ja nic nie zrobiłem. To był wypadek!-złapał się za głowę i kucnął. Źle się czułam z tym co zrobiłam.
-Alice. Czemu się zdenerwowałaś? Przecież nic  się nie stało.
-Wiem, ale nie to był nagły przypływ emocji-wykrztusiłam przez łzy. Podeszłam do Lou i przytuliłam się do niego.-Przepraszam-wyszeptałam. Ucałowałam jego polik.-Przepraszam-płakałam. Wstałam i wybiegłam na zewnątrz. Boo Bear wybiegł za mną.
-Nic się nie stało. Naprawdę. Nie masz się co obwiniać-przytulił się.
-Ale to moja wina. To ja cię obwiniłam za tą rozwaloną głowę Hazzy. To wszystko moja wina!-położyłam głowę na kolanach Louisa. Nagle drzwi się otworzyły.
-Dlaczego płacze?-zapytał Liam.
-Długa historia.
-Opowiedz.
-Znaczy nie jest ona długa. Chodzi o ten upadek Harrego. On sobie rozwalił głowę i ona to zwaliła na mnie i teraz się obwinia, że to jej wina-Liam usiadł i pogłaskał mnie po plecach. Dziwno się czułam, że to nie był Niall. Przecież to mój chłopak. To on powinien mnie pocieszać. Drzwi znów się otworzyły.
-Szybko! Harry stracił przytomność!-nawoływał Niall. Szybko się poderwałam.
-Harry. Harry!-lekko nim potrząsałam. Nie obudził się.-Zadzwońcie na pogotowie! No na co czekacie!-wrzeszczałam przez płacz. Spojrzałam na Nialla. Miał dziwny wyraz twarzy. Podeszłam do niego. Przytulił mnie i wyszeptał:
-Nie płacz. Wszystko będzie dobrze-usłyszałam jak Liam dzwonił na pogotowie.
-Karetka będzie za 5 minut-powiedział w pośpiechu. Harry wyglądał jak zepsuta marionetka. Usiadłam obok niego. Reszta też to zrobiła.

Karetka przyjechała. Zabrała loczka do szpitala. Pojechałam razem z nimi. Zawieźli go do pokoju. Nie mogłam tam wejść, bo musieli zrobić jakieś badania. Czekałam niespokojnie na korytarzu. Po godzinie wyszedł lekarz. Podeszłam do niego.
-Co z nim? Co z Harry?-mówiłam przez łzy.
-A więc pan Harry ma dość mocny wstrząs mózgu. Mogłaby pani opowiedzieć co się stało?-zapytał mężczyzna w białym fartuchu.
-Oczywiście-usiedliśmy na krzesełkach, które stały pod ścianą. Była zapłakana. Trudno było mi o tym mówić. Opowiedział o całym zajściu. Chyba zrozumiał, bo mówiłaś nie zbyt wyraźnie.

Po 15 minutach przyjechała reszta. Wypytywali cię jak on się czuje i w ogóle. Nagle Niall pociągną mnie na stronę.
-Czemu się tak zachowywałaś w domu?-zapytał dość cicho.
-Nie chce o tym gadać-wróciłam do reszty. Niall szedł za tobą. Był zdenerwowany i chyba zazdrosny. Podeszłam do niego i się przytuliłam, ale on mnie odepchną. Wykurzyłam się.
-Przestań!-krzyknęłam na niego.-Co ja zrobiłam?-kilka łez popłynęło mi po policzkach. Spojrzałam na niego. Miał łzy w oczach.-Odpowiedz.
-Nic! Widzę, że bardziej zależy ci na Harrym niż na mnie!
-Nie prawda. To mój przyjaciel. Jak mam się o niego nie martwić zwłaszcza że może stracić pamięć!-wybuchałam na dobre. Wybiegłam przed szpital i usiadłam na schodku. Skuliłam się i zaczęłam mocno płakać. Poczułam czyjąś rękę na swoim ramieniu. Zrzuciłam ją. Nie wiedziałam kto to, ale chciałam pobyć sama.
-Mała…Nie płacz. Proszę-i znów Niall. Czy on chce mnie jeszcze bardziej dobić czy jak?
-Czego ty znów chcesz?!-zdenerwowałam się.
-Chcę cię przeprosić. Głupio się zachowałem. Tak wiem jestem zazdrosny, ale nie wiedziałem, że z nim jest aż tak źle. Wybaczysz takiemu głupkowi jak ja?-uśmiechnął się. Chwilę się zastanawiam.
-No dobrze-ucałowałam jego policzek. Uśmiechnął się.-Ale powiedz mi jedno. Dlaczego byłeś zazdrosny o loczka?
-No bo tak płakałaś, pojechałaś z nim do lekarza, przejęłaś się tym upadkiem-zrobił się lekko czerwonawy.
-Aha. A więc o to chodzi. Nie masz co obawiać. Ciebie kocham. To tylko przyjaciel. Ty jesteś dla mnie  najważniejszy na świecie-uśmiechnęłam się słodko. Wstał podał mi rękę i wróciliśmy do chłopaków i Mai. Była zakochana po uszy. Nie chciała zdradzić kim jest ten szczęściarz. Muszę z nią pogadać.

Siedziałam przy Harry do 9 rano. Przyszedł mnie zmienić Lou. Wiedziałam, że to on przyjdzie jako pierwszy. Poszłam do domu. Mój tata czekał.
-Hej-powiedziałam zmęczona.
-Cześć słońce. A ty co taka zmarnowana? Coś się stało?-zapytał zatroskany.
-Jestem zmęczona, bo spałam tylko 3 godziny. Tak stało się. Harry jest w szpitalu. Ma wstrząs mózgu.
-A który to ten Harry? Ten w loczkach?-uśmiechnął się.
-Tak tato to ten w loczkach-również się uśmiechnęłam.-Jestem zmęczona. Pójdę się położyć.
-Oczywiście kochanie. Odpocznij-skierowałam się na schody. Powiedziałam jeszcze dobranoc małemu, bo schodził po schodach i poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zasnęłam. Obudziłam się o 15. Otworzyła oczy, a przy mnie siedział uśmiechnięte Hazziątko.
-Boże!! Co mnie straszysz?-spytałam ciężko dysząc.
-Jesteś szybka?
-Zależy w czym.
-No to się ruszaj, bo musimy gdzieś jechać!-zaczął mną dość mocno trzęść.
-Ja nigdzie nie idę!-warknęłam przewracając się na drugi boczek.
-Ale to jest ważne. Nie zrobisz tego dla przyjaciela?-zrobił miną zbitego szczeniaczka.
-Ohh…No dobra już wstaję-powiedziałam z niechęcią. Czumu musi mnie budzić jak chce spać? To jest nie do pojęcia. Gdy się podniosłam, spojrzałam na Harrego złowrogim wzrokiem. Szybkim krokiem wyszedł z mojego królestwa. Podeszłam ślamazarnie do szafy.
-O mój Boże! Co ja mam założyć?!-zobaczyłam pustkę w mojej szafie. Mój ojciec chyba robił pranie. W końcu po 30 minutach wybrałam jakieś krótkie, jeansowe spodenki z dziurami i jakąś luźną koszulkę.
-Dobra już jestem. I co teraz?-zapytałam wkurzona.
-Zakładaj buty i jedziemy!-szarpnął mnie w stronę drzwi. Jak kazał tak zrobiłam. Ubrałam trampki i wyszłam zamykając drzwi na klucz. Wsiadłam do auta.
-Gdzie ty mnie w ogóle wieziesz?-zezłościłam się.
-Na koncert. Masz tu wejściówkę za kulisy i bilety w pierwszym rzędzie-podał mi jakieś coś na smyczy i bilet.
-OMG! Ale tak na serio w pierwszym rzędzie?
-Tak! W pierwszym rzędzie. I ochrona pozwoliła każdemu z nas wziąć jedną osobę z widowni. I ja z Niallem umówiliśmy się, że ja wezmę ciebie, a Niall Maję. A potem się zmienimy i ty będziesz z Niallem, a ja z Mają-był wyraźnie szczęśliwy tym faktem.
-Ale super. A Louis, Zayn i Liam?
-W pierwszym rzędzie będą jeszcze Eleanor i Danielle. Więc Liam weźmie Danielle, a Louis Eleanor. I wszyscy będą szczęśliwi.
-No nie wszyscy. A Zayn?
-On już sobie poradzi-puściła mi oczko. Dojechaliśmy na miejsce. Była to wielka hala z wielką sceną. Jak tam weszłam to dziewczyny już stały. Podałam ochroniarzowi bilet i podeszłam pod scenę. Dziewczyny Lou i Liama już były. Podeszłam do nich.
-Cześć jestem Alice-powiedziałam nieśmiało.
-Czyli?-zapytała Danielle z dziwną miną.
-Jestem dziewczyną Nialla.
-A no tak. Słyszałam o tobie w wiadomościach. Na serio do siebie pasujecie. O! O wilku mowa- Niall podszedł do Danielle i ucałował ją w polik tak samo jak i Eleanor. Do mnie podszedł i namiętnie pocałował w usta. Dziewczyny dziwnie się na nas patrzały.
-No to jak? Macie tremę?-objął mnie jedną ręką w talii.
-Ja tak. To dla mnie nowość.
-Ja tam jestem wyluzowana, a ty Eleanor?-odrzuciła Danielle.
-Ja też. Jestem przyzwyczajona-nagle przylazła reszta. Zayn i Harry byli przygnębieni. Spojrzałam na Harrego ze wzrokiem „Vas happening?” Pokiwał palcem, abym do niego podeszła.
-Nie wiesz gdzie jest Maja?-wyszeptał do mojego ucha Hazza.
-Wiem gdzie jest. Choć pokażę ci-wzięłam go za rękę i skierowałam się w stronę Niallera.-Choć ze mną-jego również wzięłam za rękę. Poszliśmy do wyjścia. Majka kłóciła się z ochroniarzem.
-Harry no idź. Weź ją. Powiedz mu, że jest z tobą czy coś. Będzie ci wdzięczna- jak powiedziałam tak loczek zrobił. Podszedł do ochroniarza.
-Ona jest ze mną-wziął ją za rękę i wciągnął do środka. Maja zarumieniła się.
-Awww…Jakie to słodkie- wsunęłam rękę pod bluzę Nialla. Ucałował mnie w głowę.
-No to może wrócimy do reszty?-zapytał Harold. Tak też zrobiliśmy. Danielle jak zwykle cmokała się z Liamem, a Louis i Eleanor robili głupie miny z czego ja i Majka wybuchłyśmy śmiechem. Przyciągnęłam ją do siebie.
-To co? Ty i Harry? Wiesz?-poruszyłam  śmiesznie brwiami.
-Nic pomiędzy nami nie ma. Jesteśmy tylko przyjaciółmi-zawstydziła się. Nie chciałam już nic mówić, bo jeszcze się zdenerwuje. Ona jest do tego zdolna.

~Godziną później~
Zaczął się koncert. Chłopacy na samym początku przywitali się z fankami. Skakały i piszczały jak szalone. To była jakaś masakra. Pierwsza piosenka jaką zaśpiewali to „Up All Night”. Świetnie się bawiłam. Skakałam i śpiewałam razem z nimi. Nadszedł czas na najwspanialszą piosenkę jaką kiedykolwiek słyszałam. A mianowicie „More Than This”. Pierwsze wersy. Harry wyciągnął do mnie rękę. Niall, Loui, Liam i Zayn także. Weszłam po schodkach. Podeszłam do Hazzy. Nagle Harry i Niall zamienili się miejscami. Blondasek objął mnie w tali i ucałował w czoło. Wszystkie dziewczyny zaczęły krzyczeć „Uuuu…!!” . Trochę się speszyłam. Nie wiedziałam jak się zachować. Nagle szepnął mi do ucha:
-Spokojnie. Nie denerwuj się-przytulił mnie. Była strasznie podjarana. Po jeszcze dwóch piosenkach zeszyłyśmy wszystkie za kulisy. Ja z Mają zaczęłyśmy się śmieć z tego co Harry z nią robił. Choć śpiewał prawie najwięcej to i tak świetnie się bawili. Ja zresztą też. Ten dzień był najwspanialszym dniem w mojego życia.


''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''
Nie wiem czemu,ale czuję się odrzucona.Myślę,że imaginy i rozdziały z tego powodu będę pisać częściej dodawać.Cieszę się,że jeszcze tylko 10 wejść i będzie 200!!Dziękuję za to,że czytacie mojego bloga.Mam nadzieję,że się wam podoba!!<3 ;**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz