niedziela, 24 czerwca 2012

Rozdział 4

Obudziłam się cała w skowronkach. Spojrzałam na zegarek. Była 9.34. Nie wiedziałam, że tak wcześnie wstanę. Usiadłam na łóżku. Wciąż myślałam nad tym co powiedziałam. Czy ja to mówiłam na poważnie? Chyba tak. I do tego ten pocałunek. Wczorajszy dzień był najgorszy, ale za razem najlepszy w moim życiu. Postanowiłam w końcu się ogarnąć. Podeszłam do szafy która jeszcze pachniała nowością. Wzięłam TO. Do tego jakiś cienki sweterek. Poszłam do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic  i umyłam zęby. Ubrałam się i zeszłam na dół. Wiedziałam, że  nie będę sama, bo tata idzie na 10.40 do pracy i zawsze wstaje o 9.00. Podeszłam do lodówki. Zajrzałam. Nic nie było. Postanowiłam zrobić sobie kanapki z „Nutellą”. Zjadłam je ze smakiem. Usiadłam na sofie i włączyłam TV. Leciał właśnie jakiś komunikat o 1D w wiadomościach. Nagle babka z telewizji powiedziała:

-A oto nowa miłość Nialla Horana. Podobno nazywa się Alice Oxsford. Nie wiadomo kto to jest, ale i tak życzymy im szczęścia-głupio się uśmiechnęła. Po chwili na całym ekranie telewizora pokazało się zdjęcie jak całuję się z Niallem.

-O cholera!-krzyknęłam i zastopowałam pilotem moment. Nie zauważyłam kiedy do salonu wszedł tata.

-Możesz mi to wytłumaczyć?-podniósł jedną brew. Nie wiedziałam co powiedzieć.-Ja czekam.

-No co mam ci powiedzieć? No tak to jestem ja. Zadowolony-wskazałam na ekran.

-Nie! Wcale nie! Teraz wstyd mi będzie pokazać się w pracy. Te wiadomości ogląda większość Londynu- był zdenerwowany.
-To ja może już pójdę-odwróciłam się do niego plecami i weszłam na korytarz.-Aha i nie czekaj na mnie! Być może nie wrócę na noc! Pa!-krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami. Chodziłam przez pół godziny po ulicach miasta. Postanowiłam, że zadzwonię do Nialla. Nie minęły 2 sygnały, a już odebrał.

-No cześć śliczna. Coś się stało?

-Hej. Nie, nic. Tylko chciałam się spytać, czy nie chciałbyś wybrać się ze mną na spacer?-byłam zdenerwowana.Nie wiedziałam czemu. 
-Od razu wychodzę z domu.

-Będę pod altanką. Okay?

-Oczywiście. Daj mi 5 minutek-powiedział uradowany.

-Czekam. Papa-rozłączyłam się i skierowałam do miejsca spotkania. Przyszłam 5 minut przed czasem. Usiadłam na ławce i patrzałam w dal. Oderwałam wzrok od miejsca i spostrzegłam się, że blond chłopak już siedzi na ławce.

-Hej-powiedziałam z uśmiechem.

-Witaj piękna-ucałował mój policzek.-No to może się przejdziemy?

-Jasne, czemu nie-wstaliśmy równocześnie. Nialler złapał mnie w tali. Zrobiło mi się ciepło. Czułam się bezpiecznej. W jego objęciach było inaczej niż w, objęciach tego zdrajcy Kacpra. Doszliśmy do budki z popcornem.

-Poproszę jeden solony i jeden maślany- podeszłam do sprzedawcy wyciągając portfel.

-Co ty robisz?-zdziwił się blondasek.

-Płacę jak nie widać-odparłam zaskoczona reakcją.

-Nie pozwolę ci zapłacić. Jesteś dziewczyną. Ja nigdy nie pozwalam, aby dziewczyna za mnie i za siebie płaciła-wepchnął się przede mnie i zapłacił. Słodko z jego strony.

-To słodko z twojej strony. Nigdy nikt za mnie nie płacił. Dziękuję!-rzuciłam się jemu na szyję i dałam buziaka w polik. Spojrzałam na niego. Był zarumieniony. Ja też się zawstydziłam. Wzięłam od niego paczkę mojego solonego popcornu i poszliśmy się przejść. Chodziliśmy tak chyba ze 3 godziny. Śmieliśmy się. Ja płakałam ze śmiechu, bo Niall zaczął udawać koguta na środku parku. Ludzie którzy koło nas przechodzili patrzeli na nas jak na psychicznie chorych.

-Wiesz co…-nie dokończyłam.

-Co? Coś się stało?-zapytał zaniepokojony.

-Nieeeee… Tylko… Berek!-krzyknęłam i lekko go popchnęłam wystawiając przy tym język.

-O nie! Teraz to ci się dostanie!-krzyknął i zaczął biec w tą samą stronę co ja. Byłam od niego szybsza i schowałam się za wysokimi krzakami.

-Alice! Gdzie jesteś?! I tak cię znajdę! Cip, cip, cip!-krzyczał w okolicach miejsca gdzie się schowałam.

-Ja ci kurwa dam cip, cip!-krzyknęłam i rzuciłam się mu na plecy, aż upadł. Wybuchliśmy śmiechem. Leżałam na nim trochę. Dziwnie to wyglądało więc postanowiłam zejść. Nialler stałą blisko mnie i złapał za ręce. Serce zaczęło mi walić. Zbliżył twarz do mojej i wyszeptał:

-Kocham cię. Jesteś wspaniała-po tych słowach zarumieniłam się. Podniósł moją głowę i powiedział.

-Zechciałabyś uczynić mi ten zaszczyt i zostać moją towarzyszką życia?-nie wiedziałam co powiedzieć. A co jeżeli on też mnie zrani? Ledwo pozbierałam się po zdradzie Kacpra, a teraz on. Już nie wiem co mam myśleć.

-Mogę to przemyśleć? Pozwolisz mi na kilka dni namysłu?-zarumieniłam się po raz kolejny.

-Jasne. Tylko żebym nie musiał długo czekać. Tego nie lubię-ucałował mój polik.

-Wiesz o co mi chodzi?

-No właśnie nie za bardzo. O co chodzi? Dlaczego musisz to przemyśleć?

-Ponieważ ledwo co pozbierałam się po zdradzie Kacpra i boję się, że z tobą będzie tak samo. Na razie nie mam zbyt dużego zaufania do chłopaków.

-No, ale ty myślisz, że ja będę taki sam jak ten debil od siedmiu boleści. Dziękuję, że masz o mnie takie zadanie-zrobił naburmuszoną minę i odwrócił się w drugą stronę.

-Nie o to mi chodzi…Misiek! Nie obrażaj się-przytuliłam się do niego od tyłu. Odwrócił się i spojrzał na mnie z miną typu „foch forever na 5 min.” Zaczęłam się śmieć na cały głos.

-Dlaczego się śmiejesz?-zapytał zdziwiony.

-Bo masz śmieszną minę-ucałowałam go w policzek. Chodziliśmy po parku jeszcze długi czas. Pomyślałam, że teraz on powinien poznać tatę i Michaela.

-Może chciałbyś do mnie wpaść? Poznasz mojego tatę i brata-zachęcałam go.

-Z miłą chęcią. Ty poznałaś chłopaków, chociaż ich znałaś, a ja teraz poznam twoją rodzinę-uśmiechnął się słodko. Ruszyliśmy w stronę mojego domu. Rozmawialiśmy na różne tematy. Doszliśmy do mojego domu.

-To tu-otworzyłam drzwi i  wpuściłam gościa do środka.

-Ładnie tu.

-Dziękuję. No to choć do mnie do pokoju-pokazałam ręką na schody. Weszliśmy do pomieszczenia. Usiadłam na krześle przy biurku, a Niallowi wskazała miejsce na miękkim fotelu. Zaczęliśmy o czymś gadać. Nagle do mojego pokoju wparował Misiek z tatą.

-Aaaa!-krzyknął mały i rzucił się na mnie. Za nim do pokoju wszedł tata.

-Nie wiedzieliśmy, że masz gościa-powiedział patrząc na Nialla.

-Dzień dobry. Jestem Niall.

-Witam. Marcin jestem-podali sobie ręce.

-To ty jesteś ten koleś z telewizji. Widziałem wasze zdjęcie. Pasujecie do siebie…

-Tato!-krzyknęłam i walnęłam go lekko w ramię.

-No co? Taka prawda-wyszli z pokoju.

-Przepraszam cię za niego. On tak ma. Tak samo było jak w 3 klasie przyprowadziłam kolegę ze szkoły. Dobija mnie to.

-Spoko. Nie przeszkadza mi to. Przyzwyczaiłem się. Też tak miałem w Irlandii-uśmiechnął się szeroko.-Masz gitarę?-spojrzał na instrument stojący przy łóżku.

-Tak mam. Gram na niej „One Thing”, „More Than This” i „What makes you beautiful”. Zagrasz coś?-zapytałam z zaciekawieniem.

-Nie wiem. Nie jestem w formie.

-No proszęęę!!!-podałam mu gitarę.

-Okay. Dla ciebie zrobię wyjątek-wziął gitarę i zagrał „Torn”. Płakałam.

-Dlaczego płaczesz?-spytał i mnie przytulił.

-Bo ta piosenka przypomina mi wszystko. A zwłaszcza tą zdradę.

-Ale po co o tym jeszcze myślisz? On nie jest tego wart. Długo jeszcze będziesz myślała nad moja propozycją?

-Już się namyśliłam.

-No więc…?-zapytał i podniósł śmiesznie brew.

-Oczywiście-rzuciłam się mu w objęcia i pocałowałam w usta.-Jestem pewna, że mnie nie zranisz, bo bardzo dobrze czuję się w twoim otoczeniu. Kocham cię!-krzyknęłam i zaczęłam namiętnie całować. Wsunęłam język i lekko masowałam jego język.

~Niall~

To cudownie! Jestem wniebowzięty. Alice to wspaniała dziewczyna. Gdy się całowaliśmy to wiedziałem, że to ta jedyna. Odkleiła się ode mnie. Nie chciałem przestać więc ja również złożyłem pocałunek na jej malinowych, pełnych ustach. Lekko rozchyliła usta,  a tym razem ja wsunąłem swój język. Nasze języki lekko się pocierały, a ślina mieszała. Było cudownie. Odkleiliśmy się od siebie.

-Kocham cię-wyszeptałem do jej ucha.

-Ja ciebie również tylko, że mocniej-przytuliła się do mnie. Czułem się cudownie. Teraz wiem, że mam o kogo dbać i martwić. To jest dziewczyna mojego życia.

-Chcę spędzić z tobą resztę życia. Jesteś tą jedyną-wypowiedziane słowa płynęły mi prosto z serca.

-Jutro przyjeżdża moja była przyjaciółka-posmutniała.-Czy będziesz przy mnie jak przyjedzie?-zmarszczyła śmiesznie czoło.

-Jasne. Czemu nie. W końcu ją poznam. Tylko się z nią nie kłóć…Proszę.

-No dobrze, ale jeżeli ona zacznie to ja będę musiała skończyć. Zawsze tak robię-wszystkie te słowa wymawiała z wielką powagą. Nie myślałem, że taka wesoła i zabawna dziewczyna jak ona potrafi się, aż tak przejmować taką ciotą jak ta Majka czy Kacper.

-Trochę tego nie rozumiem. Nie potrzebnie przejmujesz się takimi ciotami. Szkoda twoich nerwów-pocałowałem ją w głowę.

-No wiem, ale to jest silniejsze ode mnie. Jeszcze do tego ta piosenka co ją zagrałeś. Nie chcę już o tym myśleć. Mam ochotę uciec na kilka dni lub tygodni i o niczym nie myśleć.

-Chciałabyś mnie zostawić? Nie mogłabyś tego zrobić, bo umarłbym z tęsknoty. Jesteś dla mnie zbyt ważna abym za tobą nie tęsknił.

-Nie chciałabym. Zabralibyśmy się razem tylko jak najdalej stąd. Chcę zapomnieć o niektórych słowach i widokach.

~Alice~

Zmrok się zbliżał, a ja wciąż siedziałam z Niallem w pokoju. W końcu nie wytrzymałam.

-Kochanie. Czy masz jutro coś ważnego do zrobienia?-zapytałam ze słodkim uśmiechem.

-Mamy wywiad w radiu, a co?

-Nie nic. Pomyślałam…Znaczy…Chciałam się spytać czy…nie chciałbyś zostać u mnie na noc?-zarumieniłam się.

-Jeżeli mógłbym no to tak.

-No to super. Choć ze mną na dół to poinformuję tatę. Okay?-wstałam i podałam mu rękę. Zeszliśmy na dół.

-TATO!!-wrzasnęłam.

-CO!?

-GDZIE JESTEŚ!?-wrzasnęłam po raz drugi.

-W kuchni. Nie drzyj się!!-pogroził mi palcem.

-Dobrze przepraszam. Niall zostanie u nas na noc. Dobrze?

-No dobra, ale śpi w innym pokoju. Inaczej nie ma mowy, żeby u nas spał.

-Tato?! Przestań! Nie jestem już dzieckiem. Mogę robić co mi się podoba.

-Jeszcze nie. Za 3 tygodnie tak. Wtedy przyznam ci rację, że możesz robić co chcesz, ale teraz nie. No to jak?

-No dobra. Co ty na to miśku?-zwróciłam się do mojego chłopaka.

-Mi to tam obojętnie. Ale jutro o 17.30 mamy wywiad. Wiesz o co chodzi?

-Tak. Mówiłeś mi. No, ale chyba do 16 spać nie będziesz?

-No nie wiem. Jestem do wszystkiego zdolny- zaśmiał się.

-No dobra. To my idziemy na górę. Nialler chcesz coś do picia lub jedzenia?-miło się uśmiechnęłam.

-Wiesz co może poproszę coś do picia.

-Co? Sok, herbatę, czy co?

-Może wodę-poprosił. Wyciągnęłam małą butelkę wody mineralnej i podałam mu ją.

-Myślałam, że rzucisz się na lodówkę jak to powiem-zdziwiłam się, bo z tego co czytałam…A czytałam bardzo dużo o 1D to wiem, że blondasek kocha jeść i mnie to nie dziwi.-Jak oglądałam jednego Twitcama to widziałam jak jesz jakieś chipsy. To jeszcze było wtedy jak mieszkałam w Polsce. Wtedy jarałyśmy się z koleżanką waszym widokiem…A teraz mogę cię mieć na wyłączność. Kocham cię-pocałowałam do w usta. Odwzajemnił gest.

-Też kiedyś oglądałem twojego Twitcama. Nie wiem jakim cudem, ale od razu poczułem coś do ciebie. Chciałem do ciebie odpisać za te ciepłe słowa co mi wysyłałaś, ale Paul powiedział, że lepiej nie. Ja ciebie też kocham-pocałował mnie po raz kolejny. Jak tak się sobie zwierzaliśmy to zapomniałam kompletnie, że mój tata jeszcze tam stoi. Spojrzałam na niego. Miał dziwną minę. Taką zdziwioną. Chyba nie wiedział o co chodzi.-Dobra choć pokarzę ci pokój-pociągnęłam go za rękę. Poszliśmy do gościnnego.

-Tu będziesz spał. No to dobranoc. Pchły na noc, a karaluchy pod poduchy. Miłych snów-musnęłam jego usta. Zanim wyszła dałam mu jeszcze jaką koszulkę do spania.

-Zaczekaj.

-Hmm…?-odwróciłam się na pięcie.

-Jeszcze ja-i namiętnie mnie pocałował. To było wspaniałe pożegnanie. Poszłam do swojego pokoju i wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. Niestety zastałam tam tatę.

-Długo jeszcze?-narzekałam.

-Nie już wychodzę. Tylko jak przyjdę rano i nie będzie cię w pokoju albo on będzie u ciebie to nie ręczę za siebie-pogroził mi palcem.

-Tato ty myślisz, że ja jestem na tyle  głupia, żeby to zrobić to się grubo mylisz. Nie podoba mi się to, że mi nie ufasz. Jestem już prawie dorosła i wiem co robię-weszłam do łazienki, a tata  wyszedł. Wzięłam prysznic. Nie myłam włosów, bo myłam je rano. Wszyłam z łazienki i od razu położyłam się do łóżka. Leżałam chyba 20 minut myśląc nad tym jak to będzie jak Maja zawita w te skromne progi. Myślałam i myślałam  aż w końcu sen mnie znużył.. Obudziłam się poddenerwowana. Nie wiedziałam jak zareagować na wizytę Majki. W sumie to cieszyłam się, ale też nie chciałam jej widzieć. Od tamtego telefonu nie jest już moją BFF, czyli Best Friends Forever. Na  szczęście mam jeszcze chłopców. Oni potrafią mnie pocieszyć, a zwłaszcza Niall. Jest moim przyjacielem i miłością mojego życia. „Dobra Alice. Przestań się przejmować. Wyjdzie tak jak wyjdzie”-pomyślałam. Wstałam ślamazarnie z łóżka i skierowałam się do szafy. Wyciągnęłam ciemne rurki i bluzką na krótki rękawek  z nadrukiem „1D 4ever”. Zeszłam na dół. Szeroko otworzyłam oczy ze zdumienia. Nialler pochłaniał wszystko co było na stole.

-Cześć kochani!-ucałował tatę w policzek, a Nialla w usta. Uśmiechnął się.

-Tatusiuu…-przeciągnęłam końcówkę zwracając się do siwiejącego mężczyzny.

-Tak córciu?

-Zrobiłbyś mi śniadanie?

-Tak. Tylko powiedz mi co byś chciała?

-Zaskocz mnie-puściłam mu oczko. Poszłam do łazienki. Uczesałam włosy w kłoska. Lekko umalowałam rzęsy oraz lekki róż. Ponownie zeszłam na dół.

-No, no, no. Kochanie. Pięknie wyglądasz. Podoba mi się twoja koszulka. Jest taka oryginalna.

-Dziękuje. Zrobiłam ją jak jeszcze mieszkałam w Polsce, bo byłam z Majką na waszym koncercie. Ale wy wymiatacie na tej scenie. Najbardziej podoba mi się ten twój skok.

-To gdzie ty stałaś, że cię nie widziałem?

-Byłam pod samą sceną. Załatwiłam sobie te bilety poprzez ciocię, ale zapłaciłam za siebie ze swoich pieniędzy.

-No to, że moja dziewczyna o której nie wiedziałem, że będzie moją dziewczyną widziała jedną z najważniejszych rzeczy mojego życia-pokazał swoje perełki.

-A następna część to…?-zapytałam.

-To ty oczywiście. No bo kto inny?

-Nie wiem. Jest dużo ważnych rzeczy w życiu gwiazdy-zachichotałam.

-Opowiedz mi więcej o tym jak byłaś na naszym koncercie.

-No dobrze.  Pamiętasz może tą drobniutką dziewczynę, która dała ci swoja bransoletkę z napisem „Al”?

-Tak. Mam jeszcze tę bransoletkę. Był to słodki gest. A czemu pytasz czy ją pamiętam?

-No więc możesz się zdziwić, ale to byłam ja. Chciałam mieć z tobą zdjęcie dlatego przeciskałam się przez ten wielki tłum dziewczyn.

-Na serio to byłaś ty?-był bardzo zdziwiony.-Co za niespodzianka. Masz jeszcze to zdjęcie?

-Mam i to z tobą i z Harrym, Zaynem, Louisem i Liamem. I mam jeszcze twój autograf który mi dałeś, a potem ucałowałeś mój policzek o tak-ucałowałam jego usta.

-To teraz będziesz miała mnóstwo zdjęć ze mną, a także będzie dostawała więcej buziaków-zaczął delikatnie masować mój język. Plątały się one. Było wspaniale. Z każdym pocałunkiem zakochuję się w nim jeszcze bardziej. Nagle z tej wspaniałej chwili wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Domyślałam się kro to może być. W drzwiach ujrzałam mordkę za którą tęskniłam. Wpuściłam ją do środka. Rozejrzała się dookoła. Jej wzrok stanął na Niallu.

-Cześć-machnął ręką i ciepło się uśmiechnął. Upadła na ziemię. Niall podniósł ją i lekko położył na kanapie. Po 20 minutach ocknęła się.

-Co się stało?-zapytała szybko trzepocząc gęstymi rzęsami.

-Zobaczyłaś Nialla i zemdlałaś-wymusiłam uśmiech.

-No! To wszystko wyjaśnia. A co on tu właściwie robi?-zapytała z niedowierzaniem.

-On jak widzisz chce się ze mną przyjaźnić-próbowałam wymusić on niej wyjaśnienia.

-Ty nie zrozumiałaś.

-A co tu do zrozumienia? Nie  chcesz się ze mną przyjaźnić to już twój wybór. Ja nie mam tu nic do gadania.

-Nie potrzebnie odbierałaś ten telefon jak byłaś zajęta skakaniem po jakimś kolesiu-wtrącił w mojej obronie chłopak.

-Ale o czym wy do cholery mówicie? Jakie skakanie?

-No o zabawianiu się.

-Aaaa…Wy myślicie, że ja…? Hahahahahaha!-wybuchła śmiechem.-Ja byłam z Tomkiem na siłowni.

-A to „Aaaa!”? I jęki i stękanie?

-Tomek bardzo się wysilał, bo chciał utrzymać formę. I dlatego jęczał. A to „Aaaa!” to przytrzasnął mi palca sztangą.

-To czemu od razu mi nie powiedziałaś?

-A co ci miała powiedzieć? Po co była ci wiadomość co robię i czy przyjadę? Obiecałam, że przyjadę więc po co byłaś taka dociekliwa?

-Bo już raz zostałam zraniona i nie chciałam czuć znów to samo-odwróciłam głowę w stronę Nialla.

-Teraz masz mnie. Nie masz się co martwić-objął mnie w tali i ucałował moje usta. Podniosłam wzrok na moją koleżankę. Była zakłopotana i zdziwiona jednocześnie.

-Czy coś nie tak?-uśmiechnęłam się słodko.

-Nie nic…Tylko…Wy…-nie dokończyła, bo nie mogła wykrztusić ani jednego słowa.

-Tak dobrze myślisz. Jestem z Niallem w związku. A reszta to moi przyjaciele. Musisz się do tego przyzwyczaić-szturchnęłam ją lekko.

-Czyli ty znasz cały zespół i się z nimi przyjaźnisz?

-Tak. A co?

U-Czemu mi nic nie mówiłaś? Od razu wsiadłabym w samolot i tu przyjechała.

-Przyjechałabyś tu tylko dla nich. Prawda?

-NIE!-krzyknęła.

-TAK!-również krzyknęłam.

-Dobra dziewczyny! Przestańcie!-na szczęście nasz spór zakończył Niall. Cieszę się, że jest przy mnie.

-Maja. Jak chcesz możesz ich poznać. Co ty na to?

-A nie będę się narzucać?

-Nie.

-Jeżeli tak. To chętnie.



____________________________________________________________________
Dziękuję czytelniczkom tego bloga! Mojej kochanej Marcie i reszcie Directioners!!Wkrótce 5, ale nwm czy będę miała tyle weny co dziś!!:)Nie będę dodawała zdjęć,bo to za dużo roboty.Będą tylko na początku rozdziału!!:D Dobranoc!!:D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz