Obudziłam się cała w skowronkach. Spojrzałam na zegarek.
Była 9.34. Nie wiedziałam, że tak wcześnie wstanę. Usiadłam na łóżku. Wciąż
myślałam nad tym co powiedziałam. Czy ja to mówiłam na poważnie? Chyba tak. I
do tego ten pocałunek. Wczorajszy dzień był najgorszy, ale za razem najlepszy w
moim życiu. Postanowiłam w końcu się ogarnąć. Podeszłam do szafy która jeszcze
pachniała nowością. Wzięłam TO. Do tego
jakiś cienki sweterek. Poszłam do łazienki. Wzięłam ciepły prysznic i umyłam zęby. Ubrałam się i zeszłam na dół.
Wiedziałam, że nie będę sama, bo tata
idzie na 10.40 do pracy i zawsze wstaje o 9.00. Podeszłam do lodówki.
Zajrzałam. Nic nie było. Postanowiłam zrobić sobie kanapki z „Nutellą”. Zjadłam
je ze smakiem. Usiadłam na sofie i włączyłam TV. Leciał właśnie jakiś komunikat
o 1D w wiadomościach. Nagle babka z telewizji powiedziała:
-A oto nowa miłość Nialla Horana. Podobno nazywa się
Alice Oxsford. Nie wiadomo kto to jest, ale i tak życzymy im szczęścia-głupio
się uśmiechnęła. Po chwili na całym ekranie telewizora pokazało się zdjęcie jak
całuję się z Niallem.
-O cholera!-krzyknęłam i zastopowałam pilotem moment. Nie
zauważyłam kiedy do salonu wszedł tata.
-Możesz mi to wytłumaczyć?-podniósł jedną brew. Nie
wiedziałam co powiedzieć.-Ja czekam.
-No co mam ci powiedzieć? No tak to jestem ja.
Zadowolony-wskazałam na ekran.
-Nie! Wcale nie! Teraz wstyd mi będzie pokazać się w
pracy. Te wiadomości ogląda większość Londynu- był zdenerwowany.
-To ja może już pójdę-odwróciłam się do niego plecami i weszłam na korytarz.-Aha i nie czekaj na mnie! Być może nie wrócę na noc! Pa!-krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami. Chodziłam przez pół godziny po ulicach miasta. Postanowiłam, że zadzwonię do Nialla. Nie minęły 2 sygnały, a już odebrał.
-To ja może już pójdę-odwróciłam się do niego plecami i weszłam na korytarz.-Aha i nie czekaj na mnie! Być może nie wrócę na noc! Pa!-krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami. Chodziłam przez pół godziny po ulicach miasta. Postanowiłam, że zadzwonię do Nialla. Nie minęły 2 sygnały, a już odebrał.
-No cześć śliczna. Coś się stało?
-Hej. Nie, nic. Tylko chciałam się spytać, czy nie
chciałbyś wybrać się ze mną na spacer?-byłam zdenerwowana.Nie wiedziałam czemu.
-Od razu wychodzę z domu.
-Będę pod altanką. Okay?
-Oczywiście. Daj mi 5 minutek-powiedział uradowany.
-Czekam. Papa-rozłączyłam się i skierowałam do miejsca
spotkania. Przyszłam 5 minut przed czasem. Usiadłam na ławce i patrzałam w dal.
Oderwałam wzrok od miejsca i spostrzegłam się, że blond chłopak już siedzi na
ławce.
-Hej-powiedziałam z uśmiechem.
-Witaj piękna-ucałował mój policzek.-No to może się
przejdziemy?
-Jasne, czemu nie-wstaliśmy równocześnie. Nialler złapał
mnie w tali. Zrobiło mi się ciepło. Czułam się bezpiecznej. W jego objęciach
było inaczej niż w, objęciach tego zdrajcy Kacpra. Doszliśmy do budki z
popcornem.
-Poproszę jeden solony i jeden maślany- podeszłam do
sprzedawcy wyciągając portfel.
-Co ty robisz?-zdziwił się blondasek.
-Płacę jak nie widać-odparłam zaskoczona reakcją.
-Nie pozwolę ci zapłacić. Jesteś dziewczyną. Ja nigdy nie
pozwalam, aby dziewczyna za mnie i za siebie płaciła-wepchnął się przede mnie i
zapłacił. Słodko z jego strony.
-To słodko z twojej strony. Nigdy nikt za mnie nie
płacił. Dziękuję!-rzuciłam się jemu na szyję i dałam buziaka w polik.
Spojrzałam na niego. Był zarumieniony. Ja też się zawstydziłam. Wzięłam od
niego paczkę mojego solonego popcornu i poszliśmy się przejść. Chodziliśmy tak
chyba ze 3 godziny. Śmieliśmy się. Ja płakałam ze śmiechu, bo Niall zaczął
udawać koguta na środku parku. Ludzie którzy koło nas przechodzili patrzeli na
nas jak na psychicznie chorych.
-Wiesz co…-nie dokończyłam.
-Co? Coś się stało?-zapytał zaniepokojony.
-Nieeeee… Tylko… Berek!-krzyknęłam i lekko go popchnęłam
wystawiając przy tym język.
-O nie! Teraz to ci się dostanie!-krzyknął i zaczął biec
w tą samą stronę co ja. Byłam od niego szybsza i schowałam się za wysokimi
krzakami.
-Alice! Gdzie jesteś?! I tak cię znajdę! Cip, cip,
cip!-krzyczał w okolicach miejsca gdzie się schowałam.
-Ja ci kurwa dam cip, cip!-krzyknęłam i rzuciłam się mu
na plecy, aż upadł. Wybuchliśmy śmiechem. Leżałam na nim trochę. Dziwnie to
wyglądało więc postanowiłam zejść. Nialler stałą blisko mnie i złapał za ręce.
Serce zaczęło mi walić. Zbliżył twarz do mojej i wyszeptał:
-Kocham cię. Jesteś wspaniała-po tych słowach
zarumieniłam się. Podniósł moją głowę i powiedział.
-Zechciałabyś uczynić mi ten zaszczyt i zostać moją
towarzyszką życia?-nie wiedziałam co powiedzieć. A co jeżeli on też mnie zrani?
Ledwo pozbierałam się po zdradzie Kacpra, a teraz on. Już nie wiem co mam
myśleć.
-Mogę to przemyśleć? Pozwolisz mi na kilka dni
namysłu?-zarumieniłam się po raz kolejny.
-Jasne. Tylko żebym nie musiał długo czekać. Tego nie
lubię-ucałował mój polik.
-Wiesz o co mi chodzi?
-No właśnie nie za bardzo. O co chodzi? Dlaczego musisz
to przemyśleć?
-Ponieważ ledwo co pozbierałam się po zdradzie Kacpra i
boję się, że z tobą będzie tak samo. Na razie nie mam zbyt dużego zaufania do
chłopaków.
-No, ale ty myślisz, że ja będę taki sam jak ten debil od
siedmiu boleści. Dziękuję, że masz o mnie takie zadanie-zrobił naburmuszoną
minę i odwrócił się w drugą stronę.
-Nie o to mi chodzi…Misiek! Nie obrażaj się-przytuliłam
się do niego od tyłu. Odwrócił się i spojrzał na mnie z miną typu „foch forever
na 5 min.” Zaczęłam się śmieć na cały głos.
-Dlaczego się śmiejesz?-zapytał zdziwiony.
-Bo masz śmieszną minę-ucałowałam go w policzek.
Chodziliśmy po parku jeszcze długi czas. Pomyślałam, że teraz on powinien
poznać tatę i Michaela.
-Może chciałbyś do mnie wpaść? Poznasz mojego tatę i
brata-zachęcałam go.
-Z miłą chęcią. Ty poznałaś chłopaków, chociaż ich
znałaś, a ja teraz poznam twoją rodzinę-uśmiechnął się słodko. Ruszyliśmy w
stronę mojego domu. Rozmawialiśmy na różne tematy. Doszliśmy do mojego domu.
-To tu-otworzyłam drzwi i
wpuściłam gościa do środka.
-Ładnie tu.
-Dziękuję. No to choć do mnie do pokoju-pokazałam ręką na
schody. Weszliśmy do pomieszczenia. Usiadłam na krześle przy biurku, a Niallowi
wskazała miejsce na miękkim fotelu. Zaczęliśmy o czymś gadać. Nagle do mojego
pokoju wparował Misiek z tatą.
-Aaaa!-krzyknął mały i rzucił się na mnie. Za nim do
pokoju wszedł tata.
-Nie wiedzieliśmy, że masz gościa-powiedział patrząc na
Nialla.
-Dzień dobry. Jestem Niall.
-Witam. Marcin jestem-podali sobie ręce.
-To ty jesteś ten koleś z telewizji. Widziałem wasze
zdjęcie. Pasujecie do siebie…
-Tato!-krzyknęłam i walnęłam go lekko w ramię.
-No co? Taka prawda-wyszli z pokoju.
-Przepraszam cię za niego. On tak ma. Tak samo było jak w
3 klasie przyprowadziłam kolegę ze szkoły. Dobija mnie to.
-Spoko. Nie przeszkadza mi to. Przyzwyczaiłem się. Też
tak miałem w Irlandii-uśmiechnął się szeroko.-Masz gitarę?-spojrzał na instrument
stojący przy łóżku.
-Tak
mam. Gram na niej „One Thing”, „More Than This” i „What makes you beautiful”. Zagrasz
coś?-zapytałam z zaciekawieniem.
-Nie wiem. Nie jestem w formie.
-No proszęęę!!!-podałam mu gitarę.
-Okay. Dla ciebie zrobię wyjątek-wziął gitarę i zagrał
„Torn”. Płakałam.
-Dlaczego płaczesz?-spytał i mnie przytulił.
-Bo ta piosenka przypomina mi wszystko. A zwłaszcza tą
zdradę.
-Ale po co o tym jeszcze myślisz? On nie jest tego wart.
Długo jeszcze będziesz myślała nad moja propozycją?
-Już się namyśliłam.
-No więc…?-zapytał i podniósł śmiesznie brew.
-Oczywiście-rzuciłam się mu w objęcia i pocałowałam w
usta.-Jestem pewna, że mnie nie zranisz, bo bardzo dobrze czuję się w twoim
otoczeniu. Kocham cię!-krzyknęłam i zaczęłam namiętnie całować. Wsunęłam język
i lekko masowałam jego język.
~Niall~
To cudownie! Jestem wniebowzięty. Alice to wspaniała
dziewczyna. Gdy się całowaliśmy to wiedziałem, że to ta jedyna. Odkleiła się
ode mnie. Nie chciałem przestać więc ja również złożyłem pocałunek na jej malinowych,
pełnych ustach. Lekko rozchyliła usta, a
tym razem ja wsunąłem swój język. Nasze języki lekko się pocierały, a ślina
mieszała. Było cudownie. Odkleiliśmy się od siebie.
-Kocham cię-wyszeptałem do jej ucha.
-Ja ciebie również tylko, że mocniej-przytuliła się do
mnie. Czułem się cudownie. Teraz wiem, że mam o kogo dbać i martwić. To jest
dziewczyna mojego życia.
-Chcę spędzić z tobą resztę życia. Jesteś tą
jedyną-wypowiedziane słowa płynęły mi prosto z serca.
-Jutro przyjeżdża moja była przyjaciółka-posmutniała.-Czy
będziesz przy mnie jak przyjedzie?-zmarszczyła śmiesznie czoło.
-Jasne. Czemu nie. W końcu ją poznam. Tylko się z nią nie
kłóć…Proszę.
-No dobrze, ale jeżeli ona zacznie to ja będę musiała
skończyć. Zawsze tak robię-wszystkie te słowa wymawiała z wielką powagą. Nie
myślałem, że taka wesoła i zabawna dziewczyna jak ona potrafi się, aż tak
przejmować taką ciotą jak ta Majka czy Kacper.
-Trochę tego nie rozumiem. Nie potrzebnie przejmujesz się
takimi ciotami. Szkoda twoich nerwów-pocałowałem ją w głowę.
-No wiem, ale to jest silniejsze ode mnie. Jeszcze do
tego ta piosenka co ją zagrałeś. Nie chcę już o tym myśleć. Mam ochotę uciec na
kilka dni lub tygodni i o niczym nie myśleć.
-Chciałabyś mnie zostawić? Nie mogłabyś tego zrobić, bo
umarłbym z tęsknoty. Jesteś dla mnie zbyt ważna abym za tobą nie tęsknił.
-Nie chciałabym. Zabralibyśmy się razem tylko jak
najdalej stąd. Chcę zapomnieć o niektórych słowach i widokach.
~Alice~
Zmrok się zbliżał, a ja wciąż siedziałam z Niallem w
pokoju. W końcu nie wytrzymałam.
-Kochanie. Czy masz jutro coś ważnego do
zrobienia?-zapytałam ze słodkim uśmiechem.
-Mamy wywiad w radiu, a co?
-Nie nic. Pomyślałam…Znaczy…Chciałam się spytać czy…nie
chciałbyś zostać u mnie na noc?-zarumieniłam się.
-Jeżeli mógłbym no to tak.
-No to super. Choć ze mną na dół to poinformuję tatę.
Okay?-wstałam i podałam mu rękę. Zeszliśmy na dół.
-TATO!!-wrzasnęłam.
-CO!?
-GDZIE JESTEŚ!?-wrzasnęłam po raz drugi.
-W kuchni. Nie drzyj się!!-pogroził mi palcem.
-Dobrze przepraszam. Niall zostanie u nas na noc. Dobrze?
-No dobra, ale śpi w innym pokoju. Inaczej nie ma mowy,
żeby u nas spał.
-Tato?! Przestań! Nie jestem już dzieckiem. Mogę robić co
mi się podoba.
-Jeszcze nie. Za 3 tygodnie tak. Wtedy przyznam ci rację,
że możesz robić co chcesz, ale teraz nie. No to jak?
-No dobra. Co ty na to miśku?-zwróciłam się do mojego
chłopaka.
-Mi to tam obojętnie. Ale jutro o 17.30 mamy wywiad.
Wiesz o co chodzi?
-Tak. Mówiłeś mi. No, ale chyba do 16 spać nie będziesz?
-No nie wiem. Jestem do wszystkiego zdolny- zaśmiał się.
-No dobra. To my idziemy na górę. Nialler chcesz coś do
picia lub jedzenia?-miło się uśmiechnęłam.
-Wiesz co może poproszę coś do picia.
-Co? Sok, herbatę, czy co?
-Może wodę-poprosił. Wyciągnęłam małą butelkę wody
mineralnej i podałam mu ją.
-Myślałam, że rzucisz się na lodówkę jak to
powiem-zdziwiłam się, bo z tego co czytałam…A czytałam bardzo dużo o 1D to
wiem, że blondasek kocha jeść i mnie to nie dziwi.-Jak oglądałam jednego
Twitcama to widziałam jak jesz jakieś chipsy. To jeszcze było wtedy jak
mieszkałam w Polsce. Wtedy jarałyśmy się z koleżanką waszym widokiem…A teraz
mogę cię mieć na wyłączność. Kocham cię-pocałowałam do w usta. Odwzajemnił
gest.
-Też kiedyś oglądałem twojego Twitcama. Nie wiem jakim
cudem, ale od razu poczułem coś do ciebie. Chciałem do ciebie odpisać za te
ciepłe słowa co mi wysyłałaś, ale Paul powiedział, że lepiej nie. Ja ciebie też
kocham-pocałował mnie po raz kolejny. Jak tak się sobie zwierzaliśmy to
zapomniałam kompletnie, że mój tata jeszcze tam stoi. Spojrzałam na niego. Miał
dziwną minę. Taką zdziwioną. Chyba nie wiedział o co chodzi.-Dobra choć pokarzę
ci pokój-pociągnęłam go za rękę. Poszliśmy do gościnnego.
-Tu będziesz spał. No to dobranoc. Pchły na noc, a
karaluchy pod poduchy. Miłych snów-musnęłam jego usta. Zanim wyszła dałam mu
jeszcze jaką koszulkę do spania.
-Zaczekaj.
-Hmm…?-odwróciłam się na pięcie.
-Jeszcze ja-i namiętnie mnie pocałował. To było wspaniałe
pożegnanie. Poszłam do swojego pokoju i wzięłam piżamę i poszłam do łazienki.
Niestety zastałam tam tatę.
-Długo jeszcze?-narzekałam.
-Nie już wychodzę. Tylko jak przyjdę rano i nie będzie
cię w pokoju albo on będzie u ciebie to nie ręczę za siebie-pogroził mi palcem.
-Tato ty myślisz, że ja jestem na tyle głupia, żeby to zrobić to się grubo mylisz.
Nie podoba mi się to, że mi nie ufasz. Jestem już prawie dorosła i wiem co
robię-weszłam do łazienki, a tata
wyszedł. Wzięłam prysznic. Nie myłam włosów, bo myłam je rano. Wszyłam z
łazienki i od razu położyłam się do łóżka. Leżałam chyba 20 minut myśląc nad
tym jak to będzie jak Maja zawita w te skromne progi. Myślałam i myślałam aż w końcu sen mnie znużył.. Obudziłam się
poddenerwowana. Nie wiedziałam jak zareagować na wizytę Majki. W sumie to
cieszyłam się, ale też nie chciałam jej widzieć. Od tamtego telefonu nie jest
już moją BFF, czyli Best Friends Forever. Na
szczęście mam jeszcze chłopców. Oni potrafią mnie pocieszyć, a zwłaszcza
Niall. Jest moim przyjacielem i miłością mojego życia. „Dobra Alice. Przestań
się przejmować. Wyjdzie tak jak wyjdzie”-pomyślałam. Wstałam ślamazarnie z
łóżka i skierowałam się do szafy. Wyciągnęłam ciemne rurki i bluzką na krótki
rękawek z nadrukiem „1D 4ever”. Zeszłam
na dół. Szeroko otworzyłam oczy ze zdumienia. Nialler pochłaniał wszystko co
było na stole.
-Cześć kochani!-ucałował tatę w policzek, a Nialla w
usta. Uśmiechnął się.
-Tatusiuu…-przeciągnęłam końcówkę zwracając się do
siwiejącego mężczyzny.
-Tak córciu?
-Zrobiłbyś mi śniadanie?
-Tak. Tylko powiedz mi co byś chciała?
-Zaskocz mnie-puściłam mu oczko. Poszłam do łazienki.
Uczesałam włosy w kłoska. Lekko umalowałam rzęsy oraz lekki róż. Ponownie
zeszłam na dół.
-No, no, no. Kochanie. Pięknie wyglądasz. Podoba mi się
twoja koszulka. Jest taka oryginalna.
-Dziękuje. Zrobiłam ją jak jeszcze mieszkałam w Polsce,
bo byłam z Majką na waszym koncercie. Ale wy wymiatacie na tej scenie.
Najbardziej podoba mi się ten twój skok.
-To gdzie ty stałaś, że cię nie widziałem?
-Byłam pod samą sceną. Załatwiłam sobie te bilety poprzez
ciocię, ale zapłaciłam za siebie ze swoich pieniędzy.
-No to, że moja dziewczyna o której nie wiedziałem, że
będzie moją dziewczyną widziała jedną z najważniejszych rzeczy mojego
życia-pokazał swoje perełki.
-A następna część to…?-zapytałam.
-To ty oczywiście. No bo kto inny?
-Nie wiem. Jest dużo ważnych rzeczy w życiu gwiazdy-zachichotałam.
-Opowiedz mi więcej o tym jak byłaś na naszym koncercie.
-No dobrze.
Pamiętasz może tą drobniutką dziewczynę, która dała ci swoja bransoletkę
z napisem „Al”?
-Tak. Mam jeszcze tę bransoletkę. Był to słodki gest. A
czemu pytasz czy ją pamiętam?
-No więc możesz się zdziwić, ale to byłam ja. Chciałam
mieć z tobą zdjęcie dlatego przeciskałam się przez ten wielki tłum dziewczyn.
-Na serio to byłaś ty?-był bardzo zdziwiony.-Co za
niespodzianka. Masz jeszcze to zdjęcie?
-Mam i to z tobą i z Harrym, Zaynem, Louisem i Liamem. I
mam jeszcze twój autograf który mi dałeś, a potem ucałowałeś mój policzek o
tak-ucałowałam jego usta.
-To teraz będziesz miała mnóstwo zdjęć ze mną, a także
będzie dostawała więcej buziaków-zaczął delikatnie masować mój język. Plątały
się one. Było wspaniale. Z każdym pocałunkiem zakochuję się w nim jeszcze
bardziej. Nagle z tej wspaniałej chwili wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Domyślałam
się kro to może być. W drzwiach ujrzałam mordkę za którą tęskniłam. Wpuściłam
ją do środka. Rozejrzała się dookoła. Jej wzrok stanął na Niallu.
-Cześć-machnął ręką i ciepło się uśmiechnął. Upadła na
ziemię. Niall podniósł ją i lekko położył na kanapie. Po 20 minutach ocknęła
się.
-Co się stało?-zapytała szybko trzepocząc gęstymi
rzęsami.
-Zobaczyłaś Nialla i zemdlałaś-wymusiłam uśmiech.
-No! To wszystko wyjaśnia. A co on tu właściwie
robi?-zapytała z niedowierzaniem.
-On jak widzisz chce się ze mną przyjaźnić-próbowałam
wymusić on niej wyjaśnienia.
-Ty nie zrozumiałaś.
-A co tu do zrozumienia? Nie chcesz się ze mną przyjaźnić to już twój
wybór. Ja nie mam tu nic do gadania.
-Nie potrzebnie odbierałaś ten telefon jak byłaś zajęta
skakaniem po jakimś kolesiu-wtrącił w mojej obronie chłopak.
-Ale o czym wy do cholery mówicie? Jakie skakanie?
-No o zabawianiu się.
-Aaaa…Wy myślicie, że ja…? Hahahahahaha!-wybuchła
śmiechem.-Ja byłam z Tomkiem na siłowni.
-A to „Aaaa!”? I jęki i stękanie?
-Tomek bardzo się wysilał, bo chciał utrzymać formę. I
dlatego jęczał. A to „Aaaa!” to przytrzasnął mi palca sztangą.
-To czemu od razu mi nie powiedziałaś?
-A co ci miała powiedzieć? Po co była ci wiadomość co
robię i czy przyjadę? Obiecałam, że przyjadę więc po co byłaś taka dociekliwa?
-Bo już raz zostałam zraniona i nie chciałam czuć znów to
samo-odwróciłam głowę w stronę Nialla.
-Teraz masz mnie. Nie masz się co martwić-objął mnie w
tali i ucałował moje usta. Podniosłam wzrok na moją koleżankę. Była zakłopotana
i zdziwiona jednocześnie.
-Czy coś nie tak?-uśmiechnęłam się słodko.
-Nie nic…Tylko…Wy…-nie dokończyła, bo nie mogła
wykrztusić ani jednego słowa.
-Tak dobrze myślisz. Jestem z Niallem w związku. A reszta
to moi przyjaciele. Musisz się do tego przyzwyczaić-szturchnęłam ją lekko.
-Czyli ty znasz cały zespół i się z nimi przyjaźnisz?
-Tak. A co?
U-Czemu mi nic nie mówiłaś? Od razu wsiadłabym w samolot
i tu przyjechała.
-Przyjechałabyś tu tylko dla nich. Prawda?
-NIE!-krzyknęła.
-TAK!-również krzyknęłam.
-Dobra dziewczyny! Przestańcie!-na szczęście nasz spór
zakończył Niall. Cieszę się, że jest przy mnie.
-Maja. Jak chcesz możesz ich poznać. Co ty na to?
-A nie będę się narzucać?
-Nie.
-Jeżeli tak. To chętnie.
____________________________________________________________________
Dziękuję czytelniczkom tego bloga! Mojej kochanej Marcie i reszcie Directioners!!Wkrótce 5, ale nwm czy będę miała tyle weny co dziś!!:)Nie będę dodawała zdjęć,bo to za dużo roboty.Będą tylko na początku rozdziału!!:D Dobranoc!!:D

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz