Imagin z Niallem cz.2 ♥
-Witaj moja piosenkareczko!-przytuliła mnie.-To gdzie ta góra z naleśników?-zapytała wchodząc głębiej do domu.
-Tam leży-wskazałam trzęsącym się placem.
-Oho.Twój tato to dobry kucharz,ale nie wie ile taka drobna dziewczyna
jak ty je-wzięła widelce i przysiadła się do stoły.-Proszę bardzo-podała
mi jeden i nabiła swoim pierwszego placka.
-I co?Dobre?-zapytałam dla upewnienia.
-Tak,ale przydałaby się do tego Nutella.Masz?-zapytała z pełną buzią.
-Niee-spuściłam głowę.-Marcus cają zjadł-wyszczerzyłam ząbki.
-Że niby kiedy on u ciebie był?-otworzyła szeroko oczy.
-A,że niby wczoraj.Musiałam sobie piosenkę na casting powtórzyć,a on
będzie mi grał na gitarze,więc musieliśmy się jakoś zgrać-wcisnęłam
sobie kawałek naleśnika do buzi.
-Przecież ja też mogę!-wyjęczała z pretensją.
-No,ale ty nie masz czasu w weekend,a ja dziś jadę do Londynu z tatą,bo
on musi coś tam załatwić,coś tam,coś tam-wywróciłam oczami.
-Już mam czas.Cleo się rozchorowała więc nigdzie nie jedziemy-jej mina nie była już taka wesoła.
-Przepraszam skarbie.Gdybym wiedziała to bym się poprosiła,ale nic mi nie powiedziałaś-odsunęłam na bok talerz.
-No wiem.To też moja wina.Ale czekaj,czekaj-wyprostowała się jakby ją
prąd kopną.-Jaką ty piosenkę śpiewasz?-oczy zaświeciły się jej.
-Nobody Compares.A ty umiesz to grać?-po części zrozumiałam co miała na myśli.
-Tak!-krzyknęła radośnie.Roześmiałyśmy się.
-Ale co z Marcus’em?-spoważniałam na moment.
-Zadzwoń do niego i mu to powiedz-podała mi swojego iPhon’a.Wystukałam numer i połączyłam się z chłopakiem.
-Jezu!Kat!Co znów?!-zapytał lekko poddenerwowany.
-Co ty mu żeś zrobiła?-wyszeptałam zakrywając głośnik.
-Później ci powiem-odszeptała.
-Marcus to ja.Pattie-powiedziałam spokojnie.
-Oooo.Pattie.Czemu dzwonisz z jej telefonu?-zapytał zdezorientowany.
-No,bo jej był pod ręką.Ale ja w zupełnie innej sprawie.
-No więc słucham cię.
-No,bo ty miałeś mi grać na gitarze na castingu,prawda?
-No tak.
-No,bo tak głupio wyszło,bo Kat też umie grać tą piosenkę i ona też
chciałabym mi towarzyszyć na scenie z gitarą.No,a poza tym ja jadę już
dziś,bo cały weekend mój tato spędzi na lataniu od spotkania do
spotkania w Londynie,a ty masz pracę.No i pomyślałam sobie…Znaczy żeby
cię nie ciągnąć na cały weekend to wezmę Katherin.Nie obarazisz
się?-zapytałam ciepłym tonem.
-Nie,nie.No coś ty-słyszałam w jego głosie lekki smutek.
-Jakoś ci to wynagrodzę.Ja musze kończyć.Pa.Trzymaj się-powiedziałam spontanicznie
-No pa-i się rozłączył.
-I co?I co?-pytała dociekliwe.
-Nie będzie miał mi tego za złe.Jedziesz z mną na weekend do Londynu
tylko muszę tatę uprzedzić-sięgnęłam po swój telefon.Wyszukałam „Tatuś
;3” i połączyłam.
-Słucham myszko?-usłyszałam lekko zachrypnięty głos.
-Tato muszę cię uprzedzić,że Kat jedzie z nami,bo będzie grała mi na
gitarze na castingu.Nie masz nic przeciwko,prawda?-mówiłam słodkim
głosikiem.
-Nie.No coś ty.Tylko uprzedźcie jej mamę.Ja za 15 minut będę to podagamy,bo teraz jadę do sklepu,okej?
-Okej tatku.Paa.
-Pa córciu-rozłaczyłam się.
No i jest drugi part ;p Ja lecę pisać trzeci,a wy czytajcie ;pp ♥
środa, 27 marca 2013
Imagin z Niallem cz.1 ♥
Imagin z Niall ♥ część 1
To już dziś.Dziś spełni się moje marzenie.Wystąpie na tej scenie przed widownią i moimi ulubionymi jurorami.Nie mogłam spać przez pół nocy.Tysiące myśli przelatywało przez moją głowę.A jeśli się nie uda?Co jeśli się nie spodobam?A co będzie jeżeli zapomnę tekstu?Nie Pattie.Myśl pozytywnie.Będzie dobrze.Spiszesz się wspaniale.Pokochają cię.
-Pattie!Wstawaj!Śniadanie!-usłyszałam
donośny głos taty z dołu.Z trudem wygramoliłam się z łóżka,ale gdy
przypomniałam sobie po co wstałam tak wcześnie od razu na mojej twarzy
pojawił się uśmiech.Włożyłam stopy w miękkie bambosze,przeciągnęłam się i
podeszłam do szafy.Ziewnęłam ospale i wyciągnęłam czerwoną sukienkę do
kolan.Kupiłam ją specjalnie na tę okazję.
-Tato o której wyjeżdżamy?!-zapytałam wychylając się z pokoju.
-O 14,ale jeszcze musisz spakować rzeczy,bo zostaniemy tam na weekend!-usłyszałam odpowiedz i ponownie zajrzałam do szafy.”Przecież nie będę paradowała cały dzień w sukience”,pomyślałam i wyciągnęłam krótkie spodenki z wysokim stanem,bluzkę na ramiączkach z nadrukiem i zwiwną koszulę.Zaniosłam ubrania do łazinki.Wróciłam do pokoju i odsłoniłam okno.Promienie lipcowego słońca zakuły mnie w oczy.Gdy otworzyłam drzwi balkonowe dało się usłyszeć ćwierkanie ptaków i szczekanie Tobiego.
-Tobi!Ciszej!-krzyknęłam wychodząc na balkon.Pomeranian spojrzał na mnie i pognał gdzieś w krzaki.
-Co za pies…-burknęłam pod nosem.Wyszłam do łazienki zostawiając otwiarty balkon.Wzięłam szybki,orzeźwiający prysznic.Umyłam włosy brzoskwiniowym szamponem i wyszłam.Ubrałam na siebie przygotowane ubrania i wysuszyłam włosy.Gdy stanęłam przed wielkim lustrem w pokoju rezultaty dobrania ubrań były taki: http://www.polyvore.com/cgi/ set?id=76788950&.locale=pl .
-Co prawda ładnie-po raz pierwszy od jakiegoś czasu skomplementowałam sama siebie.
-Pat!No idziesz,czy nie?-drzwi gwałtownie się otworzyły.
-Mógłbyś łaskawie zapukać-nie odrywałam wzroku od swojego odbicia.
-Jak ja mam ładną córeczkę-zaśmiał się.
-Oj tato.Bo się zarumienie-słodko się uśmiechnęłam.
-Kochanie.Dlaczego nie założyłaś teraz tej sukienki?-podszedł do mojej kreacji.
-Bo nie będę paradowała w sukience.Jeszcze się pobrudzi i co?
-No tak.Masz rację.Ale córciu casting jest jutro.My dziś jedziemy,bo muszę załatwić tam kilka spraw-złapał mnie w talii.
-To co z tego?-wzruszyłam ramionami.-Zawsze będę mogła połazić po mieście.Przecież Londyn jest duży.Będę miała zajęcie.Może kogoś tam poznam.Wiesz taka wakacyjna znajomość-dźgnęłam go łokciem w brzuch.
-Taaa-zaśmiał się.-Ja na muszę jechać na chwilę do biura.Będę za 30 minut,okej?
-Okej,okej.Jedź ostrożnie-wtuliłam się w jego klatkę.
-Dziękuję słońce-ucałował czubek mojej głowy i wyszedł z pokoju.-I zabierz Tobiego na sparcer!-krzyknął z progu drzwi frontowych.
-Okej tato!Jedź już!-roześmiałana zeszłam do kuchni.Na stole w jadalni leżała góra naleśników.”Jak ja mam to wszystko sama zjeść?Przecież to tylko Nialler mógłby wpierdzielić”,pomyślałam przerażona widokiem.Sięgnęłam po telefon i wykręciłam numer Kat i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-Co tam piosenkarecko?-zaśmiała się do słuchawki.
-Mam problem z jedzeniem.Przyłaź tu do mnie i pomożesz mi zjeść tą górę naleśników-próbowałam zachować powagę.
-Dobra będę za minutę.Pa-rozłączyła się i dokładnie po minucie usłyszałam stukanie do drzwi.Podbiegłam do nich i otworzyłam z uśmiechem.
-No heeeeeeeeej!-przywitałam ją buziakiem.
-Witaj moja piosenkareczko!-przytuliła mnie.-To gdzie ta góra z naleśników?-zapytała wchodząc głębiej do domu.
No to jest imagin od dłuższego czasu.Przepraszam,że nic nie dodawałam,ale nie miałam czasu.Ale teraz już jestem.A co do imagina.Będzie to kilku part.Za chwilkę dodam cz.2 ;)) xx
To już dziś.Dziś spełni się moje marzenie.Wystąpie na tej scenie przed widownią i moimi ulubionymi jurorami.Nie mogłam spać przez pół nocy.Tysiące myśli przelatywało przez moją głowę.A jeśli się nie uda?Co jeśli się nie spodobam?A co będzie jeżeli zapomnę tekstu?Nie Pattie.Myśl pozytywnie.Będzie dobrze.Spiszesz się wspaniale.Pokochają cię.
-Pattie!Wstawaj!Śniadanie!-usłyszałam
-Tato o której wyjeżdżamy?!-zapytałam wychylając się z pokoju.
-O 14,ale jeszcze musisz spakować rzeczy,bo zostaniemy tam na weekend!-usłyszałam odpowiedz i ponownie zajrzałam do szafy.”Przecież nie będę paradowała cały dzień w sukience”,pomyślałam i wyciągnęłam krótkie spodenki z wysokim stanem,bluzkę na ramiączkach z nadrukiem i zwiwną koszulę.Zaniosłam ubrania do łazinki.Wróciłam do pokoju i odsłoniłam okno.Promienie lipcowego słońca zakuły mnie w oczy.Gdy otworzyłam drzwi balkonowe dało się usłyszeć ćwierkanie ptaków i szczekanie Tobiego.
-Tobi!Ciszej!-krzyknęłam wychodząc na balkon.Pomeranian spojrzał na mnie i pognał gdzieś w krzaki.
-Co za pies…-burknęłam pod nosem.Wyszłam do łazienki zostawiając otwiarty balkon.Wzięłam szybki,orzeźwiający prysznic.Umyłam włosy brzoskwiniowym szamponem i wyszłam.Ubrałam na siebie przygotowane ubrania i wysuszyłam włosy.Gdy stanęłam przed wielkim lustrem w pokoju rezultaty dobrania ubrań były taki: http://www.polyvore.com/cgi/
-Co prawda ładnie-po raz pierwszy od jakiegoś czasu skomplementowałam sama siebie.
-Pat!No idziesz,czy nie?-drzwi gwałtownie się otworzyły.
-Mógłbyś łaskawie zapukać-nie odrywałam wzroku od swojego odbicia.
-Jak ja mam ładną córeczkę-zaśmiał się.
-Oj tato.Bo się zarumienie-słodko się uśmiechnęłam.
-Kochanie.Dlaczego nie założyłaś teraz tej sukienki?-podszedł do mojej kreacji.
-Bo nie będę paradowała w sukience.Jeszcze się pobrudzi i co?
-No tak.Masz rację.Ale córciu casting jest jutro.My dziś jedziemy,bo muszę załatwić tam kilka spraw-złapał mnie w talii.
-To co z tego?-wzruszyłam ramionami.-Zawsze będę mogła połazić po mieście.Przecież Londyn jest duży.Będę miała zajęcie.Może kogoś tam poznam.Wiesz taka wakacyjna znajomość-dźgnęłam go łokciem w brzuch.
-Taaa-zaśmiał się.-Ja na muszę jechać na chwilę do biura.Będę za 30 minut,okej?
-Okej,okej.Jedź ostrożnie-wtuliłam się w jego klatkę.
-Dziękuję słońce-ucałował czubek mojej głowy i wyszedł z pokoju.-I zabierz Tobiego na sparcer!-krzyknął z progu drzwi frontowych.
-Okej tato!Jedź już!-roześmiałana zeszłam do kuchni.Na stole w jadalni leżała góra naleśników.”Jak ja mam to wszystko sama zjeść?Przecież to tylko Nialler mógłby wpierdzielić”,pomyślałam przerażona widokiem.Sięgnęłam po telefon i wykręciłam numer Kat i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-Co tam piosenkarecko?-zaśmiała się do słuchawki.
-Mam problem z jedzeniem.Przyłaź tu do mnie i pomożesz mi zjeść tą górę naleśników-próbowałam zachować powagę.
-Dobra będę za minutę.Pa-rozłączyła się i dokładnie po minucie usłyszałam stukanie do drzwi.Podbiegłam do nich i otworzyłam z uśmiechem.
-No heeeeeeeeej!-przywitałam ją buziakiem.
-Witaj moja piosenkareczko!-przytuliła mnie.-To gdzie ta góra z naleśników?-zapytała wchodząc głębiej do domu.
No to jest imagin od dłuższego czasu.Przepraszam,że nic nie dodawałam,ale nie miałam czasu.Ale teraz już jestem.A co do imagina.Będzie to kilku part.Za chwilkę dodam cz.2 ;)) xx
Subskrybuj:
Posty (Atom)
