środa, 27 marca 2013

Imagin z Niallem cz.2 ♥

Imagin z Niallem cz.2 ♥

-Witaj moja piosenkareczko!-przytuliła mnie.-To gdzie ta góra z naleśników?-zapytała wchodząc głębiej do domu.
-Tam leży-wskazałam trzęsącym się placem.
-Oho.Twój tato to dobry kucharz,ale nie wie ile taka drobna dziewczyna jak ty je-wzięła widelce i przysiadła się do stoły.-Proszę bardzo-podała mi jeden i nabiła swoim pierwszego placka.
-I co?Dobre?-zapytałam dla upewnienia.
-Tak,ale przydałaby się do tego Nutella.Masz?-zapytała z pełną buzią.
-Niee-spuściłam głowę.-Marcus cają zjadł-wyszczerzyłam ząbki.
-Że niby kiedy on u ciebie był?-otworzyła szeroko oczy.
-A,że niby wczoraj.Musiałam sobie piosenkę na casting powtórzyć,a on będzie mi grał na gitarze,więc musieliśmy się jakoś zgrać-wcisnęłam sobie kawałek naleśnika do buzi.
-Przecież ja też mogę!-wyjęczała z pretensją.
-No,ale ty nie masz czasu w weekend,a ja dziś jadę do Londynu z tatą,bo on musi coś tam załatwić,coś tam,coś tam-wywróciłam oczami.
-Już mam czas.Cleo się rozchorowała więc nigdzie nie jedziemy-jej mina nie była już taka wesoła.
-Przepraszam skarbie.Gdybym wiedziała to bym się poprosiła,ale nic mi nie powiedziałaś-odsunęłam na bok talerz.
-No wiem.To też moja wina.Ale czekaj,czekaj-wyprostowała się jakby ją prąd kopną.-Jaką ty piosenkę śpiewasz?-oczy zaświeciły się jej.
-Nobody Compares.A ty umiesz to grać?-po części zrozumiałam co miała na myśli.
-Tak!-krzyknęła radośnie.Roześmiałyśmy się.
-Ale co z Marcus’em?-spoważniałam na moment.
-Zadzwoń do niego i mu to powiedz-podała mi swojego iPhon’a.Wystukałam numer i połączyłam się z chłopakiem.
-Jezu!Kat!Co znów?!-zapytał lekko poddenerwowany.
-Co ty mu żeś zrobiła?-wyszeptałam zakrywając głośnik.
-Później ci powiem-odszeptała.
-Marcus to ja.Pattie-powiedziałam spokojnie.
-Oooo.Pattie.Czemu dzwonisz z jej telefonu?-zapytał zdezorientowany.
-No,bo jej był pod ręką.Ale ja w zupełnie innej sprawie.
-No więc słucham cię.
-No,bo ty miałeś mi grać na gitarze na castingu,prawda?
-No tak.
-No,bo tak głupio wyszło,bo Kat też umie grać tą piosenkę i ona też chciałabym mi towarzyszyć na scenie z gitarą.No,a poza tym ja jadę już dziś,bo cały weekend mój tato spędzi na lataniu od spotkania do spotkania w Londynie,a ty masz pracę.No i pomyślałam sobie…Znaczy żeby cię nie ciągnąć na cały weekend to wezmę Katherin.Nie obarazisz się?-zapytałam ciepłym tonem.
-Nie,nie.No coś ty-słyszałam w jego głosie lekki smutek.
-Jakoś ci to wynagrodzę.Ja musze kończyć.Pa.Trzymaj się-powiedziałam spontanicznie
-No pa-i się rozłączył.
-I co?I co?-pytała dociekliwe.
-Nie będzie miał mi tego za złe.Jedziesz z mną na weekend do Londynu tylko muszę tatę uprzedzić-sięgnęłam po swój telefon.Wyszukałam „Tatuś ;3” i połączyłam.
-Słucham myszko?-usłyszałam lekko zachrypnięty głos.
-Tato muszę cię uprzedzić,że Kat jedzie z nami,bo będzie grała mi na gitarze na castingu.Nie masz nic przeciwko,prawda?-mówiłam słodkim głosikiem.
-Nie.No coś ty.Tylko uprzedźcie jej mamę.Ja za 15 minut będę to podagamy,bo teraz jadę do sklepu,okej?
-Okej tatku.Paa.
-Pa córciu-rozłaczyłam się.


No i jest drugi part ;p Ja lecę pisać trzeci,a wy czytajcie ;pp ♥

Imagin z Niallem cz.1 ♥

Imagin z Niall ♥ część 1

To już dziś.Dziś spełni się moje marzenie.Wystąpie na tej scenie przed widownią i moimi ulubionymi jurorami.Nie mogłam spać przez pół nocy.Tysiące myśli przelatywało przez moją głowę.A jeśli się nie uda?Co jeśli się nie spodobam?A co będzie jeżeli zapomnę tekstu?Nie Pattie.Myśl pozytywnie.Będzie dobrze.Spiszesz się wspaniale.Pokochają cię.
-Pattie!Wstawaj!Śniadanie!-usłyszałam donośny głos taty z dołu.Z trudem wygramoliłam się z łóżka,ale gdy przypomniałam sobie po co wstałam tak wcześnie od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech.Włożyłam stopy w miękkie bambosze,przeciągnęłam się i podeszłam do szafy.Ziewnęłam ospale i wyciągnęłam czerwoną sukienkę do kolan.Kupiłam ją specjalnie na tę okazję.
-Tato o której wyjeżdżamy?!-zapytałam wychylając się z pokoju.
-O 14,ale jeszcze musisz spakować rzeczy,bo zostaniemy tam na weekend!-usłyszałam odpowiedz i ponownie zajrzałam do szafy.”Przecież nie będę paradowała cały dzień w sukience”,pomyślałam i wyciągnęłam krótkie spodenki z wysokim stanem,bluzkę na ramiączkach z nadrukiem i zwiwną koszulę.Zaniosłam ubrania do łazinki.Wróciłam do pokoju i odsłoniłam okno.Promienie lipcowego słońca zakuły mnie w oczy.Gdy otworzyłam drzwi balkonowe dało się usłyszeć ćwierkanie ptaków i szczekanie Tobiego.
-Tobi!Ciszej!-krzyknęłam wychodząc na balkon.Pomeranian spojrzał na mnie i pognał gdzieś w krzaki.
-Co za pies…-burknęłam pod nosem.Wyszłam do łazienki zostawiając otwiarty balkon.Wzięłam szybki,orzeźwiający prysznic.Umyłam włosy brzoskwiniowym szamponem i wyszłam.Ubrałam na siebie przygotowane ubrania i wysuszyłam włosy.Gdy stanęłam przed wielkim lustrem w pokoju rezultaty dobrania ubrań były taki: http://www.polyvore.com/cgi/set?id=76788950&.locale=pl .
-Co prawda ładnie-po raz pierwszy od jakiegoś czasu skomplementowałam sama siebie.
-Pat!No idziesz,czy nie?-drzwi gwałtownie się otworzyły.
-Mógłbyś łaskawie zapukać-nie odrywałam wzroku od swojego odbicia.
-Jak ja mam ładną córeczkę-zaśmiał się.
-Oj tato.Bo się zarumienie-słodko się uśmiechnęłam.
-Kochanie.Dlaczego nie założyłaś teraz tej sukienki?-podszedł do mojej kreacji.
-Bo nie będę paradowała w sukience.Jeszcze się pobrudzi i co?
-No tak.Masz rację.Ale córciu casting jest jutro.My dziś jedziemy,bo muszę załatwić tam kilka spraw-złapał mnie w talii.
-To co z tego?-wzruszyłam ramionami.-Zawsze będę mogła połazić po mieście.Przecież Londyn jest duży.Będę miała zajęcie.Może kogoś tam poznam.Wiesz taka wakacyjna znajomość-dźgnęłam go łokciem w brzuch.
-Taaa-zaśmiał się.-Ja na muszę jechać na chwilę do biura.Będę za 30 minut,okej?
-Okej,okej.Jedź ostrożnie-wtuliłam się w jego klatkę.
-Dziękuję słońce-ucałował czubek mojej głowy i wyszedł z pokoju.-I zabierz Tobiego na sparcer!-krzyknął z progu drzwi frontowych.
-Okej tato!Jedź już!-roześmiałana zeszłam do kuchni.Na stole w jadalni leżała góra naleśników.”Jak ja mam to wszystko sama zjeść?Przecież to tylko Nialler mógłby wpierdzielić”,pomyślałam przerażona widokiem.Sięgnęłam po telefon i wykręciłam numer Kat i wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-Co tam piosenkarecko?-zaśmiała się do słuchawki.
-Mam problem z jedzeniem.Przyłaź tu do mnie i pomożesz mi zjeść tą górę naleśników-próbowałam zachować powagę.
-Dobra będę za minutę.Pa-rozłączyła się i dokładnie po minucie usłyszałam stukanie do drzwi.Podbiegłam do nich i otworzyłam z uśmiechem.
-No heeeeeeeeej!-przywitałam ją buziakiem.
-Witaj moja piosenkareczko!-przytuliła mnie.-To gdzie ta góra z naleśników?-zapytała wchodząc głębiej do domu.


No to jest imagin od dłuższego czasu.Przepraszam,że nic nie dodawałam,ale nie miałam czasu.Ale teraz już jestem.A co do imagina.Będzie to kilku part.Za chwilkę dodam  cz.2 ;)) xx

piątek, 21 grudnia 2012


Twoje brązowe włosy mokły na deszczu.Zostawił cię tak samą na środku ulicy.Z daleka od domu.Zostawił jak zużytą zabawkę.Byłaś cała przemoczona.Sparaliżowały cię słowa wypowiedziane przez Adama.Te słowa rozbiły twoje serce na malutkie kawałeczki.Każde przejeżdżające auto coraz bardziej moczyło twoje ubrania.Tylko jedno auto nie chlapnęło na twoje nogi.Odwróciłaś się i ujrzałaś przystojnego mulata podbiegającego do ciebie.
Ch:Dlaczego stoisz sama w taki deszcz?-zapytał zarzucając ci swoją kurtkę na ramiona.
Sandra:On mnie zostawił.Opuścił mnie dla kasy-mówiłaś ze łzami w oczach.
Ch:Kto cię zostawił?-patrzał na ciebie ze spokojem,ale musiał krzyczeć,bo deszcz zagłuszał mówienie.
S:On-wzrok miałaś wbity w auto chłopaka.
Ch:Kto on?-dopytywał się.
S:Adam.Mój były chłopak.Zostawił mnie dla kasy.On mnie nie kochał-łzy leciały ci strumieniami.
Ch:Wsiadaj do auta,bo się rozchorujesz-zaprowadził cię w stronę czarnego Volvo.Nie stawiałaś oporu.Posłusznie wsiadłaś do auta.
S:Przepraszam cię-wyszeptałaś,a kolejne łzy spłynęły po twoich policzkach.
Ch:Ale ty mnie nie masz za co przepraszać.Jestem Zayn-wyciągnął dłoń w twoją stronę.
S:Dziękuję Zayn-przytuliłaś go.Brunet był mile zaskoczony.
Z:Nie masz za co.To może odwiozę cię do domu?-zapytał patrząc w twoje zapłakane oczy.
S:Nie!Pod żadnym pozorem-wystraszyłaś się.
Z:Dlaczego?-był zaskoczony.
S:On tam jest,a powiedziałam kilka niepotrzebnych słów-spuściłaś wzrok.
Z:A możesz dać przykład?-zapytał zaciekawiony.
S:Powiedziałam mu,że jakbym chciała to mogłabym zniszczyć mu życie.
Z:A on ci groził?-lekko się zdenerwował.
S:Tak jakby.Powiedział,że zrobi mi piekło w domu.Nie będę miała już nikogo-pojedyncza łza spłynęła po twoim zaczerwienionym od zimna policzku.
Z:No to może pojedziesz do mnie?Zostaniesz na noc uspokoisz się.Wyluzujesz.Wiesz w domu gdzie mieszka piątka nastoletnich chłopaków jest wesoły-uśmiechnął się aby rozluźnić atmosferę.Podziałało.
S:Ale muszę wziąć rzeczy z domu-powiedziałaś wystraszona.
Z:Spokojnie jestem przy tobie.Pomogę ci-położył rękę na twoim ramieniu żeby dodać ci otuchy.Pojechaliście do ciebie do domu.
S:Wejdziesz ze mną?-zapytałaś dla upewnienia.
Z:Oczywiście-uśmiechnął się miło.Weszliście do środka.Czuć było alkohol.Weszliście do twojego pokoju.Adam leżał na twoim łóżku z twoim zdjęciem w ręku.Spał.Na jego twarzy były widoczne ślady po łzach.Nie mogłaś na niego patrzeć.Podeszłaś do szafy wyciągnęłaś torbę i z hukiem rzuciłaś ją na ziemię.Adam aż podskoczył.Przetarł zaspane oczy i spojrzał na ciebie.
Adam:Gdzie się wybierasz?-zapytał groźnie.Przełknęłaś głośno ślinę.
S:Co cię to?-starałaś się być groźna.
A:Chyba muszę wiedzieć gdzie idzie moja dziewczyna?
S:Nie jesteśmy już razem nie pamiętasz?-chłopak wstał z łóżka podszedł do ciebie.Odwróciłaś się w jego stronę.Blondyn podniósł rękę i uderzył cię w twarz.
S:Ała!-krzyknęłaś i upadłaś na podłogę.Nagle do pokoju wbiegł przestraszony Zayn.
Z:Co ty robisz?!-krzynką na Adama.
A:Chuj cię to.A poza tym kto ty jesteś,że masz czelność wchodzić do mojego domu?-zapytał lustrując mulata od stóp do głów wzrokiem.
Z:Nie twój interes!-zawarczał.Powoli pomógł ci wstać,wziął twoją torbę i wyszliście z domu.Zanim zdążyliście wsiąść do samochodu Zayn podszedł Adam.Popchnął go.Zayn się zdenerwował i sprzedał mu prawego sierpowego prosto w twarz.Chłopak upadł na ziemię,a wy szybko ruszyliście.
Z:Od dawna tak się działo?-zapytał rozdrażniony.
S:Odkąd zaczął pić i ćpać-powiedziałaś smutnym głosem.
Z:Przykro mi-przytulił cię jednym ramieniem.
S:Każdy mi to mówi.Dobrze,że wtedy tam byłeś.I znów ci dziękuję-lekko musnęłaś jego policzek.Gdy dojechaliście do domu chłopaków zaczęła się straszna ulewa połączona z burzą.Strasznie bałaś się burzy.Gdy tylko usłyszałaś grzmot podskoczyłaś ze strachu.
Z:Chodź do środka-wprowadził cię do jasnego domu.
H:Zayn!!-krzyknął jakiś chłopak rzucając się na bruneta.
Z:Hazz nie było mnie pół godziny-zaśmiał się.Jesteś na tyle nieśmiała,że nie miałaś odwagi nawet się przywitać.
H:Hej!-krzyknął i pomachał ci na przywitanie.
S:Cześć-powiedziałaś cicho.
H:Nie wstydź się-uśmiechnął się ciepło.Odwzajemniłaś uśmiech i schowałaś się za plecy mulata.
Z:Ej.Mała-odwrócił się  w twoją stronę.-Nie wstydź się.Tu będzie lepiej niż tam-słodko się uśmiechnął.
S:Postaram się-nieśmiały uśmiech wkradł ci się na buzie.Zlałaś się rumieńcem.Zayn pociągnął cię do salonu gdzie czekało cię jeszcze więcej chłopców.
Z:To jest Liam-wskazał na ciemnego blondyna.-Harrego już znasz-pokazał na chłopaka w loczkach.-A to Lou i Niall-pokazał ze śmiechem na walającego się po ziemi blondyna i bruneta zajadającego marchewkę na kanapie.-A to jest Sandra-przyciągnął cię do sobie,żeby wszyscy cię zobaczyli.
All:Cześć!-krzyknęli z entuzjazmem.
S:Hej-lekko pokiwałaś ręką.
Z:To może ja cię oprowadzę-położył twoją torbę na kanapie i pociągnął w stronę schodów.Stanęliście w długi korytarzu gdzie znajdowało się kilka wejść.Podeszliście do pierwszych drzwi.
Z:To jest pokój Harrego- otworzył je,a twoim oczom ukazał się pokój,w którym ubrania walały się po podłodze.Był koloru niebieskiego,a na ścianach było kilka plakatów.
S:Jakbym widziała swój pokój u rodziców w domu-zaśmiałaś się.Podeszliście do kolejnych drzwi.
Z:To pokój Liama-twoją twarz owiał chłodny powiew wiatru pomieszany z zapachem męskich perfum.Wzięłaś głęboki oddech.Zapach perfum pieścił twoje nozdrza.
Z:Dobra koniec tego wąchania bejbe.To jest pokój Nialla-uśmiechnął się i otworzył drzwi na których była kartka z napisem: "Jeżeli nie masz jedzenia to nie masz powodu żeby tu wchodzić". Pokój był czystszy od pokoju Harrego,ale też nie tak czysty jak pokój Liama.Można było zauważyć przy łóżku stojąca na stojaku gitarę.Uśmiechnęłaś się pod nosem,bo sama grywałaś na gitarze.Następne drzwi prowadziły do pokoju Lou.Na drzwiach były narysowane marchewki.Od razu skojarzyłaś,że to ten chłopak który zajadał się marchewką w salonie.Jego pokój był podobny do pokoju kędzierzawego.Równie duży bałagan.Ostatni pokój należał do twojego towarzysza.
Z:A oto moje królestwo-uśmiechnął się i wpuścił cię do środka.
S:Twój pokój różni się od pozostałych-usiadłaś na łóżku.
Z:Czym się różni?-zapytał siadając na wielkiej poduszce na przeciw ciebie.
S:Jest jaśniejszy.Kolorowy.Dużo tu zdjęć.Masz duże łóżko.Takie dwuosobowe,a inni tylko dla nich.Wgl jest inny-nie umiałaś do końca ubrać myśli w słowa.
Z:Zdjęcia są większości z chłopakami.Znajdą się też zdjęcia przyjaciół z Bradford i rodzinne oczywiście-uśmiechnął się analizując każde zdjęcie po kolei.
S:Jesteś z Bradford?-zapytałaś zdziwiona
Z:Tak-uśmiechnął się promiennie.
S:Ja też-powiedziałaś z entuzjazmem.
Z:Na prawdę?-zapytał zaskoczony.
S:Tak.Mieszkałam tam do czasu jak spotkałam Adama-mina ci mimowolnie zrzedła.
Z:Przestań o nim myśleć.On jest już przeszłością.Nie masz się co martwić.Raczej nas nie znajdzie-usiadł obok ciebie i mocno przytulił.
S:Dziękuję-wyszeptałaś.
Z:Cały czas mi dziękujesz.Przestań w końcu.Nie mógłbym zostawić cię w takim stanie na tej ulicy jak i w domu.W ogóle-miał poważną minę przy wymawianiu tych słów.
S:Dziękuję ci za wszystko.To ostatnie dziękuję.Dziękuję za to,że nie zostawiłeś mnie na pastwię losu-wtuliłaś się w chłopaka i uroniłaś pojedynczą łezkę.
Z:Na prawdę nie ma za co-pocałował cię w czubek głowy po czym wstał.-Poczekaj chwilę.Zaraz przyjdę-puścił ci oczko,a ty posłuszna jak piesek siedziałaś na jego łóżku i przyglądałaś się zdjęciom.Jedno przykuło twoją uwagę.Przedstawiało ono małego Zayna obejmującego jakąś małą dziewczynkę.Wydawała ci się ona znajoma.Podeszłaś bliżej aby lepiej się mu przyjrzeć.Miała ona śliczne piwne oczka i brązowe,lekko kręcone włoski.Przypominała ona ciebie,ale miała inne rysy twarzy niż ty w dzieciństwie.Spokojnie wróciłaś na łóżko.Nagle do pokoju wszedł mulat z dwoma kubkami i twoją torbą.
S:Trzeba było mnie zawołać to bym ci pomogła-podeszłaś do niego i zabrałaś torbę z jego szyi.
Z:Tak,ale jesteś gościem,a gości się nie wykorzystuje-zalotnie się uśmiechnął po czym podał ci jeden z kubków z malinową herbatą.Usiedliście na łóżku na przeciw siebie.Rozmawialiście o wszystkim i o niczym.Poznawaliście się bliżej.Wiedział o tobie prawie wszystko tak jak ty o nim.Dowiedziałaś się,że cała piątka to zespół One Direction który podbija listy przebojów.Opowiadaliście sobie jak się wam żyło w Bradford.Okazało się też,że chodziliście do jednej klasy w podstawówce.Potem ty się wyprowadziłaś i nie mieliście już kontaktu.Dużo się śmialiście.Dobrze się czułaś w towarzystwie bruneta.Dogadywaliście się znakomicie.Gadaliście przez 3 godziny gdy niespodziewanie w pokoju pojawił się Liam.
L:Spać gołąbeczki-zaśmiał się i wyszedł.
Z:Liam!-krzyknął.Nagle blondyn pojawił się w drzwiach.
L:Co tam kochanie?-zapytał opierając się o framugę drzwi.
Z:Czy nie masz nic przeciwko jak Sandra będzie spała ze mną w jednym łóżku?-podszedł do niego i wyszeptał mu na ucho pytanie.
L:No pewnie,że nie.Tylko grzecznie mi tu-pogroził wam palcem.Wraz z Zaynem wybuchliście śmiechem.
Z:Masz piżamę?-zapytał ze słodkim uśmiechem.
S:Trudno żebym nie miała-odwzajemniłaś uśmiech.Wyciągnęłaś z torby piżamę i skierowałaś się do drzwi.Stanęłaś przed nimi i nie wiedziałaś co zrobić.Zayn się roześmiał.
Z:Łazienka jest na przeciwko-uśmiechnął się szeroko i wskazał czarne drzwi na przeciw pokoju.Wyszłaś na korytarz.Już chciałaś nacisnąć klamkę gdy ktoś wyszedł z łazienki w samym ręczniku.
S:Już można?-zapytałaś zawstydzona.
Tommo:Tak-uśmiechnął się i zawinął dokładniej ręcznikiem.
S:Wszyscy tak chodzicie?-zapytałaś nieśmiało.
T:Można tak powiedzieć.Hazz chodzi nago po domu,więc się nie przestrasz jak zobaczysz jego dupę lub...no wiesz-spojrzał na swój dół.Od razu wiedziałaś co miał na myśli.
S:A ktoś jeszcze tak chodzi?-zapytałaś dla upewnienia.Brunet nieśmiało podniósł rękę w górę.Zaczerwienił się i spuścił wzrok.
S:Aha-powiedziałaś speszona.-A przynajmniej macie co pokazywać,że tak świecicie genitaliami?-uśmiechnęłaś się wystawiając swoje śnieżnobiałe ząbki.
T:Chcesz się przekonać?-zadziornie się uśmiechnął i chwycił za ręcznik.
S:Nie!-krzyknęłaś i przytrzymałaś jego ręce w poprzedniej pozycji.-Nie dziękuję-powiedziałaś spokojniej.Oczy miałaś większe od pięciozłotówek.
T:Spokojnie.Przecież tylko żartuję-uśmiechnął się pogodnie.
S:To dobrze-odetchnęłaś z ulgą.
T:Ale jak chcesz to możesz.Jak chcesz to przyjdź do mnie jak się umyjesz-zamruczał ci do ucha.
S:Sorry Lou,ale to chyba nie wyjdzie.Nie masz tego czegoś w sobie co może mnie przekonać.Poza tym.Do cholery Lou ty masz dziewczynę!-krzyknęłaś na cały korytarz.Po chwili wszyscy pojawili się w drzwiach.
Z:Co się stało?-zapytał podchodząc do was.
S:Nic-burknęłaś i weszłaś z trzaskiem do łazienki.Oczy cię piekły.Poczułaś się tak jak wcześniej.U siebie.Kilka łez spłynęło po twoich polikach.Osunęłaś się po drzwiach.Łzy płynęły strumieniami.Siedziałaś na podłodze i przypominałaś sobie wszystkie koszmary z przeszłości.
Z:Mogę?-zapukał i grzecznie zapytał.Wstałaś otarłaś mokre poliki o otworzyłaś drzwi.
S:Tak-powiedziałaś łamiącym się głosem.Zayn wszedł i zamknął za sobą drzwi.
Z:Powiesz mi co się stało?-zapytał obejmując cię ramieniem.
S:No,bo jak chciałam wejść do łazienki to akurat wyszedł z niej Lou z samym ręczniku i zapytałam czy wszyscy tak chodzicie...-opowiedziałaś mu wszystko po kolei.Był zszokowany zachowaniem przyjaciela.
Z:Nigdy się tak nie zachowywał.Pewnie zanim przyszliśmy coś wypił.Przepraszam cię za niego-chłopak objął cię dwoma rękoma.Wtuliłaś się w niego.Cicho szlochałaś w jego ramię.Malik gładził cię po włosach żebyś się uspokoiła.Jego obecność i zapach jego perfum działa na ciebie kojąco.Po kilku minutach byłaś już w pełni spokojna.
Z:Już dobrze?-zapytał z miłym uśmiechem patrząc w twoje oczy.
S:Tak-wzięłaś głęboki oddech.-Już tak-uśmiechnęłaś się.-Mógłbyś wyjść,bo chciałabym się umyć?-udawał,że nie słyszy.
Z:Hmmm.Coś mówiłaś?-zrobił głupią minę i prawie co nie wybuchł śmiechem.
S:Już wynocha-popchałaś go w stronę drzwi.
Z:No już idę-uśmiechnął się.
S:No to naciśnij klamkę.Wyjdź z łazienki.Zamknij za sobą drzwi i pójdź do swojego pokoju lub gdzie tam chcesz-wyszczerzyłaś białe ząbki.
Z:No dobra,dobra.Ale jak już się umyjesz to pójdź powiedz Niallowi,że jest już łazienka wolna,bo on chce się po tobie umyć-uśmiechnął się i otworzył drzwi.
S:Okej powiem.A teraz sio-klepnęłaś go w tyłek.
Z:Ej!-podskoczył z zaskoczenia.
S:Co?To było silniejsze ode mnie-nastała chwila po czym wybuchliście śmiechem.
Z:No dobra,dobra.Już idę.Tylko nawet się nie waż wchodzić do pokoju Lou!Zrozumiano?-pogroził ci palce.
S:Tak jest Sir-zaśmiałaś się i zamknęłaś drzwi.

~Oczami Zayna~
Wszedłem do pokoju z wielkim bananem z twarzy.Rzuciłem się na łóżko i zacząłem myśleć.Ona jest wspaniała.Te włosy,te oczy.Po prostu ideał.Mimo,że poznałem ją kilka godzin temu to i tak czuję się przy niej jakbyśmy znali się od lat.Dobrze się przy niej czuję.Rozmyślałem jeszcze przez jakiś czas o tym co jest,a co może być gdy nagle do pokoju weszła Sandra i musiałem wrócić to rzeczywistości.
S:O czym tak myślałeś?-zapytała siadając na brzegu łóżka.
Z:O wszystkim.O tym co jest i co będzie-uśmiechnął się.-Powiedziałaś Niallowi?-usiadłem po turecku i patrzałem w jej piwne tęczówki.
S:Tak powiedziałam-zaśmiała się.
Z:Jesteś głodna?
S:Tak trochę-uśmiechnęła się nieśmiało.
Z:To chodź do kuchni.Zjemy kolację-wstałem i podałem jej rękę.
S:Okej-pociągnęła się i pobiegła na dół.Dołączyłem do niej z bananem na twarzy.Podszedłem do lodówki.
Z:Co będziemy jeść?-zapytałem z uśmiechem.
S:Może zrobimy kanapki?-podeszła do mnie kładąc brodę na moim ramieniu.Przeszedł mnie dreszcz.
Z:Jasne.Tylko cicho,bo jeszcze Niall przyjdzie i wszystko zje-zaśmiałem się.
S:Trzeba to zrobić po cichutku-powędrowała cicho na paluszkach do jadalni przygotować stół ja w tym czasie zająłem się przygotowywaniem kanapek.
Z:Chodź jeść-dźgnąłem Sandrę w żebra by wyrwała się z rozmyśleń.
S:Już idę-potrząsnęła głową by się rozbudzić.Usiedliśmy przy stole i zajadaliśmy się kanapkami popijając kakaem.Po skończonym posiłku postanowiliśmy pozmywać.
Z:Ja będę mył i płukał,a ty wycierała i odkładała na miejsce,okej?-przyjaźnie się uśmiechnąłem.
S:Jasne.Nie ma sprawy-odwzajemniła uśmiech i zabraliśmy się do roboty.Kolejność była taka jaką zaplanowałem.Zleciało szybko.Po ciężkiej pracy Sandra usiadła na kanapie i podkurczyła nogi.
Z:Oglądamy jakiś film?-zapytałem siadając koło niej.
S:Możemy oglądnąć.Tylko nie horror,proszę-spojrzała na mnie błagalnym spojrzeniem.
Z:Okej.To może komedię?-zapytałem ochoczo.
S:No i to ja rozumiem-zaśmiała się.Włączyłem film i ponownie usiadłem obok Sandry.Film nie interesował mnie za bardzo,bo od kiedy Sandra położyła głowę na moim ramieniu wszystko dookoła zrobiło się bardziej kolorowe.W połowie filmu spostrzegłem się,że brunetka słodko chrapie mi do ucha.Zaśmiałem się ostrożnie oparłem jej głowę o oparcie kanapy.Wstałem.Obciągnąłem koszulkę,podwinąłem rękawy bluzy i delikatnie podniosłem Sandrę z kanapy.Jest lżejsza niż myślałem.Powoli wszedłem z nią na górę.Otworzyłem łokciem drzwi i położyłem ją na łóżku pod ścianą.Okryłem kołdrą i sam dołączyłem do niej.Przykryłem się szczelnie kołdrą i wtuliłem głowę w poduszkę.Usłyszałem jak brunetka cicho chichocze i przybliża się do mnie.Uśmiechnąłem się i przyciągnąłem ją do siebie otaczając ją ramieniem.Ona natomiast położyła głowę na mojej klatce i odpłynęła do krainy Morfeusza.

*Następnego dnia*
Nie mogłem zasnąć przez pół nocy.Jej obecność mnie zniewala.Otworzyłem oczy.Sandra jeszcze spała.Zacząłem głaskać ją po włosach.Były takie miękkie.Patrzałem na jej spokojną twarz i nie mogłem zrozumieć jak można skrzywdzić tak wspaniałą dziewczynę.Trzeba być kompletnym skurwielem żeby to zrobić.Gdy na nią patrzę widzę w niej anioła.Jest taka cudowna.Przymknąłem na chwile oczy.Czułem jej oddech na swojej szyi.Szybko otworzyłam oczy.Brunetka patrzała na mnie swoimi lśniącymi,piwnymi oczami.
Z:Witaj księżniczko-uśmiechnąłem się.
S:Skoro ja jestem księżniczką to ty musisz być moim księciem-zagryzał nieśmiało dolną wargę.
Z:Chętnie nim będę-ucałowałem ją w czoło.
S:Śniłeś mi się-uśmiechnęła się.
Z:A co się działo w twoim śnie?-zapytałem ciekawy.
S:Byliśmy razem-kąciki jej ust uniosły się lekko do góry.-Całowałeś mnie,przytulałeś i co chwila mówiłeś jak bardzo mnie kochasz-spojrzała mi w oczy.Miałem ochotę powiedzieć jej wszystko co miałam na sercu,ale nie wypada.
S:Zayn...-wyszeptała,a jej słodki oddech owiał moją twarz.
Z:Tak...-powiedziałem równie cicho co ona.
S:Pocałuj mnie-nieśmiało spojrzała na moje usta.
Z:Czy ty coś sugerujesz?-zapytałem z chytrym uśmiechem.
S:A jak widać?-uśmiechnęła się i pocałowała mnie czule.Rozpłynąłem się.To było niesamowite uczucie.Osoba,którą znam od dwóch dni,ale na której na prawdę mi zależy czuła to samo co ja.
Z:Czy ty mnie kochasz?-zapytałem nieśmiało i zacząłem bawić się jej loczkami.
S:Wiedziałam od samego początku,że jesteś niesamowity i niepowtarzalny.Samo to,że zatrzymałeś się i zwróciłeś na mnie uwagę zaimponowało mi.Gdy zacząłeś mnie pocieszać wtedy po tym incydencie z Lou poczułam do ciebie coś więcej.To uczucie rośnie z każdą chwilą.Z każdym twoim uśmiechem i uściskiem.Czuję,że to ty jesteś tym jedynym.Kocham się Zayn-ostatnie słowa wyszeptała i pocałowała mnie w szyję.
Z:Czuję do ciebie to samo.Gdy stałaś na tym chodniku wiedziałem,że nie mogę cię zostawić.Zakochałem się w tobie wtedy kiedy zacząłem cię pocieszać.Byłaś taka bezbronna.Jesteś dla mnie wszystkim Sandra.Kocham się najbardziej na świecie-pogłaskałem ją po policzku.
S:Będziemy razem aż po wiek wieków?
Z:Po wieki wieków.Obiecuję-ucałowałem ją w czoło.-Idziemy na dół?-zapytałem wstając.
S:Tak-uśmiechnęła się i zwinnym ruchem znalazła się u mego boku.Zeszliśmy na dół w dobrych nastrojach.Sandra poszła do salonu w którym siedział Lou z Hazzą,a ja dołączyłem do Liama i Niallera w kuchni.Co jakiś czas zerkałem czy nic się nie dzieje.Po wczorajszej akcji z Tommo trochę się bałem.
S:Tommo przestań!-krzyknęła nagle.Szybko wszedłem do salonu.Chłopak klęczał przed nią i przepraszał.
T:No to mi wybacz.Byłem wstawiony.Przepraszam-mówił błagalnym tonem.
S:Loui przecież ci wybaczę bez względu na wszystko-uśmiechnęła się i postawiła bruneta do pionu.
T:Boże nawet nie wiem jak mogę ci to wynagrodzić-uściskał ją.
Z:Ej,bo ją zgnieciesz-zaśmiałem się.
T:Ciebie też przepraszam braciszku-uśmiechnął się.-Co ten alkohol robi z ludźmi.I pomyśleć,że wypiłem tylko trzy drinki u Eleanor-pokręcił głową.
Z:Spoko bracie.Wszystko już jest w porządku-poklepałem przyjaciela po ramieniu.
T:Uff.Nawet nie wiesz jak mi ulżyło-zwiesił swobodnie ręce.
Z:Przecież wiesz,że i tak nie potrafiłbym się na ciebie długo gniewać kocie-zaśmiałem się.
H:Ej!On jest mój!-krzyknął i jak piorun stanął przy pasiastym.
Z:Oj Harry.Przecież możemy się nim podzielić-uśmiechnąłem się.
H:Nie!On jest tylko mój!-wyszczerzył ząbki.
Z:W takim bądź razie Sandra jest moja-uśmiechnąłem się szeroko i czekałem na reakcję chłopców.Odwróciłem głowę w prawo i ujrzałem zdziwione spojrzenie Liama.
L:Ty i Sandra?Sandra i ty?Przecie wyście się dopiero wczoraj-jego oczy kryły strach.
Z:Tak wiem,ale ona jest wspaniała.Spokojnie Daddy.Nie zrobię jej krzywdy.Żebyś nie musiał mi robić takiego wykładu jak po tym jak zerwałem z Pezz-uśmiechnąłem się szeroko.Usiadłem koło brunetki i włączyłem się do oglądania jakiegoś programu o lwach.Nie minęło 10 minut,a ktoś wparował do domu.Poderwałem się jak oparzony.Pobiegłem do korytarza.Stał tam rozwścieczony Adam.
A:Oddawaj moją dziewczynę!Teraz!-darł się podchodząc bliżej mnie.
Z:Ona nie chce.Nie dam ci jej.Ona nie jest rzeczą debilu!Pomyśl,że ona też ma uczucia!Ona też wie co to znaczy kochać i cierpieć!Ty jej fundowałeś tylko cierpienie,a ona na to nie zasłużyła!Poza tym ona cię już nie kocha!Kocha innego!-krzyczałem plując mu w twarz.
A:Ty dziwko!-wydarł się przepychając mnie na bok.-Jak ty mogłaś!?Zostawiasz mnie po tym co dla ciebie zrobiłem?!-podszedł do dziewczyny i zaczął ją szarpać za rękę.
S:Kurwa Adam!Puść!To boli!-wyrwała się.-Ty nic dla mnie nie zrobiłeś!Ty potrafiłeś tylko mnie bić i wyzywać!Poza tym ty wczoraj zakończyłeś nas związek!Ja cię kochałam!Ty tego nie dostrzegałeś!Teraz jesteś dla mnie nikim!Jesteś zerem słyszysz?!Teraz mam kochającego chłopaka,a ty wypierdalaj z mojego życia!Nie chcę cię już widzieć na oczy!Wynoś się stąd!-wskazała na drzwi.On stał jak osłupiały.Chyba zrozumiał co zrobił.Stracił coś wspaniałego.Stracił dziewczynę,która go kochała.Nie wszyscy są mądrzy to fakt,ale gdy chłopak podniesie choć raz pod wpływem złości rękę na dziewczynę ona straci do niego zaufanie.Spojrzał na mnie z gniewem.Zaczęło się w nim gotować.Po chwili podbiegł do mnie i zaczął mnie przepychać.
A:Zabrałeś mi dziewczynę!-w jego oczach były łzy.-Odebrałeś mi ją!Nie znasz jej,a już z nią jesteś!-rozpaczał.
Z:Brzmisz jakbym ją zabił.Ona żyje człowieku.Odeszła,bo źle ją traktowałeś.Zapamiętaj sobie na przyszłość.Jak zaczniesz bić dziewczynę,ona nigdy nie będzie kochała cię tak jak na początku-mówiłem z powagą trzymając go za przedramienia.


****************
To jest na razie pierwsza część! xx To dla mojej przyjaciółki Sandry! Kocham cię <3

czwartek, 11 października 2012

Po tak wspaniałym dniu trzeba było trochę odpocząć. Wyszłam z domu. Dzień był deszczowy więc ubrałam jeansowe rurki, bluzkę na krótki rękawek na to bejsbolówkę, narzuciłam przeciwdeszczówkę. Poszłam pod dom Nialla. Zadzwoniłam dzwonkiem. Drzwi otworzył mi mulat. Przywitałam go buziakiem w polik.
-Jest Niall?-zapytałam.
-Niall jest teraz w MilkCity z przyjaciółką. Radzę ci do nich jechać, bo ta dziewczyna na niego leci i to bardzo-przestraszyłam się. Nie wiedziałam co myśleć. Zapytałam Zayna czy mnie tam podwiezie. Zrobił to. Dojechaliśmy do baru. Weszłam do środka niepewnie. Zobaczyłam Nialla z jakąś blondyneczką. Podeszłam do nich.
-Hej kochanie-pocałowałam go w usta. Spojrzałam na dziewczynę. Była wkurzona.
-Niall miśku może nas sobie przedstawisz?-szyderczo się uśmiechnęłam.
-Ach. No ta. Alice to Miranda moja przyjaciółka. Miranda poznaj proszę moją dziewczynę Alice-podałam jej rękę. Usiadłam koło chłopaka. Byłam wkurzona. Myślałam, że to ja jestem jego przyjaciółką. Po dwóch godzinach dziwnych chichotów blondynki wróciliśmy do domu. Weszłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami. Położyłam się na łóżku i puściłam sobie „Moments”.

  Liam :
Shut the door, turn the light off
I wanna be with you
I wanna feel your love
I wanna lay beside you
I can not hide this even though I try

Liam:
Heart beats harder
Time escapes me
Trembling hands touch skin
It makes this harder
And the tears stream down my face

Harry :
If we could only have this life for one more day
If we could only turn back time

Wszyscy:
You know I'll be
Your life, your voice your reason to be
My love, my heart
Is breathing for this
Moment in time
I'll find the words to say
Before you leave me today

Niall :
Close the door
Throw the key
Don't wanna be reminded
Don't wanna be seen
Don't wanna be without you
My judgement is clouded
Like tonight's sky

Louis :
Hands are silent
Voice is numb
Try to scream out my lungs
But it makes this harder
And the tears stream down my face

Harry :
If we could only have this life for one more day
If we could only turn back time

Wszyscy:
You know I'll be
Your life, your voice your reason to be
My love, my heart
Is breathing for this
Moment in time
I'll find the words to say
Before you leave me today

Zayn :
Flashes left in my mind
Going back to the time
Playing games in the street
Kicking balls with my feet
Dancing on with my toes
Standing close to the edge
There's a pile of my clothes
At the end of your bed
As I feel myself fall
Make a joke of it all

Wszyscy:
You know I'll be
Your life, your voice your reason to be
My love, my heart
Is breathing for this
Moment in time
I'll find the words to say
Before you leave me today

Wszyscy:
You know I'll be
Your life, your voice your reason to be
My love, my heart
Is breathing for this
Moment in time
I'll find the words to say
Before you leave me today.

Trochę płakałam. Czułam się zdradzona. Choć to się nie stało. Nagle do pokoju wszedł Zayn.
-Co się stało?-usiadł koło mnie i przytulił.
-Poczułam się wtedy zdradzona-wybuchłam płaczem.-Skąd ty się tu wziąłeś tak w ogóle?
-Niall powiedział, że…-nie dokończył.
-Że co? Co ci powiedział? Gadaj i to szybko!-wyprostowałam się na łóżku i otarłam mokry policzek. Zayn podrapał się po głowie.
-Mówił, że byłaś bardzo zła i, że on się boi teraz z tobą rozmawiać i wysłał mnie. A poza tym sam słyszałem jak trzaskasz drzwiami. Więc przyszedłem się dowiedzieć więcej. No to opowiesz wujkowi Malikowi co się dokładnie stało?-zaśmiałam się i zaczęłam mu opowiadać o całym tym spotkaniu.
-Dziwi mnie tylko jeden fakt. Dlaczego nic mi o tym spotkaniu nie powiedział? To trochę dziwne. Coś mi tu śmierdzi-zaśmiałam się.
-Musisz z nim poważnie pogadać. Skoro nie mówił ci o tym spotkaniu to coś musi w tym być. Wiesz co…Ja już pójdę. Cleo na mnie czeka- zaczerwienił się.
-A kto to Cleo?-podniosłam jedną brew.
-To jest…No fanka, którą wziąłem na scenę. To nasz pierwsza randka.
-No to zrób na niej jak najlepsze wrażenie. Jak wam wyjdzie to już wszyscy z 1D będą mieli kogo kochać.
-Ale ja już kogoś kocham.
-Niby kogo?
-Siebie. Hahaha. Jestem dla siebie najważniejszy. Hehehehe-śmiał się jak nigdy dotąd.
-Egoista-rzuciłam lekko uderzając go w ramię.
-No chyba raczej nie. Dobra. Ja lecę. A ty masz z nim pogadać. Obiecujesz?
-I promise you-ucałowałam jego policzek. Wyszedł. Zaczęłam się zastanawiać jak tu porozmawiać z Niallem. W sumie to nie byłam na niego aż tak zła. Po prostu nie mogłam tego przyjąć, że może spędzać czas nie ze mną, a z nią. Na samą myśl o niej chciałam coś rozwalić. Zeszłam na dół i wyszłam z domu. Po drodze myślałam o tej rozmowie. Co ja mu powiem? Z tego wszystkiego wyrwało mnie nawoływanie. Odruchowo się odwróciłam. Ujrzałam dobrze znaną mi twarz. Bardzo znienawidzoną twarz.
-O mój boże! Czego ty ode mnie chcesz?! Nie mam ci nic do powiedzenia! Mówiłam ci już, że masz mi się na oczy nie pokazywać!-nie ucieszyło mnie to spotkanie.
-Oj przestań. Przecież to było dawno. Nie możemy o tym zapomnieć i żyć tak jak wcześniej. Przecież to ze mną straciłaś dziewictwo.
-Jak mam o tym zapomnieć! Obiecałeś mi , że mnie nie zranisz! A jednak to zrobiłeś. I to w dodatku bardzo okrutny sposób! Mam w dupie ciebie i to, że to z tobą miałam swój pierwszy raz! Myślałam, że jesteś inny! Nie chce mi się z tobą gadać! Spieszę się!
-Spieszysz się do tego twojego gwiazdorka.
-A co cię to obchodzi do kogo. To moje życie, a ty nie wtrącaj się w nie!-krzyczałam. Byłam wkurzona. Zupełnie olałam jego obecność i pobiegłam w stronę domu chłopców. Płakałam, bo zabolało mnie to spotkanie. Gdy już doszłam drzwi otworzył mi blondasek.
-Co się stało? Czy ty płaczesz?-wprowadził mnie do środka.
-Stało się to, że spotkałam Kacpra-płakałam.
-O rzesz w mordę. I co ci powiedział?-był zmartwiony.
-Chciał żebym do niego wróciła. I sprostował, że mam do niego wrócić, bo to z nim straciłam dziewictwo. Przepraszam, że ci o tym nie powiedziałam, ale bałam się, że mnie odrzucisz.
-No co za cham i prostak. Nie masz się co przejmować. Ja też nie jestem prawiczek. I też przepraszam, że ci tego nie powiedziałem.
-Ale w sumie to ja tu przyszłam w zupełnie innym celu.
-Wiem. Wiem.
-Skąd?-zdziwiłam się.
-Zayn nie potrafi trzymać języka za zębami. Wszystko mi wyśpiewał. Dosłownie jak słowik-skierowałam wzrok na mulata.
-Zaszantażował mnie, że zabierze mi lusterko. Przestraszyłem się.
-I ty nie jesteś egoistą?-zaśmiałam się.
-No, ale kiedy lusterko to jest mój skarb!-wszyscy wybuchliśmy śmiechem przez przejęcie z jakim mówił i jakie widniało na jego ciemnej twarzy. Gdy już się opanowaliśmy wróciłam do rozmowy z naszym Malikiem.
-A ty nie powinieneś być z Cleo?-zapytałam przez śmiech.
-Wystawiła mnie-wzruszył ramionami.
-I nie jesteś na nią zły?-to zaczynało się robić śmieszne.
-Trochę jestem, bo Cleo to fajna dziewczyna. No, ale skoro miała inne plany to okay. Nic się nie stało- nie chciałam już go o nią wypytywać. Nie interesowało mnie to. Chciałam wrócić do rozmowy z Niallem.
-No więc kochanie-zwróciłam się do blondaska.-Co to była za laska?-pytałam lekko poddenerwowana.
-Jest to moja koleżanka. Kolegowaliśmy się podczas XFactor i ona się teraz do mnie doczepiła, bo jestem sławny i chce ze mną być. Nie mówiłem ci o tym, bo od razu byłoby na mnie, że chcę cię zdradzić czy coś. Ja tylko ciebie kocham. Jesteś dla mnie wszystkim. Nie przeżyłbym gdybyś ode mnie odeszła. Nie potrafię bez ciebie żyć. To z tobą chcę spędzić całe moje życie.  Kocham cię! Tak mocno cię kocham!-podeszłam do niego i przytuliłam.
-Tak dawno nie czułam twojej bliskości. Ja ciebie również kocham i to bardzo mocno. Jesteś dla mnie ważny, bo ty pierwszy traktujesz mnie poważnie, a nie tak jak ten skurczybyk Kacper-ucałował mnie w czoło.
-Nie kłóćmy się więcej. To boli jak na mnie krzyczysz lub ja na ciebie-złapał mnie za rękę i zaprowadził do swojego pokoju. Zamknął drzwi. Usiadłam na łóżku i wzięłam jego gitarę do ręki. Zaczęłam grać More Than This. Nie wiem czemu, ale był to dla mnie szczególny kawałek. To tę piosenkę Niall grał mi na dobranoc gdy u mnie spał. Cieszyłam się, że go mam. No, ale nie można żyć chwilą. Dzień ciągnął się dalej.
-Może pójdziemy wszyscy na lody?-zaproponował Niall.
-Chętnie się z wami wybiorę-Niall zszedł na dół.
-Chłopaki słuchajcie!-stanął jak prezydent na szczycie schodów i zaczął przemawiać.-Każdy z was zaprasza dziewczynę na lody. Nie ważne gdzie i kogo. KAŻDY!!-skierował się do Hazzy i Zayna. Liam zadzwonił do Danielle, Lou do El, Harold zaprosił nieśmiało Maję na co ona w odpowiedzi rzuciła mu się na szyję, Zayn za to o dziwo zaprosił Cleo. Nie wiedziałam, że się zgodzi. Niall nadal stał na schodach i patrzał jak chłopcy krzątają się po domu. Nagle uklęknął przede mną i powiedział:
-Czy uraczysz mnie swoim towarzystwem podczas spaceru i lodów, pani Horan.-nie wiem jakim cudem wyciągną piękną,żółtą róże.
-Oczywiście, że tak, panie Horan. Kocham cię!-rzuciłam mu się na szyję.

Po 30 minutach drogi do kawiarni usiedliśmy przy stoliku. Ja i Niall poszliśmy z Harrym i Majką, bo Maja wstydziła się być z nim sam na sam. Ale to było nieuniknione, bo my poszliśmy zamówić po deserze, a Harremu nie chciało się iść z nami. Zamówiliśmy każdemu po jakimś deserze i wróciliśmy do stolika. Byłam zaszokowana tym widokiem. Maja siedziała Hazzie na kolanach i bawiła się jego loczkami. Słodko to wyglądało. Nie chcieliśmy im przerywać więc poszliśmy na spacer. Spacerowaliśmy po parku. Nagle ktoś złapał mnie za rękę i pocałował. Nie wiedziałam co się dzieje.
-Co ty do cholery robisz?!-wrzasnęłam na winowajcę.
-Kacper wypierdalaj stąd albo pożałujesz-wycedził przez zęby Niall.
-No chyba nie chcesz się z nim bić?-zapytałam z  przerażeniem.
-Jeżeli będzie taka potrzeba to tak będziemy-mówił Niall ze złością w głosie. Zmierzył wzrokiem Kacpra.
-Straciłeś swoją szansę. Długo będziesz jeszcze mnie męczył?-miałam łzy w oczach. To był koszmar.
-Wiem, że ją straciłem. Chcę znów poczuć się tak jak wtedy podczas lotu. Brakuje mi twojego uśmiechu. Twoich pięknych, czekoladowych oczu. Brakuje mi ciebie. Proszę wróć do mnie. On nie jest ciebie wart!-powiedział podając mi kartkę.
-Co to do jasnej cholery jest?!-wrzasnęłam przez łzy. Niall wyrwał mi kartkę z ręki. Zaczął płakać. Podeszłam do niego. Spojrzał na mnie swoimi zapłakanymi oczyma i chciał coś powiedzieć, ale mu przerwałam.
-Kiedy z nią byłeś?-zapytałam patrząc prosto w jego smutne, niebieskie oczy.
-Przed XFactor-powiedział ocierając łzy. Wtuliłam się w jego tors.
-Na pewno ona już nie wróci?-upewniłam się.
-Mimo, że spędziłem z nią miłe chwile to ona już odeszła. Teraz liczysz się tylko ty. Zanim cię poznałem myślałem o niej-łzy spłynęły mu po policzku. Przytuliłam go.
-Kocham cię i takie sprawy tego nie zniszczą-uśmiechnęłam się do niego i wtuliłam w jego klatkę piersiową.
-I nie jesteś na mnie zła?-otarł łzy.
-Nie! Nie jestem na ciebie zła. Ufam ci i będę ufała-pocałowałam go. Oddał pocałunek. Czułam jak się uśmiecha. Również się uśmiechnęłam.
-No to Kacper. Masz coś jeszcze nam do powiedzenia?-zapytałam bruneta stojącego naprzeciw mnie.
-Nie już nic-był speszony.
-To zostawisz nas w spokoju?
-Tak zostawię. Rozumiem, że jestem już dla ciebie nikim. Ale wiedz, że ja nadal cię kocham-łzy spłynęły mi i jemu po policzku.
-Nie jesteś dla mnie nikim. Chciałabym się z tobą przyjaźnić.
-Ja też chcę się z tobą przyjaźnić, ale po tym co zrobiłem, a ty nie dałaś mi tego wytłumaczyć…Ehhh…To nie jest łatwe. Gdy tylko spojrzę na twoje zdjęcie lub przypomnę sobie twój głos, przypomina mi się twoja ręka na mojej twarzy. I ten smutek w twoich oczach. Jestem strasznym palantem. Nienawidzę siebie!-zaczął płakać i począł uderzać ręką w drzewo. Podeszłam do niego i złapałam za policzki.
-Ciiiiiii…Cicho…Nie jesteś palantem. Jesteś wspaniałym chłopakiem, ale źle trafiliśmy. Kocham cię, ale jako przyjaciela-nie chciałam nic więcej mówić więc tylko ucałowałam go w policzek i podeszłam do Nialla.Kacper spojrzał na Nialla błagalnie.On wyciągnął do niego rękę.
-Posłuchaj.Nie chcę cię urazić,ale odczep się okej?Nie chcę mieć ludzi na sumieniu-lekko podniósł kąciki ust.Brunet się go wystraszył i zabrał rękę.
-Żartuję stary.Nie masz się co bać.Możesz się przyjaźnić z Alice,ale tylko i wyłącznie przyjaźnić.Trudno było jej zapomnieć o tym jak ją zraniłeś.Gdy przyszła do mnie do domu i powiedziała,że nalegałeś żeby do ciebie wróciła myślałem,że cię zabiję.I do tego zaszantażowałeś ją z tym pierwszym razem.Nie chcę więcej takich sytuacji.Rozumiemy się?-spojrzał na niego z powagą.
-Tak rozumiem.No to do zobaczenia Alice.Do zobaczenia Niall-pomachał rękę i odszedł w przeciwną stronę.Odpadłam na ławkę z ulgą.Niall usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem.
-No to mi ulżyło-ucałował mnie w polik.
-A wiesz,że ja myślałam,że ty go pobijesz?Byłam gotowa na to żeby drzeć się o pomoc-zaśmiałam się i położyłam głowę na jego ramieniu.
-Podejrzewałem-położył głowę na mojej.
-Boże zapomniałam o Majce.Muszę do niej zadzwonić-pospiesznie wyjęłam telefon i wykręciłam jej numer.
-Hej-powiedziałam ostrożnie i wzięłam na głośnik.
-Hej.Gdzie jesteście?-zapytała spokojnie.
-W parku.Poszliśmy,bo tak słodko razem wyglądacie!!-powiedziałam cofając się myślami w tamte chwile.
-Gdzie siedzicie to do was podejdziemy?
-Siedzimy obok butki z lodami.Czekamy na was,ale pośpieszcie się,bo chcę być z Niallerem sam na sam w domu-zaśmiałam się i usiadałam na kolanach blondyna.
-Właśnie wyszliśmy z kawiarni.Za 5 minut będziemy-zapewniła mnie.Rozłączyłam się.
-I co gdzie są?-zapytał zgarniając kosmyk z mojej twarzy za ucho.
-Wychodzą z kawiarni.O tam są-wskazałam na parę trzymającą się za ręce.Majkę poznam wszędzie.Nawet z daleka.Szybko wstałaś i podbiegłaś do nich.Przytuliłam się do dziewczyny.
-Przepraszam-uśmiechnęłam się.
-Nic się nie stało.Przynajmniej coś na tym zyskałam-spojrzała na kędzierzawego i uśmiechnęła się do mnie.


************************
No więc tak.Proszę bardzo oto 6 rozdział.Na pewno nikt go nie przeczyta,ale kit.Nie jest za dobry,ale też nie jest zły.Mam nadzieję,że się spodobał!!<3 Kocham ;**

poniedziałek, 8 października 2012

Kolejna noc bez niego.Kolejny stracony tydzień.Gdy on wyjeżdża w domu robi się smutno mimo,że biega po nim twoja siostra.Przez ten czas nie słychać śmiechu,głośnej muzyki,otwieranej lodówki.Wszystko jest inaczej.Siedzisz na tarasie i obserwujesz co robi twoja siostrzyczka.Za tydzień wraca Niall z trasy.Jest sobota,a ty nie masz co robić.Nie masz żadnych planów.
Angela:Kim!Chodź tu do mnie-przywołałaś do siebie siostrzyczkę.Szybko przybiegła i wdrapała się na twoje kolana.
A:Co chcesz dziś robić?-zapytałaś głaszcząc ją po gładkim policzku.
Kim:Nie wiem.Pójdziemy na lody,a potem do parku?-zapytała robiąc maślane oczka.
A:Okej.No to pędem idź ubierać buty-postawiłaś ją na ziemi,a ona popędziła do swojego pokoiku po sandałki.Zeszła gdy ty już stałaś przy drzwiach.
A:Możemy iść?-zapytałaś łapiąc klucze od domu.
K:Poczekaj.Muszę coś wziąć-znów wbiegła na górę i zeszła z białą owieczką,która bardzo lubiła.-Teraz już tak-uśmiechnęła się i podała ci rączkę.Wyszłyście.Do parku było niedaleko więc długo wam to nie zajęło.Doszłyście do budki z lodami.Podsadziłaś Kim,żeby zobaczyła jakie są smaki.
A:Jakie chcesz mała?-zapytałaś z uśmiechem.Lubiłaś spędzać czas z małą,ale jeszcze lepiej było gdy obok był Niall.
K:Chce te i te-wskazała palcem przez szybę.Pani z radosnym uśmiechem nałożyła gałki Kim i podają je tobie zapytała:
Panie:A dla ciebie młoda damo,co będzie?-miło się uśmiechnęła.
A:Ja poproszę mango i truskawkę-chwilę poczekałyście i ruszyłyście w stronę placu zabaw.Po drodze nie obyło się bez upadku małej jak i lodów.Śmiałyście się wniebogłosy.Usiadłaś na ławce i patrzałaś jak twoja siostra bawi się z jakimś chłopcem.Nagle podszedł do nich jakiś blondyn,który z wyglądu przypominał Nialla.Zmrużyłaś oczy by przyjrzeć się lepiej chłopakowi.Nagle mała z radością krzyknęła:
K:Niall!-i przytuliła się do jego nogi.Szybko się podniosłaś.Podeszłaś do nich i zamurowało cię.To był na prawdę on."Zaraz,zaraz.Przecież trasa się kończy za tydzień."pomyślałaś zdziwiona.
A:Niall?-zapytałaś z niedowierzaniem.
N:Angela?!Co ty tu robisz?-był wyraźnie czymś poddenerwowany.
A:Przecież trasa kończy się za tydzień-uśmiechnęłaś się lekko.
N:No tak,ale...-nie dokończył.
A:Nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłam-rzuciłaś mu się na szyję.On cię odepchnął.Nagle podeszła do was urocza brunetka przytulając Nialla.
Dziewczyna:Niall,słońce.Kto to jest?-zapytała z miłym uśmiechem.
N:To jest moja koleżanka-powiedział speszony.
A:Koleżanka...-spojrzałaś na niego.Łzy cisnęły ci się do oczu.
N:Zostawisz nas na chwilkę Tay?-zapytał lekko się uśmiechając.
Tay:Dobrze-ucałowała go w policzek i odeszła.
A:Koleżanka!?-wykrzyczałaś.
N:Gela spokojnie.Mogę ci to wytłumaczyć.Tylko się uspokój-złapał cię za ręce.
A:Co tu jest do wyjaśniania.Już mnie nie kochasz-wyszeptałaś i pierwsze łzy spłynęły po twoich policzkach.
N:Nie to,że cię nie kocham,ale przez te ciągłe trasy,koncerty i w ogóle rzadko się widujemy i...-przerwał.
A:Czyli przez te ciągłe wyjazdy zdradziłeś mnie z pierwszą lepszą dupą?!-wybuchłaś.
N:Nie nazywaj jej tak!-pogroził ci.
A:A jak?A jak mam nazywać dziewczynę która zabrała mi najcenniejszy dar na świecie?!-krzyczałaś na niego przez łzy.
N:Chciałbym,żeby było jak dawniej,ale nie czuję już do ciebie tego co wcześniej.Przepraszam-wyszeptał i spuścił wzrok.
A:Posłuchaj mnie-podniosłaś jego głowę za podbródek.-Czemu mi to zrobiłeś?-kilka pojedynczych łez spłynęło po twoich polikach.
N:Nie wiem.Kurwa nie wiem!-wykrzyczał.-Nie myślę ostatnio logicznie,ale nie chcę już z tobą być.Przepraszam,że musiałaś przez to przechodzić.Przepraszam,że musiałaś przeze mnie tak cierpieć i umierać z tęsknoty.Przepraszam-znów wyszeptał.
A:Nie musisz mnie przepraszać.Przeproś Kim.To jej obiecałeś,że zawsze będziesz przy niej.To jej obiecałeś,że zabierzesz ją kiedyś w trasę.To jej obiecałeś przyjaźń nie mi!!-wykrzyczałaś pokazując na mała.Niall rozpłakał się.Fala smutku przerodziła się w falę złości.
N:Wiem.Wiem.Obiecałem jej to wszystko.Nie wywiązałem się i jest mi teraz ciężko-mówił przez łzy.-Mała-kucnął przed nią.-Proszę nie miej mi tego za złe.Przepraszam,ale to wszystko co ci obiecałem się nie spełni.Nie ma takiej możliwości.Nie jestem już z twoją siostrą-patrzał na nią zapłakanymi oczami.
K:Czyli już nigdy do nas nie przyjdziesz?-zapytała ze szklankami w oczach.
N:Już mnie nie zobaczysz.Wyjeżdżam z tą do mojego kraju.Do Irlandii.Będę do ciebie dzwonił jak najczęściej.Będę wysyłał ci moje zdjęcia jeżeli będziesz chciała tylko obiecaj mi,że o mnie nie zapomnisz-złapał jej policzki w dłonie.
K:Zapomnę.Zapomnę,bo ty już nie jesteś moim tatusiem!!-wykrzyczała i rozpłakała się.Wtuliła się w twoją nogę.
N:Brała mnie za tatę?-spojrzał na ciebie oszołomiony.
A:Tak.Brała cię za tatę którego nie zna.Właśnie zniszczyłeś jej życie!-krzyknęłaś i pchnęłaś go do tyłu.
N:Boże co ja zrobiłem?-zapytał sam siebie patrząc w dal ze łzami w oczach.
A:Nie myśl sobie,że ona ci wybaczy.Nawet nie próbuj podchodzić pod mój dom.Kończę z tobą.Jesteś już nikim.Nienawidzę cię!-wzięłaś mała na ręce i poszłaś w stronę ławki.
N:Gela zaczekaj!-podbiegł do was.
A:Czego ty jeszcze chcesz?!-zapytałaś rozgniewana.
N:Pozwolisz,że zanim odejdziesz to ostatni raz cię pocałuję?-zapytał cicho.Nic nie odpowiedziałaś tylko namiętnie go pocałowałaś i odeszłaś.Gdy wróciłyście do domu wbiegłaś do swojego pokoju,rzuciłaś się na łóżko i wybuchłaś płaczem.Nagle poczułaś jak twój telefon wibruję.
A:Słucham?-zapytałaś zapłakanym głosem.
Harry:Cześć-powiedział niepewnie.
A:Co chcesz?-zapytałaś groźnie.
H:Chciałem się zapytać czy nic ci nie jest.Długo się nie odzywałaś.
A:Teraz to już możesz o mnie zapomnieć?-powiedziałaś przez łzy.
H:Dlaczego?Co się stało?-zapyta zatroskany.
A:Nie udawaj,że nic nie wiesz!
H:A co mam wiedzieć?-zapytał zaskoczony twoją reakcję.
A:Niall nic ci nie mówił?-zapytałaś spokojniej.
H:Nie,bo nie ma go od tygodnia.Co się stało?Jestem twoim przyjacielem mi możesz wszystko powiedzieć.
A:Niall powiedział,że już mnie nie kocha!Zresztą jak się z nim spotkasz i ci to wszystko powie to dopiero wtedy to zrozumiesz.A teraz zapomnij o mnie.Proszę-powiedziałaś błagalnym tonem.
H:Nie.Nie umiałbym o tobie zapomnieć!-krzyknął zanim się rozłączyłaś.Rzuciłaś telefonem o ścianę z taką siłą,że się rozwalił.Pobiegłaś do salonu.Wzięłaś ładną kartkę papieru i zaczęłaś pisać.

Drogi Niall!
Nawet nie wiesz jak mnie zraniłeś.Myślałam,że będzie to związek na dłuższy czas,i że odległość go nie zniszczy.Jednak się myliłam.To boli.Nawet nie wiesz jak bardzo.Pamiętaj,że zawszę będę cię kochała.Robię to tylko i wyłącznie przez to,że moje życie bez ciebie nie ma sensu.Gdy na placu rozmawialiśmy próbowałam grać twardą sukę,ale w środku umierały cząstki mnie,które już wiedziały,że cię nie poczuję.Mam prośbę.Harry zaopiekuj się Kim.Chciałam o to poprosić Nialla,ale ona już mu nie ufa.Bądź dla niej jak tata.Błagam.Wiem.Nie wybaczysz mi tego,ale muszę to zrobić.Myśl o tym,że nie zobaczę już tego roześmianego blondyna sama mnie zabija od środka.Albo trafiłabym do psychiatryka,ale sama przyczyniła się do swojej śmierci.Pamiętaj Niall.Zawsze będę cię kochała.Ciebie Harry i resztę również,ale Niall najbardziej,bo to z nim byłam zszyta niewidzialną nicią.Kocham was wszystkich.Powiedzcie Kim,że będę na nią patrzała z góry.

Wasza Angela! xoxo

Skończyłaś pisać wyrwałaś kartkę i położyłaś ją na stoliku w salonie.Poszłaś jeszcze do pokoju małej.Grzecznie spała.Po cichu wyszłaś poszłaś do kuchni.Wyciągnęłaś  mały nóż i poszłaś do łazienki.Zatrzasnęłaś drzwi i osunęłaś się po niech.Odkryłaś nadgarstek spojrzałaś na niego i zrobiłaś pierwsze cięcie.Nie czułaś żadnego bólu.zrobiłaś następne,ale głębsze.Znów żadnego bólu.Zaczęłaś płakać z nerwów.Kilka następnych nacięć.Miałaś już całą rękę we krwi.Nadal nic nie czułaś,ale przez wykrwawienie opadłaś bezsilna na podłogę.Ostatnie cięcie i oczy ci się zamknęły.Przed oczami miałaś świat w jaskrawych kolorach.Stałaś na poręczy mostu.Nagle poczułaś,że chcesz polecieć.Podniosłaś jedną nogę i skoczyłaś.Leciałaś w dół.Gdy walnęłaś o skały zrobiło się ciemno.Otworzyłaś oczy i automatycznie usiadłaś na łóżku.Nie wiedziałaś co się dzieje.Poczułaś czyjąś ciepłą rękę na swoim ramieniu.Szybko ją zrzuciłaś.
N:Spokojnie-powiedział łagodnym głosem.-To tylko koszmar.Wszystko jest dobrze-przytulił cię.
A:Boże ty tu jesteś-wyszeptałaś zaskoczona.
N:To był tylko sen.Nigdy nie odejdę-pocałował cię w czoło.
A:To dobrze-wtuliłaś się w chłopaka by poczuć jego bliskość.

Rano opowiedziałaś cały sen Niall'owi. Zapewnił cię,że nigdy się takie coś nie wydarzy.Od tamtego snu minęło 3 lata.Jesteście wiernym małżeństwem.Twoja małą siostrzyczka nie jest już taka mała.Oprócz niej po domu biegają bliźniaczki.Eleanor i Nicol. Kochacie i wszystko jest wspaniałe.Jednak sny mogą umocnić związek.


*****************
No wiec jest to imagin dla mojej koleżanki Angeli.Proszę cię bardzo!!♥♥ Mam nadzieję,że się wam podoba.Włożyłam w niego trochę pracy,ale opłacało się.;* Być może pojawi się dziś też imagin z Zaynem!!♥

piątek, 24 sierpnia 2012


Życie w Londynie jest pełne wrażeń.Cały czas coś się dzieje.Dziś miałaś iść z przyjaciółmi do klubu.Szykujesz się.Podeszłaś do szafy by wybrać coś wystrzałowego.Znalazłaś ten zestaw(bez pierścionka),umalowałaś oczy i zrobiłaś fryzurę .Podeszłaś do lustra i powiedziałaś:
W:No,no!Wiktoria!Wyglądasz wyśmienicie.Jeszcze tylko kolorowe światła i będzie jeszcze lepiej-obróciłaś się wokół własnej osi i poszłaś do kuchni.Gdy podeszłaś do lodówki przyszedł do ciebie sms.Wesoła melodyjka rozbrzmiewała z twojej torebki.
*Hej kociaku.Czekam pod domem.Gela.*.Szybko odpisałaś.
*Hej miśku.Okej.Już idę.Wiki.*.Po napisaniu tej wiadomości pośpiesznie wybiegłaś z domu zbierając przy tym kluczyki i klucze od domu.Zamknęłaś drzwi i podeszłaś do Angeli.
A:No w końcu.Jak długo można na ciebie czekać?-przytuliłaś i pocałowałaś ją na przywitanie w policzek.
W:Ty nie lepsza.Zapraszam-otworzyłaś jej drzwi od auta.Do klubu dojechałyście w 30 minut.Zanim weszłyście do środka czuć było zapach papierosów i alkoholu.Gdy weszłyście do środka wpadłaś na jakiegoś chłopaka,który przeszył cię wzrokiem.
W:Przepraszam!-krzyknęłaś aby usłyszał.Uśmiechną się i odszedł.To był zabójczy uśmiech.Zagapiłaś się.Wyrwała cię z tego Gela ciągnąca cię w stronę baru.
A:Poprosimy dwa martini-pochyliła się nad blatem by barman ją usłyszał.Podał nam drinki i uśmiechnął się.
W:Jak wypijemy to idziemy tańczyć!-podeszłyście do stolika.
A:Jasne.Czemu nie,ale wiesz,że nie umiem tańczyć-spuściła wzrok.
W:Tak wiem,ale musisz się przełamać-puściłaś o niej oczko.Piłyście i piłyście.Już miałyście iść na parkiet kiedy dosiadła się do was piątka chłopaków.Jeden był blondynek o pięknych,niebieskich oczach.Przedstawił się jako Niall.Drugi był ciemniejszy niż reszta i jako jedyny był szatynem.Miał na imię Zayn.Chłopak o sterczących kasztanowych włosach nazywał się Lou.Był jeszcze Liam.przystojny brunet o świecących się oczach.Ale jeden spodobał ci się najbardziej i wydawał ci się znajomy.Miał dość długie,brązowe loki.Dopiero gdy spojrzałaś na jego oczy przypomniało ci się.
W:Cześć.Jestem Wiktoria-wyciągnęłaś rękę w stronę kędzierzawego.
H:A ja Harry-pociągnął cię za rękę i przytulił na przywitanie.-To ty dziś na mnie wpadłaś?-uśmiechnął się pokazując rząd swoich śnieżnobiałych ząbków i słodkich dołeczków.
W:Tak przepraszam.Nie zauważyłam cię.Na prawdę przepraszam...-zaczęłaś się tłumaczyć i przepraszać.Harry przyłożył ci palca do ust żebyś już tyle nie gadała.
H:Przestań tyle gadać-zaśmiał się.-Zatańczysz piękna?-wyciągnął rękę.
W:Chętnie-złapałaś ją i ruszyliście na parkiet.Leciała twoja ulubiona piosenka,ale gdy doszliście na środek sali zaczęła lecieć wolny kawałek.Hazza objął cię w tali.Oplotłaś ręce wokół jego szyi.Czułaś tą bliskość pomiędzy wami.Chłopak lekko cię do siebie przycisnął.Nawet w szpilkach sięgałaś mu do klatki piersiowej więc się położyłaś głowę na jego torsie.
H:Czy to nie magiczna piosenka?-zapytał patrząc na ciebie.Podniosłaś wzrok i spojrzałaś w jego zielone tęczówki.
W:Harry mogę ci coś powiedzieć?-zapytałaś lekko zahipnotyzowana jego spojrzeniem.
H:Yhy-patrzeliście sobie prosto w oczy.
W:Jesteś wspaniały-uśmiechnęłaś się nieśmiało.
H:Dlaczego tak sądzisz?-złapał cię za policzek.
W:Ty jako jedyny spojrzałeś mi w oczy-nie spuszczałaś z niego wzroku.
H:Masz bardzo piękne,mocno niebieskie i mądre oczy.Cała jesteś piękna-ucałował cię w polik i przytulił.-Mogę cię o coś zapytać?-zapytał uśmiechając się.
W:Jasne.
H:Czy jeżeli okazało się,że jestem sławny i bogaty odrzuciłabyś mnie?-zapytał nieśmiało.
W:Jak mogłabym odrzucić takiego wspaniałego chłopaka jakim jesteś.Wiem,że jesteś sławny i bogaty.Wiem kim jesteś i nie przeszkadza mi to.Mówiąc wspaniały miałam na myśli to jaki jesteś w środku.I za to cię podziwiam-wzruszył się twoją odpowiedzią.Kilka łez spłynęło po jego rumianych policzkach.
W:Harry...Dlaczego płaczesz?-złapałaś jego policzek i kciukiem starłaś spływającą łzę.
H:Bo nikt nigdy mi tego w taki sposób nie przekazał.Jesteś wspaniałą dziewczyną.Dziękuję,że tak o mnie myślisz-w pewnym momencie kędzierzawy złączył wasze usta gorącym pierwszym pocałunkiem.
W:Czy to znaczy,że mogę cię mieć na wyłączność?-zaśmiałaś się.
H:O każdej porze dnia i nocy.Będę z tobą kiedy tylko będziesz chciała-uśmiechnął się szarmancko.Zbliżył się do ciebie.Dzieliły was już tylko centymetry.Patrzeliście sobie głęboko w oczy.Znów się pocałowaliście.Harold przycisnął cię do siebie,a ty wplotłaś place w jego kędziorki.Rozwarłaś lekko wargi.Harry wykorzystał okazje i wasze języki toczyły zaciętą walkę.Czułaś słodki smak jego śliny.Jego ust.Oderwałaś się od niego.Przyłożyłaś polik do jego polika i wyszeptałaś mu do ucha.
W:Może tak pojedziemy do mnie do domu?Tam będzie spokojniej-oczekiwałaś jego reakcji.
H:Okej,ale muszę powiedzieć chłopakom,bo będą się martwić-objął cię ramieniem i ruszyliście w stronę stolika gdzie siedzieli chłopcy z Gelą.To co tam zobaczyliście było szokujące.Gela całowała się z Zaynem,Niall z jaką brunetką,a Liam i Lou gadali o czymś zacięcie.
H:Ej Daddy!-krzyknął loczek.Wszyscy się odwrócili w naszą stronę.
A:Wiktoria!Gdzie byłaś?Myślałam,że sobie poszłaś-podeszła do ciebie przyjaciółka i cię przytuliła.Jej ciało było rozpalone.
W:Byłaś z Harrym na parkiecie.Tańczyliśmy-powiedziałaś uśmiechnięta.
H:Chłopaki ja i Wiktoria idziemy na spacer.Nie martwcie się.Mogę nie wrócić na noc-puścił im oczko i łapiąc mnie za rękę wybiegł z klubu.
W:Dlaczego biegniemy?-zapytałaś patrząc na twojego towarzysza.
H:Bo jak chłopacy się zorientują,że kłamałem to pójdą za nami-zwolnił trochę.
W:A kłamałeś?Ty nie umiesz kłamać-zaśmiałaś się wesoło.
H:No jak widać umiem skoro za nami nie idą.A teraz prowadź kochanie-objął cię w tali.Po drodze do twojego domu weszliście jeszcze do sklepu kupić jakieś wino.Szliście śmiejąc się,wygłupiając i śpiewając piosenki 1D.Stanęłaś przed twoim domem.Harry właśnie śpiewał końcowe wersy "I Wish"
H:Oh how I wish,that was me-śpiewając to ukląkł przed tobą i śpiewał to do ciebie.Tylko i wyłącznie do ciebie.
W:Awwwww.Harry jesteś słodki-wstał a ty go namiętnie pocałowałaś.Weszliście do domu.
H:Masz bardzo ładny dom.Miło tu-usiadł na kanapie i zaczął jeździć po niej ręką.-Choć tu do mnie-poklepał miejsce koło siebie.
W:Poczekaj tylko się przebiorę-pobiegłaś na górę do pokoju.Przebrałaś się w to(bez torby) i zeszłaś do chłopaka.
W:Już jestem kocie-usiadłaś obok loczka i pocałowałaś w policzek.
H:Może oglądniemy jakiś horror?-zapytał z iskierką w oku.
W:Boję się horrorów.Kto potem mnie będzie pocieszał?-zapytałaś naburmuszona.
H:Mogę zostać tak długo jak będziesz chciała.Przy mnie nic ci się nie stanie-przytulił cię.
W:Dziękuję,ale przecież wy jutro macie wywiad.A jak nie wyrobisz się na czas?Wtedy będę miała wyrzuty sumienia.Nie będę spała po nocach,bo będę wiedziała,że to przeze mnie nie zdą...-Hazz zamknął ci usta pocałunkiem.
H:Znów za dużo gadasz.A poza tym nie mamy jutro wywiadu.Reporter się rozchorował dlatego poszliśmy na imprezę.Mogę siedzieć z tobą tak długo jak to będzie konieczne.Nie zostawię cię gdy jest ci źle.Uwierz mi...Wierzysz mi?-zapytał patrząc w twoje oczy.
W:Wierzę...-wyszeptałaś uśmiechając się lekko.
H:To oglądamy?-zapytał z entuzjazmem.
W:No dobra...-powiedziałaś smętnie.Harry wybrał najstraszniejszy horror jaki oglądałaś w swoim życiu.Siedziałaś mocno wtulona w klatkę chłopaka.Gdy były momenty gdzie kogoś rozrywali,cięli bili ty chowałaś twarz w pierś Harrego.
H:Słodka jesteś jak się boisz-wyszeptał Harry całując cię w głowę.
W:Nie...Harry...Ja mam tego dość...To nie na moje nerwy...Przepraszam...-wbiegłaś szybko do swojego pokoju.

~Oczami Harrego~
Zastopowałem film i pobiegłem za nią.Powoli otworzyłem drzwi pukając.
H:Mogę wejść?-zapytałem ostrożnie.
W:Tak.Wchodź-powiedziała spokojnie leżąc na łóżku.Usiadłem obok niej.
H:Ej...Mała...Co się stało?Aż tak się boisz?-zapytałem z troską w głosie.
W:Harry.Przepraszam cię.Nie chciałam,ale to było straszne.Nienawidzę horrorów-usiadła po turecku patrząc na mnie ze smutkiem.
H:Boże co mi przyszło do głowy.Byłem głupi-syknąłem do siebie tak żeby Wiki nie usłyszała.Ale niestety usłyszała.
W:Nie jesteś głupi.Nic się nie stało.Każdemu się zdarza-usiadła mi na kolanach i ucałowała w policzek.Znam ją dopiero kilka godzin,a już jestem w niej zakochany po uszy.
H:Kocham cię-powiedziałem cicho.Nie łatwo było mi mówić o czuciach.Gdy ją zobaczyłem po raz pierwszy gdy na mnie wpadła.Zakochałem się w jej oczach.W tych pięknych,niebieskich oczach.
W:Ja też cię kocham Harry.Kocham cię jak nikogo innego-przygryzła wargę.Lubiłem jak dziewczyna tak robi.Głupio było mi się przyznać,ale miałem na nią chrapkę.Była taka pociągająca w tej bluzie,a jej pupę uwydatniały te obcisłe rurki.
H:Muszę ci coś powiedzieć...-spuściłem wzrok.
W:Czy coś się stało?-zapytała lekko wystraszona.
H:Nie.Nic się nie stało tylko chciałem powiedzieć,że jesteś strasznie pociągająca-przeleciałem językiem po zębach.
W:A to bardzo miło jest mi to słyszeć-uśmiechnęła się pokazując ząbki.Pocałowałem ją namiętnie.Po raz pierwszy w życiu tak bardzo pragnąłem bliskości dziewczyny.Było to wykańczające.Musiałem pójść na przód.Wziąłem ją na ręce i lekko położyłem na łóżku.Zacząłem całować ją po szyi,po twarzy.Wszędzie gdzie tylko miałem dostęp.
H:Proszę.Tak bardzo cię pragnę myszko-powiedziałem błagalnym tonem.Spojrzała na mnie porozumiewawczo.Ściągnęła bluzę i bluzkę.Była w samym staniku."Boże!!Ale ona ma ciało!!"-pomyślałem.Zacząłem całować ją po brzuchu,po dekoldzie.Wstałem lekko kładąc się na jej drobnym ciele.

~Oczami Wiktorii~
Lekko się na mnie położył.Wpiłam się w jego usta.Także czuła potrzebę jego bliskości.Zaczęłam ściągać mu koszulkę.Po ściągnięciu jej ujrzałam tę klatę,którą zawsze chciałam zobaczyć.
W:Masz świetną budowę-zaśmiałam się.
H:A ty masz świetne ciało kochanie-odwróciłam się.Teraz ja siedziałam na nim okrakiem.

~Oczami Harrego~
Gdy siedziała tak na mnie moje podniecenie rosło.Zaczęła mnie całować.Błądziła rękami po mojej klatce.Nie wiem dlaczego,ale zaczęła poruszać biodrami.Drażniła przy tym mojego penisa szwem.Czułem jak moje spodnie i majtki robią cię lekko ciasne.
W:WoW.Szybki jesteś-zaśmiała się.Moje poliki zrobiły się gorące i jeszcze bardziej rumiane.Nie wiedziałem co mam robić.
H:Muszę ci się do czegoś przyznać-powiedziałem siadając,a Wiktorię usadowiłem na swoich kolanach.
W:Co się stało?-speszyła się.
H:Jestem prawiczkiem-spuściłem wzrok.
W:Spokojnie.A ja jestem dziewicą.Nie martw się.Jakoś sobie poradzimy-uśmiechnęła się i znów wpiła się w moje usta.Nie chciałem dłużej użalać się nad sobą.Położyłem ją na łóżku.Zacząłem namiętnie i łapczywie całować po całym ciele.Doszedłem do spodni.
H:Pozwolisz?-podniosłem wzrok.
W:Yhy-uśmiechnęła się szeroko.Rozpiąłem jej guzik i rozporek.Powoli ściągnąłem jej spodnie.Szarpnąłem zębami jej majtki.Zjechałem niżej.Zacząłem całować ją po miejscu intymnym.Cicho pojękiwała.Jeszcze chwilę się podrażniłem i ściągnąłem jej majtki.Zacząłem robić okrężne ruchy wokół jej szparki.Zaczęła ciężko sapać i coraz głośniej jęczeć.Wiedziałem,że jej dobrze więc włożyłem tam dwa palce.Robiłem szybkie ruchy.Wyciągałem je i wkładałem.Sapała coraz ciężej.
W:Dobra...Harry...Stop...-wymawiała pomiędzy kolejnymi jękami.Jak chciała tak zrobiłem.
H:Co się stało?-zapytałem wycierając palce w chusteczkę.
W: Nic się nie stało.Tylko teraz ja chcę-przygryzła dolną wargę.
W:Okej.Jak chcesz-uśmiechnąłem się ciepło.Wstałem z kolan i usiadłem.Wiki podeszła do mnie.Przycisnęła żebym się położył.Rozpięła mój pasek,guzik i rozporek.Zaczęła go masować przez majtki.Robiła to tak energicznie.Jakby już to robiła.Czułem jak moje bokserki robią się mokre.Zauważyła to więc ściągnęła je.Mój penis był tak sztywny,że wyskoczył jak pajac z pudełka.Wytrzeszczyła oczy.
W:Łoł...Duży...-uśmiechnęła się łobuziarsko.Zaśmiałem się.Zaczęła jeździć ręką w górę i w dół.Z moich ust wydobyły się pierwsze jęki.Robiła to coraz szybciej.Po chwili włożyła go do buzi.Nie mieścił się cały. "Boże to on jest aż tak duży?!"-pomyślałem z lekkim przerażeniem.Oblizywała go,ssała i takie tam gierki.Jęczałem coraz głośniej.Niemal krzyczałem.Było mi tak dobrze.
H:Dobra...Koniec-wyciągnęła go z buzi.Zrobiła zdziwioną minę.
H:Chodź tu do mnie kocie-rozłożyłem ręce aby się na mnie położyła.Namiętnie ja pocałowałem a potem...

~Oczami Wiktorii~
Wszedł we mnie.Ostrożnie i powoli.Był taki delikatny.Zrobił jeden ruch.Jęknął z bólu.Zrobił drugi ruch.Ja jęknęłam z bólu.
H:Przepraszam...-wyszeptał.
W:Nie.Nic się nie stało.Dalej-westchnął i ciągnął dalej.Robił cię coraz bardziej agresywny.Zaczął poruszać się we mnie szybciej i mocniej.Było mi tak dobrze,że aż zaczęłam poruszać biodrami dodając mi i jemu rozkoszy.Sapaliśmy oboje.Było nam dobrze.W tym momencie staliśmy się jednością.Coraz szybsze ruchy powodowały większe podniecenie.
H:Wiki!Wiki!Już!-krzyczał żeby poinformować mnie,że dochodzi.Wyszedł ze mnie i wystawił penisa na moje ciało i po kilku sekundach byłam już cała w jego spermie.Poczułam ciepło w swojej szparce."Kurwa!!Coś tam w środku poleciało!!Chyba nie jest aż tak źle."-pomyślałam lekko przerażona.Ja jak zwykle optymistka.Loczek opadł koło mnie cały spocony i zdyszany.
W:Kocham cię-wyszeptałam również zdyszana jak on.
H:Ja ciebie też kocie-pocałował mnie namiętnie w usta.-Czy mogę zostać na noc?-zapytał przyjaźnie.
W:Jasne.Poczekaj chwilę pójdę się umyć-pogłaskałam go po włosach i wyszłam z piżamą do łazienki.

~Oczami Harrego~
Wiktoria jest wspaniała w tych sprawach.Ale kocham ją nie tylko za to.Jest niesamowita.Jest spełnieniem moich najskrytszych marzeń.Gdy ona wyszła postanowiłem trochę ogarnąć.Ułożyłem swoje ubrania obok łóżka,a jej ubranie schowałam do szafy.Na drzwiach miała mój plakat na którym było napisane "Love Forever and always".Wzruszyło mnie to.Gdy weszła do pokoju nadal stałem i patrzałem się na ten plakat.
W:Skarbie co ty robisz w mojej szafie?-zaśmiała się przytulając mnie od tyły.Odwróciłem ją żeby była twarzą do mnie.
H:Jesteś Directionerką?-zapytałem ze łzami radości w oczach.
W:Tak.Od jakiś dwóch lat.Odkąd złączyli was w zespół w X Factorze.Oglądałam wszystkie wasze występy.Jestem waszą wielką fanką-oczy jej się zaświeciły.Znów się popłakałem.
H:Jesteś spełnieniem moich marzeń.Kocham cię nad życie!Jesteś dla mnie wszystkim-struga łez spłynęła po moich polikach.Ona znów złapała mnie za policzek i je wytarła.Jest taka...taka...Nie umiem tego opisać.Jest po prostu dla mnie najważniejsza.
W:Nie płacz już więcej proszę-powiedziała i ona również zaczęła płakać.
H:Przestanę płakać jak ty przestaniesz-zaśmiałem się wesoło.
W:Dobrze już nie będę-uśmiechnęła się.Złapałem ją za podróbek i przybliżyłem jej twarz do mojej.Złączyłem nasze usta czułym pocałunkiem.
H:Chodź już spać-przytuliłem ją.
W:Ja idę spać,ale ty masz się ubrać-wyszczerzyła się.
H:Nie mam piżamy,a mogę spać w bokserkach?-zapytałem pochodząc do kupki z moimi ubraniami.
W:Ale one są mokre-pokazała na mokrą plamę na przodzie.
H:To przez ciebie.Ty mnie do tego zmusiłaś-wystawiłem jej język.
W:No dobra.Możesz spać w tych mokrych-wtuliła się w moją pierś.
H:Dobra to gdzie chcesz spać?-zapytałem pokazując łóżko.
W:Od ściany-wślizgnęła się pod kołdrę podnoszą ją abym do nie dołączył.Położyłem się koło niej.Było tu tak ciepło.
W:Mogę się do ciebie przytulić?Zimno mi-zapytała błagalnym tonem.
H:Oczywiście-położyła głowę na mojej klatce piersiowej.Objąłem ją i bawiłem się jej włosami.
W:Zaśpiewasz mi coś?Kocham twój głos-zapytał na wpół przytomna.
H:Ale co?
W:Nie wiem.Moments-powiedziała z trochę większym entuzjazmem.Zacząłem cicho śpiewać właśnie tą piosenkę.
W:Kocham cię Harry-powiedziała cicho i zasnęła.
H:Ja też cię kocham-wyszeptałem i ucałowałem ją w głowę.

*Następnego dnia*
Obudziłaś się pierwsza,ponieważ strasznie cię zemdliło.Pobiegłaś do łazienki.Wróciłaś do pokoju.Harry siedział na łóżku z uśmiechem.
H:Co się stało?Czemu jesteś taka blada?-podbiegł do ciebie spanikowany i zaczął sprawdzać czy nie masz gorączki.
W:Nie wiem co się stało.Nagle miałam potrzebę zwymiotowania-usiadłaś zmarnowana na łóżku.
H:Połóż się.Doktor Styles się tobą zaopiekuje-powiedział układając poduszkę.
W:Harry ty nic nie rozumiesz.Muszę na chwilę wyjść.Nie wiem kiedy wrócę.Nie chcę cię wyganiać,ale może już wrócisz?-zapytałaś ze smutną miną.
H:No dobrze-powiedział smutny.-Czy spotkamy się jeszcze dziś?-zapytał z nadzieją.
W:Wydaje mi się,że tak-ucałowałaś go czule w usta i wyszłaś.-Klucz zostaw w dużej donicy,dobrze?-krzyknęłaś schodząc po schodach.
H:Dobrze skarbie-odkrzyknął.Wyszłaś.Poszłaś do parku."Nie to nie możliwe!Ja nie mogę być w ciąży!Jestem jeszcze za młoda!Kupię test ciążowy i się wszystko okaże.Nawet jeżeli będzie to prawda to wydaje mi się,że mam już instynkt macierzyński.Chyba...".Trudno było o tym myśleć.Po drugiej stronie ulicy zauważyłaś aptekę.Weszłaś do środka.
W:Dzień dobry-podeszłaś do lady.
Aptekarka:Witaj słońce.Co ci podać?-zapytała miło.
W:Poproszę jeden...albo nie dwa testy ciążowe-powiedziałaś z przekonaniem.
Ap:W tym wieku?Nie za młoda jesteś?-zapytała zdeka zdziwiona aptekarka.
W:To nie dla mnie.To dla mojej cioci-wymusiłaś uśmiech.
Ap:Dobrze.Niech ci będzie.10.50 razem-uśmiechnęła się miło.
W:Dziękuję pani.Do widzenia-ze lekkim poddenerwowaniem wróciłaś do domu.Szukałaś klucza w donicy.
W:Szlak.Nie ma.Może ktoś jest w środku-otworzyłaś drzwi.-Harry?!Co ty tu jeszcze robisz?-zapytałaś zdziwiona.
H:Postanowiłem trochę tu posprzątać.Chyba nie masz nic przeciwko?-zapytał miło.
W:Nie.Nie mam-zapewniłaś go.-Wybacz muszę iść na moment do łazienki.

*10 minut później*
W:Kurwa!!-krzyknęłam na cały dom.Nagle Harold wparował do łazienki.
H:Co jest?-zapytał spanikowany.Zobaczył,że siedzę na podłodze i płacze.
W:Harry...Obiecaj,że mnie nie zostawisz.Nie będę w stanie sama sobie z tym poradzić-powiedziałam przez łzy.
H:Ale o co chodzi?-usiadł obok mnie.
W:Obiecaj mi to kurwa?!-krzyknęłam w złości.
H:Obiecuję skarbie.Za bardzo cię kocham-pocałował mnie w policzek.
W:Harry wpadliśmy!!-krzyknęłam i podałam mu zrobiony test.Ręce mi się trzęsły.
H:Ale dlaczego ty na mnie krzyczysz?Nawet nie wiesz jak się cieszę.Będziemy rodziną!Będę ojcem!-krzyczał uradowany Haroldzik.Mimowolnie zaśmiałam się.
W:Nie boisz się,że to zniszczy tobie...Wam karierę?-zapytałam lekko poddenerwowana.
H:Zaraz się o tym przekonamy-uśmiechnął się.
W:Ale...
Niall:Jesteśmy!-krzyknął Niall wchodząc.
W:Harry czemu?-zapytałaś patrząc na niego płacząc.
H:Kochanie.Nie bój się.Chciałem im powiedzieć,że jesteśmy razem,ale będzie podwójna niespodzianka.
W:No dobrze-ogarnęłam się szybko i przytulona do Loczka zeszliśmy do przyjaciół.Zayn przytulał się do Angeli,Niall lizał się z tą brunetką,Louis gadał z Eleanor,a Liam z Danielle.
H:Siema wszystkim-powiedział witając wszystkich po kolei omijając tą brunetkę.Ja szybko podbiegłam do  Geli i wtuliłam się w nią.
A:Mała...Co się stało?-zapytała głaszcząc mnie po włosach.
W:Zaraz się dowiesz-zaczęłam się martwić.Podeszłam do Harrego i się do niego przytuliłam.Wtuliłam się w niego i zaczęłam płakać.Liam stał koło nas.
H:Kochanie nie płacz.Wszystko będzie dobrze-powiedział na tyle głośno by Liam to usłyszał.
Li:To wy jesteście razem?-zapytał z zdziwieniem Daddy.
H:Tak-uśmiechnął się,a ja razem z nim.
A:Że co?!-nie mogła uwierzyć.
H:Pocałujesz mnie?-zapytał cicho.
W:Ciebie zawsze-uśmiechnęłam się przez łzy.Całowaliśmy się namiętnie i usłyszałam jak wszyscy nam klaszczą.
All:Bravo!!-krzyknęli z entuzjazmem.
W:Ale to nie wszystko-powiedziałam wychodząc krok do przodu.-Muszę wam powiedzieć,że...-kilka łez spłynęło po moich policzkach.-Jestem w ciąży-lekko się uśmiechnęłam.
Lu:Harry zostanie ojcem.O ja pierdole.Ty to masz szczęście stary.Szczęścia wam życzę-złożył mu życzenia po czym przytulił Hazze.-A ty Wiktoria na pewno będziesz z nim szczęśliwa i na pewno będziesz wspaniałą mamą-ucałował mój polik po czym wytarł ślad pozostawiony po ostatniej łzie.Podbiegła do mnie Angela.
A:Kochanie.Zostaniesz mamą?!Na prawdę?!Będę ciocią!Ale super!-podjarała się moja przyjaciółka.
H:Nie tylko ciocią,ale te chrzestną-uśmiechnął się.
A:Witaj w rodzinie Harry-przytulia go i zaczęli się śmiać.

Przestałam się martwić porodem,wychowanie i tego typu sprawami.Dzień minął bardzo dobrze i szybko.

*9 miesi11ęcy później*
W:Harry!!-krzyknęła do mnie z góry.
H:Tak kochanie?!-poszedłem na górę.
W:Już!!Zaczyna się!!Aaaaa!-krzyczała mimo to,że byłem w tym samym pokoju.Zawiozłem ją do szpitala.

*3 godziny później*
A:Boże jaka ona słodka.Hej moja chrześnico-Angela mówiła do Dircy.Jakie to słodkie.
H:Mogę moją córkę?-zapytał wystawiając ręce.
A:Tak-ostrożnie ją podała.
H:Hej malutka.To ja.Twój tatuś-smyrał małą po brzuszku.Gdy tylko zobaczyła Harrego od razu się uśmiechnęła.By to jej pierwszy uśmiech.Długo się tak nią wymieniali,a ja miałam okazję odpocząć po wyczerpującym porodzie.

Zespół po pięciu latach współpracy zaliczył trzy trasy koncertowe na które jeździły wszystkie dziewczyny razem z małą Dircy.Rozpadł się po ostatniej trasy.Chłopacy powiedzieli,że kończą z muzyką,ale nadal wszyscy się przyjaźnią.I WSZYSCY ŻYLI DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE.KONIEC.

~~~~~~~~~~
Trochę zjebałam końcówkę no,ale cóż.To jest specjalny imagin dla mojej kochanej Wiktorii.Mam nadzieję,że się spodoba!!<3 Kocham was!!<3

środa, 27 czerwca 2012

Dziś nie chciało mi się pisać imagina więc chciałam wam zaprezentować filmik która każda dobrze szanująca się Directioners powinna znać. Jest to rap "Fresh Prince Of Bel-Air.

Filmik!!<3

And tekst jakby ktoś chciał się nauczyć to rapować.Mi osobiście to niezbyt wychodzi,bo za szybko śpiewają,ale może jakoś się nauczę!!<3


In West Philadelphia, born and raised,
On the playground is where Ii spent most of my days
Chillin out, maxin', relaxin' all cool,
And all shootin some b-ball outside of the school
When a couple of guys, who were up to no good,
Started makin' trouble in my neighborhood,
I got in one little fight and my mom got scared
She said
 'You're movin with your auntie and uncle in Bel-Air!”

I whisteled for a cab and when it came near,
the license plate said fresh and it had dice in the mirrow .
if anything I could say that this cab was rare,
but I thought, “Man forget it” –“Yo home to bel air!

Miłej zabawy kochane!!<3 

Zajebisty obrazek!!<3