Ch:Dlaczego stoisz sama w taki deszcz?-zapytał zarzucając ci swoją kurtkę na ramiona.
Sandra:On mnie zostawił.Opuścił mnie dla kasy-mówiłaś ze łzami w oczach.
Ch:Kto cię zostawił?-patrzał na ciebie ze spokojem,ale musiał krzyczeć,bo deszcz zagłuszał mówienie.
S:On-wzrok miałaś wbity w auto chłopaka.
Ch:Kto on?-dopytywał się.
S:Adam.Mój były chłopak.Zostawił mnie dla kasy.On mnie nie kochał-łzy leciały ci strumieniami.
Ch:Wsiadaj do auta,bo się rozchorujesz-zaprowadził cię w stronę czarnego Volvo.Nie stawiałaś oporu.Posłusznie wsiadłaś do auta.
S:Przepraszam cię-wyszeptałaś,a kolejne łzy spłynęły po twoich policzkach.
Ch:Ale ty mnie nie masz za co przepraszać.Jestem Zayn-wyciągnął dłoń w twoją stronę.
S:Dziękuję Zayn-przytuliłaś go.Brunet był mile zaskoczony.
Z:Nie masz za co.To może odwiozę cię do domu?-zapytał patrząc w twoje zapłakane oczy.
S:Nie!Pod żadnym pozorem-wystraszyłaś się.
Z:Dlaczego?-był zaskoczony.
S:On tam jest,a powiedziałam kilka niepotrzebnych słów-spuściłaś wzrok.
Z:A możesz dać przykład?-zapytał zaciekawiony.
S:Powiedziałam mu,że jakbym chciała to mogłabym zniszczyć mu życie.
Z:A on ci groził?-lekko się zdenerwował.
S:Tak jakby.Powiedział,że zrobi mi piekło w domu.Nie będę miała już nikogo-pojedyncza łza spłynęła po twoim zaczerwienionym od zimna policzku.
Z:No to może pojedziesz do mnie?Zostaniesz na noc uspokoisz się.Wyluzujesz.Wiesz w domu gdzie mieszka piątka nastoletnich chłopaków jest wesoły-uśmiechnął się aby rozluźnić atmosferę.Podziałało.
S:Ale muszę wziąć rzeczy z domu-powiedziałaś wystraszona.
Z:Spokojnie jestem przy tobie.Pomogę ci-położył rękę na twoim ramieniu żeby dodać ci otuchy.Pojechaliście do ciebie do domu.
S:Wejdziesz ze mną?-zapytałaś dla upewnienia.
Z:Oczywiście-uśmiechnął się miło.Weszliście do środka.Czuć było alkohol.Weszliście do twojego pokoju.Adam leżał na twoim łóżku z twoim zdjęciem w ręku.Spał.Na jego twarzy były widoczne ślady po łzach.Nie mogłaś na niego patrzeć.Podeszłaś do szafy wyciągnęłaś torbę i z hukiem rzuciłaś ją na ziemię.Adam aż podskoczył.Przetarł zaspane oczy i spojrzał na ciebie.
Adam:Gdzie się wybierasz?-zapytał groźnie.Przełknęłaś głośno ślinę.
S:Co cię to?-starałaś się być groźna.
A:Chyba muszę wiedzieć gdzie idzie moja dziewczyna?
S:Nie jesteśmy już razem nie pamiętasz?-chłopak wstał z łóżka podszedł do ciebie.Odwróciłaś się w jego stronę.Blondyn podniósł rękę i uderzył cię w twarz.
S:Ała!-krzyknęłaś i upadłaś na podłogę.Nagle do pokoju wbiegł przestraszony Zayn.
Z:Co ty robisz?!-krzynką na Adama.
A:Chuj cię to.A poza tym kto ty jesteś,że masz czelność wchodzić do mojego domu?-zapytał lustrując mulata od stóp do głów wzrokiem.
Z:Nie twój interes!-zawarczał.Powoli pomógł ci wstać,wziął twoją torbę i wyszliście z domu.Zanim zdążyliście wsiąść do samochodu Zayn podszedł Adam.Popchnął go.Zayn się zdenerwował i sprzedał mu prawego sierpowego prosto w twarz.Chłopak upadł na ziemię,a wy szybko ruszyliście.
Z:Od dawna tak się działo?-zapytał rozdrażniony.
S:Odkąd zaczął pić i ćpać-powiedziałaś smutnym głosem.
Z:Przykro mi-przytulił cię jednym ramieniem.
S:Każdy mi to mówi.Dobrze,że wtedy tam byłeś.I znów ci dziękuję-lekko musnęłaś jego policzek.Gdy dojechaliście do domu chłopaków zaczęła się straszna ulewa połączona z burzą.Strasznie bałaś się burzy.Gdy tylko usłyszałaś grzmot podskoczyłaś ze strachu.
Z:Chodź do środka-wprowadził cię do jasnego domu.
H:Zayn!!-krzyknął jakiś chłopak rzucając się na bruneta.
Z:Hazz nie było mnie pół godziny-zaśmiał się.Jesteś na tyle nieśmiała,że nie miałaś odwagi nawet się przywitać.
H:Hej!-krzyknął i pomachał ci na przywitanie.
S:Cześć-powiedziałaś cicho.
H:Nie wstydź się-uśmiechnął się ciepło.Odwzajemniłaś uśmiech i schowałaś się za plecy mulata.
Z:Ej.Mała-odwrócił się w twoją stronę.-Nie wstydź się.Tu będzie lepiej niż tam-słodko się uśmiechnął.
S:Postaram się-nieśmiały uśmiech wkradł ci się na buzie.Zlałaś się rumieńcem.Zayn pociągnął cię do salonu gdzie czekało cię jeszcze więcej chłopców.
Z:To jest Liam-wskazał na ciemnego blondyna.-Harrego już znasz-pokazał na chłopaka w loczkach.-A to Lou i Niall-pokazał ze śmiechem na walającego się po ziemi blondyna i bruneta zajadającego marchewkę na kanapie.-A to jest Sandra-przyciągnął cię do sobie,żeby wszyscy cię zobaczyli.
All:Cześć!-krzyknęli z entuzjazmem.
S:Hej-lekko pokiwałaś ręką.
Z:To może ja cię oprowadzę-położył twoją torbę na kanapie i pociągnął w stronę schodów.Stanęliście w długi korytarzu gdzie znajdowało się kilka wejść.Podeszliście do pierwszych drzwi.
Z:To jest pokój Harrego- otworzył je,a twoim oczom ukazał się pokój,w którym ubrania walały się po podłodze.Był koloru niebieskiego,a na ścianach było kilka plakatów.
S:Jakbym widziała swój pokój u rodziców w domu-zaśmiałaś się.Podeszliście do kolejnych drzwi.
Z:To pokój Liama-twoją twarz owiał chłodny powiew wiatru pomieszany z zapachem męskich perfum.Wzięłaś głęboki oddech.Zapach perfum pieścił twoje nozdrza.
Z:Dobra koniec tego wąchania bejbe.To jest pokój Nialla-uśmiechnął się i otworzył drzwi na których była kartka z napisem: "Jeżeli nie masz jedzenia to nie masz powodu żeby tu wchodzić". Pokój był czystszy od pokoju Harrego,ale też nie tak czysty jak pokój Liama.Można było zauważyć przy łóżku stojąca na stojaku gitarę.Uśmiechnęłaś się pod nosem,bo sama grywałaś na gitarze.Następne drzwi prowadziły do pokoju Lou.Na drzwiach były narysowane marchewki.Od razu skojarzyłaś,że to ten chłopak który zajadał się marchewką w salonie.Jego pokój był podobny do pokoju kędzierzawego.Równie duży bałagan.Ostatni pokój należał do twojego towarzysza.
Z:A oto moje królestwo-uśmiechnął się i wpuścił cię do środka.
S:Twój pokój różni się od pozostałych-usiadłaś na łóżku.
Z:Czym się różni?-zapytał siadając na wielkiej poduszce na przeciw ciebie.
S:Jest jaśniejszy.Kolorowy.Dużo tu zdjęć.Masz duże łóżko.Takie dwuosobowe,a inni tylko dla nich.Wgl jest inny-nie umiałaś do końca ubrać myśli w słowa.
Z:Zdjęcia są większości z chłopakami.Znajdą się też zdjęcia przyjaciół z Bradford i rodzinne oczywiście-uśmiechnął się analizując każde zdjęcie po kolei.
S:Jesteś z Bradford?-zapytałaś zdziwiona
Z:Tak-uśmiechnął się promiennie.
S:Ja też-powiedziałaś z entuzjazmem.
Z:Na prawdę?-zapytał zaskoczony.
S:Tak.Mieszkałam tam do czasu jak spotkałam Adama-mina ci mimowolnie zrzedła.
Z:Przestań o nim myśleć.On jest już przeszłością.Nie masz się co martwić.Raczej nas nie znajdzie-usiadł obok ciebie i mocno przytulił.
S:Dziękuję-wyszeptałaś.
Z:Cały czas mi dziękujesz.Przestań w końcu.Nie mógłbym zostawić cię w takim stanie na tej ulicy jak i w domu.W ogóle-miał poważną minę przy wymawianiu tych słów.
S:Dziękuję ci za wszystko.To ostatnie dziękuję.Dziękuję za to,że nie zostawiłeś mnie na pastwię losu-wtuliłaś się w chłopaka i uroniłaś pojedynczą łezkę.
Z:Na prawdę nie ma za co-pocałował cię w czubek głowy po czym wstał.-Poczekaj chwilę.Zaraz przyjdę-puścił ci oczko,a ty posłuszna jak piesek siedziałaś na jego łóżku i przyglądałaś się zdjęciom.Jedno przykuło twoją uwagę.Przedstawiało ono małego Zayna obejmującego jakąś małą dziewczynkę.Wydawała ci się ona znajoma.Podeszłaś bliżej aby lepiej się mu przyjrzeć.Miała ona śliczne piwne oczka i brązowe,lekko kręcone włoski.Przypominała ona ciebie,ale miała inne rysy twarzy niż ty w dzieciństwie.Spokojnie wróciłaś na łóżko.Nagle do pokoju wszedł mulat z dwoma kubkami i twoją torbą.
S:Trzeba było mnie zawołać to bym ci pomogła-podeszłaś do niego i zabrałaś torbę z jego szyi.
Z:Tak,ale jesteś gościem,a gości się nie wykorzystuje-zalotnie się uśmiechnął po czym podał ci jeden z kubków z malinową herbatą.Usiedliście na łóżku na przeciw siebie.Rozmawialiście o wszystkim i o niczym.Poznawaliście się bliżej.Wiedział o tobie prawie wszystko tak jak ty o nim.Dowiedziałaś się,że cała piątka to zespół One Direction który podbija listy przebojów.Opowiadaliście sobie jak się wam żyło w Bradford.Okazało się też,że chodziliście do jednej klasy w podstawówce.Potem ty się wyprowadziłaś i nie mieliście już kontaktu.Dużo się śmialiście.Dobrze się czułaś w towarzystwie bruneta.Dogadywaliście się znakomicie.Gadaliście przez 3 godziny gdy niespodziewanie w pokoju pojawił się Liam.
L:Spać gołąbeczki-zaśmiał się i wyszedł.
Z:Liam!-krzyknął.Nagle blondyn pojawił się w drzwiach.
L:Co tam kochanie?-zapytał opierając się o framugę drzwi.
Z:Czy nie masz nic przeciwko jak Sandra będzie spała ze mną w jednym łóżku?-podszedł do niego i wyszeptał mu na ucho pytanie.
L:No pewnie,że nie.Tylko grzecznie mi tu-pogroził wam palcem.Wraz z Zaynem wybuchliście śmiechem.
Z:Masz piżamę?-zapytał ze słodkim uśmiechem.
S:Trudno żebym nie miała-odwzajemniłaś uśmiech.Wyciągnęłaś z torby piżamę i skierowałaś się do drzwi.Stanęłaś przed nimi i nie wiedziałaś co zrobić.Zayn się roześmiał.
Z:Łazienka jest na przeciwko-uśmiechnął się szeroko i wskazał czarne drzwi na przeciw pokoju.Wyszłaś na korytarz.Już chciałaś nacisnąć klamkę gdy ktoś wyszedł z łazienki w samym ręczniku.
S:Już można?-zapytałaś zawstydzona.
Tommo:Tak-uśmiechnął się i zawinął dokładniej ręcznikiem.
S:Wszyscy tak chodzicie?-zapytałaś nieśmiało.
T:Można tak powiedzieć.Hazz chodzi nago po domu,więc się nie przestrasz jak zobaczysz jego dupę lub...no wiesz-spojrzał na swój dół.Od razu wiedziałaś co miał na myśli.
S:A ktoś jeszcze tak chodzi?-zapytałaś dla upewnienia.Brunet nieśmiało podniósł rękę w górę.Zaczerwienił się i spuścił wzrok.
S:Aha-powiedziałaś speszona.-A przynajmniej macie co pokazywać,że tak świecicie genitaliami?-uśmiechnęłaś się wystawiając swoje śnieżnobiałe ząbki.
T:Chcesz się przekonać?-zadziornie się uśmiechnął i chwycił za ręcznik.
S:Nie!-krzyknęłaś i przytrzymałaś jego ręce w poprzedniej pozycji.-Nie dziękuję-powiedziałaś spokojniej.Oczy miałaś większe od pięciozłotówek.
T:Spokojnie.Przecież tylko żartuję-uśmiechnął się pogodnie.
S:To dobrze-odetchnęłaś z ulgą.
T:Ale jak chcesz to możesz.Jak chcesz to przyjdź do mnie jak się umyjesz-zamruczał ci do ucha.
S:Sorry Lou,ale to chyba nie wyjdzie.Nie masz tego czegoś w sobie co może mnie przekonać.Poza tym.Do cholery Lou ty masz dziewczynę!-krzyknęłaś na cały korytarz.Po chwili wszyscy pojawili się w drzwiach.
Z:Co się stało?-zapytał podchodząc do was.
S:Nic-burknęłaś i weszłaś z trzaskiem do łazienki.Oczy cię piekły.Poczułaś się tak jak wcześniej.U siebie.Kilka łez spłynęło po twoich polikach.Osunęłaś się po drzwiach.Łzy płynęły strumieniami.Siedziałaś na podłodze i przypominałaś sobie wszystkie koszmary z przeszłości.
Z:Mogę?-zapukał i grzecznie zapytał.Wstałaś otarłaś mokre poliki o otworzyłaś drzwi.
S:Tak-powiedziałaś łamiącym się głosem.Zayn wszedł i zamknął za sobą drzwi.
Z:Powiesz mi co się stało?-zapytał obejmując cię ramieniem.
S:No,bo jak chciałam wejść do łazienki to akurat wyszedł z niej Lou z samym ręczniku i zapytałam czy wszyscy tak chodzicie...-opowiedziałaś mu wszystko po kolei.Był zszokowany zachowaniem przyjaciela.
Z:Nigdy się tak nie zachowywał.Pewnie zanim przyszliśmy coś wypił.Przepraszam cię za niego-chłopak objął cię dwoma rękoma.Wtuliłaś się w niego.Cicho szlochałaś w jego ramię.Malik gładził cię po włosach żebyś się uspokoiła.Jego obecność i zapach jego perfum działa na ciebie kojąco.Po kilku minutach byłaś już w pełni spokojna.
Z:Już dobrze?-zapytał z miłym uśmiechem patrząc w twoje oczy.
S:Tak-wzięłaś głęboki oddech.-Już tak-uśmiechnęłaś się.-Mógłbyś wyjść,bo chciałabym się umyć?-udawał,że nie słyszy.
Z:Hmmm.Coś mówiłaś?-zrobił głupią minę i prawie co nie wybuchł śmiechem.
S:Już wynocha-popchałaś go w stronę drzwi.
Z:No już idę-uśmiechnął się.
S:No to naciśnij klamkę.Wyjdź z łazienki.Zamknij za sobą drzwi i pójdź do swojego pokoju lub gdzie tam chcesz-wyszczerzyłaś białe ząbki.
Z:No dobra,dobra.Ale jak już się umyjesz to pójdź powiedz Niallowi,że jest już łazienka wolna,bo on chce się po tobie umyć-uśmiechnął się i otworzył drzwi.
S:Okej powiem.A teraz sio-klepnęłaś go w tyłek.
Z:Ej!-podskoczył z zaskoczenia.
S:Co?To było silniejsze ode mnie-nastała chwila po czym wybuchliście śmiechem.
Z:No dobra,dobra.Już idę.Tylko nawet się nie waż wchodzić do pokoju Lou!Zrozumiano?-pogroził ci palce.
S:Tak jest Sir-zaśmiałaś się i zamknęłaś drzwi.
~Oczami Zayna~
Wszedłem do pokoju z wielkim bananem z twarzy.Rzuciłem się na łóżko i zacząłem myśleć.Ona jest wspaniała.Te włosy,te oczy.Po prostu ideał.Mimo,że poznałem ją kilka godzin temu to i tak czuję się przy niej jakbyśmy znali się od lat.Dobrze się przy niej czuję.Rozmyślałem jeszcze przez jakiś czas o tym co jest,a co może być gdy nagle do pokoju weszła Sandra i musiałem wrócić to rzeczywistości.
S:O czym tak myślałeś?-zapytała siadając na brzegu łóżka.
Z:O wszystkim.O tym co jest i co będzie-uśmiechnął się.-Powiedziałaś Niallowi?-usiadłem po turecku i patrzałem w jej piwne tęczówki.
S:Tak powiedziałam-zaśmiała się.
Z:Jesteś głodna?
S:Tak trochę-uśmiechnęła się nieśmiało.
Z:To chodź do kuchni.Zjemy kolację-wstałem i podałem jej rękę.
S:Okej-pociągnęła się i pobiegła na dół.Dołączyłem do niej z bananem na twarzy.Podszedłem do lodówki.
Z:Co będziemy jeść?-zapytałem z uśmiechem.
S:Może zrobimy kanapki?-podeszła do mnie kładąc brodę na moim ramieniu.Przeszedł mnie dreszcz.
Z:Jasne.Tylko cicho,bo jeszcze Niall przyjdzie i wszystko zje-zaśmiałem się.
S:Trzeba to zrobić po cichutku-powędrowała cicho na paluszkach do jadalni przygotować stół ja w tym czasie zająłem się przygotowywaniem kanapek.
Z:Chodź jeść-dźgnąłem Sandrę w żebra by wyrwała się z rozmyśleń.
S:Już idę-potrząsnęła głową by się rozbudzić.Usiedliśmy przy stole i zajadaliśmy się kanapkami popijając kakaem.Po skończonym posiłku postanowiliśmy pozmywać.
Z:Ja będę mył i płukał,a ty wycierała i odkładała na miejsce,okej?-przyjaźnie się uśmiechnąłem.
S:Jasne.Nie ma sprawy-odwzajemniła uśmiech i zabraliśmy się do roboty.Kolejność była taka jaką zaplanowałem.Zleciało szybko.Po ciężkiej pracy Sandra usiadła na kanapie i podkurczyła nogi.
Z:Oglądamy jakiś film?-zapytałem siadając koło niej.
S:Możemy oglądnąć.Tylko nie horror,proszę-spojrzała na mnie błagalnym spojrzeniem.
Z:Okej.To może komedię?-zapytałem ochoczo.
S:No i to ja rozumiem-zaśmiała się.Włączyłem film i ponownie usiadłem obok Sandry.Film nie interesował mnie za bardzo,bo od kiedy Sandra położyła głowę na moim ramieniu wszystko dookoła zrobiło się bardziej kolorowe.W połowie filmu spostrzegłem się,że brunetka słodko chrapie mi do ucha.Zaśmiałem się ostrożnie oparłem jej głowę o oparcie kanapy.Wstałem.Obciągnąłem koszulkę,podwinąłem rękawy bluzy i delikatnie podniosłem Sandrę z kanapy.Jest lżejsza niż myślałem.Powoli wszedłem z nią na górę.Otworzyłem łokciem drzwi i położyłem ją na łóżku pod ścianą.Okryłem kołdrą i sam dołączyłem do niej.Przykryłem się szczelnie kołdrą i wtuliłem głowę w poduszkę.Usłyszałem jak brunetka cicho chichocze i przybliża się do mnie.Uśmiechnąłem się i przyciągnąłem ją do siebie otaczając ją ramieniem.Ona natomiast położyła głowę na mojej klatce i odpłynęła do krainy Morfeusza.
*Następnego dnia*
Nie mogłem zasnąć przez pół nocy.Jej obecność mnie zniewala.Otworzyłem oczy.Sandra jeszcze spała.Zacząłem głaskać ją po włosach.Były takie miękkie.Patrzałem na jej spokojną twarz i nie mogłem zrozumieć jak można skrzywdzić tak wspaniałą dziewczynę.Trzeba być kompletnym skurwielem żeby to zrobić.Gdy na nią patrzę widzę w niej anioła.Jest taka cudowna.Przymknąłem na chwile oczy.Czułem jej oddech na swojej szyi.Szybko otworzyłam oczy.Brunetka patrzała na mnie swoimi lśniącymi,piwnymi oczami.
Z:Witaj księżniczko-uśmiechnąłem się.
S:Skoro ja jestem księżniczką to ty musisz być moim księciem-zagryzał nieśmiało dolną wargę.
Z:Chętnie nim będę-ucałowałem ją w czoło.
S:Śniłeś mi się-uśmiechnęła się.
Z:A co się działo w twoim śnie?-zapytałem ciekawy.
S:Byliśmy razem-kąciki jej ust uniosły się lekko do góry.-Całowałeś mnie,przytulałeś i co chwila mówiłeś jak bardzo mnie kochasz-spojrzała mi w oczy.Miałem ochotę powiedzieć jej wszystko co miałam na sercu,ale nie wypada.
S:Zayn...-wyszeptała,a jej słodki oddech owiał moją twarz.
Z:Tak...-powiedziałem równie cicho co ona.
S:Pocałuj mnie-nieśmiało spojrzała na moje usta.
Z:Czy ty coś sugerujesz?-zapytałem z chytrym uśmiechem.
S:A jak widać?-uśmiechnęła się i pocałowała mnie czule.Rozpłynąłem się.To było niesamowite uczucie.Osoba,którą znam od dwóch dni,ale na której na prawdę mi zależy czuła to samo co ja.
Z:Czy ty mnie kochasz?-zapytałem nieśmiało i zacząłem bawić się jej loczkami.
S:Wiedziałam od samego początku,że jesteś niesamowity i niepowtarzalny.Samo to,że zatrzymałeś się i zwróciłeś na mnie uwagę zaimponowało mi.Gdy zacząłeś mnie pocieszać wtedy po tym incydencie z Lou poczułam do ciebie coś więcej.To uczucie rośnie z każdą chwilą.Z każdym twoim uśmiechem i uściskiem.Czuję,że to ty jesteś tym jedynym.Kocham się Zayn-ostatnie słowa wyszeptała i pocałowała mnie w szyję.
Z:Czuję do ciebie to samo.Gdy stałaś na tym chodniku wiedziałem,że nie mogę cię zostawić.Zakochałem się w tobie wtedy kiedy zacząłem cię pocieszać.Byłaś taka bezbronna.Jesteś dla mnie wszystkim Sandra.Kocham się najbardziej na świecie-pogłaskałem ją po policzku.
S:Będziemy razem aż po wiek wieków?
Z:Po wieki wieków.Obiecuję-ucałowałem ją w czoło.-Idziemy na dół?-zapytałem wstając.
S:Tak-uśmiechnęła się i zwinnym ruchem znalazła się u mego boku.Zeszliśmy na dół w dobrych nastrojach.Sandra poszła do salonu w którym siedział Lou z Hazzą,a ja dołączyłem do Liama i Niallera w kuchni.Co jakiś czas zerkałem czy nic się nie dzieje.Po wczorajszej akcji z Tommo trochę się bałem.
S:Tommo przestań!-krzyknęła nagle.Szybko wszedłem do salonu.Chłopak klęczał przed nią i przepraszał.
T:No to mi wybacz.Byłem wstawiony.Przepraszam-mówił błagalnym tonem.
S:Loui przecież ci wybaczę bez względu na wszystko-uśmiechnęła się i postawiła bruneta do pionu.
T:Boże nawet nie wiem jak mogę ci to wynagrodzić-uściskał ją.
Z:Ej,bo ją zgnieciesz-zaśmiałem się.
T:Ciebie też przepraszam braciszku-uśmiechnął się.-Co ten alkohol robi z ludźmi.I pomyśleć,że wypiłem tylko trzy drinki u Eleanor-pokręcił głową.
Z:Spoko bracie.Wszystko już jest w porządku-poklepałem przyjaciela po ramieniu.
T:Uff.Nawet nie wiesz jak mi ulżyło-zwiesił swobodnie ręce.
Z:Przecież wiesz,że i tak nie potrafiłbym się na ciebie długo gniewać kocie-zaśmiałem się.
H:Ej!On jest mój!-krzyknął i jak piorun stanął przy pasiastym.
Z:Oj Harry.Przecież możemy się nim podzielić-uśmiechnąłem się.
H:Nie!On jest tylko mój!-wyszczerzył ząbki.
Z:W takim bądź razie Sandra jest moja-uśmiechnąłem się szeroko i czekałem na reakcję chłopców.Odwróciłem głowę w prawo i ujrzałem zdziwione spojrzenie Liama.
L:Ty i Sandra?Sandra i ty?Przecie wyście się dopiero wczoraj-jego oczy kryły strach.
Z:Tak wiem,ale ona jest wspaniała.Spokojnie Daddy.Nie zrobię jej krzywdy.Żebyś nie musiał mi robić takiego wykładu jak po tym jak zerwałem z Pezz-uśmiechnąłem się szeroko.Usiadłem koło brunetki i włączyłem się do oglądania jakiegoś programu o lwach.Nie minęło 10 minut,a ktoś wparował do domu.Poderwałem się jak oparzony.Pobiegłem do korytarza.Stał tam rozwścieczony Adam.
A:Oddawaj moją dziewczynę!Teraz!-darł się podchodząc bliżej mnie.
Z:Ona nie chce.Nie dam ci jej.Ona nie jest rzeczą debilu!Pomyśl,że ona też ma uczucia!Ona też wie co to znaczy kochać i cierpieć!Ty jej fundowałeś tylko cierpienie,a ona na to nie zasłużyła!Poza tym ona cię już nie kocha!Kocha innego!-krzyczałem plując mu w twarz.
A:Ty dziwko!-wydarł się przepychając mnie na bok.-Jak ty mogłaś!?Zostawiasz mnie po tym co dla ciebie zrobiłem?!-podszedł do dziewczyny i zaczął ją szarpać za rękę.
S:Kurwa Adam!Puść!To boli!-wyrwała się.-Ty nic dla mnie nie zrobiłeś!Ty potrafiłeś tylko mnie bić i wyzywać!Poza tym ty wczoraj zakończyłeś nas związek!Ja cię kochałam!Ty tego nie dostrzegałeś!Teraz jesteś dla mnie nikim!Jesteś zerem słyszysz?!Teraz mam kochającego chłopaka,a ty wypierdalaj z mojego życia!Nie chcę cię już widzieć na oczy!Wynoś się stąd!-wskazała na drzwi.On stał jak osłupiały.Chyba zrozumiał co zrobił.Stracił coś wspaniałego.Stracił dziewczynę,która go kochała.Nie wszyscy są mądrzy to fakt,ale gdy chłopak podniesie choć raz pod wpływem złości rękę na dziewczynę ona straci do niego zaufanie.Spojrzał na mnie z gniewem.Zaczęło się w nim gotować.Po chwili podbiegł do mnie i zaczął mnie przepychać.
A:Zabrałeś mi dziewczynę!-w jego oczach były łzy.-Odebrałeś mi ją!Nie znasz jej,a już z nią jesteś!-rozpaczał.
Z:Brzmisz jakbym ją zabił.Ona żyje człowieku.Odeszła,bo źle ją traktowałeś.Zapamiętaj sobie na przyszłość.Jak zaczniesz bić dziewczynę,ona nigdy nie będzie kochała cię tak jak na początku-mówiłem z powagą trzymając go za przedramienia.
****************
To jest na razie pierwsza część! xx To dla mojej przyjaciółki Sandry! Kocham cię <3

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz