piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 3

Naturalna wersja Nialla
Siedziałem na ławce w parku i myślałem nad tym jak to jeszcze 2 lata temu było zupełnie inaczej. Inaczej, czyli normalnie, a teraz takie zamieszanie. Chciałem się odciąć od tego schorowanego świata wyciągnąłem słuchawki z kieszeni spodni, podłączyłem je do MP4 i zanurzyłem głowę w wysokim kołnierzu płaszcza. Wstałem z ławki i ruszyłem przed siebie. Wiał lekki zimny wietrzyk. Przez to, że nie byłem zbyt ciepło ubrany przechodziły mnie zimne dreszcze. Przyspieszyłem trochę krok. Podniosłem głowię i odchyliłem mocno zaciemnione okulary. Ujrzałem małą kawiarenkę. Skierowałem się w jej stronę. Pociągnąłem za klamkę w wszedłem do środka. Było tam ciepło i przyjemnie. Usiadłem przy najbardziej oddalonym stoliku. Nie chciałem zostać zauważony, więc szybko przemknąłem przez środek kawiarni. Ściągnąłem płaszcz, ale okularów nie zamierzałem ściągać. Podeszła do mnie kelnerka. Z tego co widać to była po trzydziestce.
-Proszę pana, tu nie wolno nosić okularów-ostrzegła mnie. Stałem, przybliżyłem twarz do jej ucha i wyszeptałem:
-Proszę pani. Jestem Niall Horan. Z zespołu One Direction. Gdy ściągnę okulary zrobi się tu zamieszanie i krzyki dziewcząt. A tego by chyba pani nie chciała?
-No dobrze, ale proszę nie kombinować.
-Nawet nie mam zamiaru-uśmiechnąłem się słodko i złożyłem zamówienie. Poprosiłem o kawę i sernik. Gdy kelnerka przyniosła moje zamówienie od razu jej zapłaciłem. Sernik był wyśmienity. Prawie jak ten co robi go moja mama w Irlandii. Chciałbym ją odwiedzić, ale jak. Gdy wyjadę bez słowa to chłopaki będą się martwić lub Bóg wie co innego, a jeżeli powiem im, że tęsknię za Irlandią to powiedzą, że jestem cienki. A tego nie chcę. Nie jestem cienki! Zostanę i pokażę im, że potrafię wytrzymać. Jesteśmy z chłopakami w Londynie od roku, ale nadal się nie zaaklimatyzowałem.
~Alice~
Dzień nie zapowiadał się za dobrze. Martwiłam się, bo już wczoraj Majka miała tu przyjechać i nie przyjechała. Dzwoniłam do niej chyba z 10 razy, ale nie odbierała. Postanowiłam spróbować jeszcze raz. Wzięłam telefon i wykręciłam numer Mai. Po pięciu sygnałach odebrała.
Telefon Mai.
-Halo-po raz pierwszy od jakiegoś czasu usłyszałam jej głos.
-Witaj wśród żywych. Czemu nie odbierasz?-zapytałam.
-Nie miałam czasu…Po co dzwonisz jestem zajęta?-gdy to usłyszałam z ust mojej przyjaciółki zamurowało mnie. W tle słychać było sapanie i ciche jęki.
-Chciałam tylko spytać czy przyjeżdżasz, czy mam na to nie liczyć?-zdezorientowałam się tymi jękami i sapaniem.
-Wiesz co raczej nie…Aaaa…Jest mi tu dobrze i chyba tu zostanę-łzy mi popłynęły ciurkiem.
-Nie chcę cię już więcej znać! Nienawidzę cię! Jesteś najgorszą przyjaciółką jaką kiedykolwiek miałam! Nienawidzę cię słyszysz!-wykrzyczałam to przez łzy. Nie słychać już było ani cichych jęków, ani sapania. Słychać było tylko pociąganie nosem.-Nie dzwoń do mnie już nigdy! Nienawidzę cię!
-Ale…Alice! Przecież ja nic nie zrobiłam!
-Nic nie zrobiłaś? Tak myślisz? A pamiętasz przyjaciółki na zawsze?
-Pamiętam.
-No to dobrze. To możesz już o tym zapomnieć! Jesteś dla mnie nikim! Usuń mnie ze swojego życia! Te wspomnienia są już nie ważne! Nie waż się do mnie przyjeżdżać, bo i tak cię nie wpuszczę.
-A co z Michaelem? Obiecałam mu, że was odwiedzę.
-No to jego możesz odwiedzić, ale do mnie masz się nie odzywać.
-Dobrze. Jutro u was będę-wybuchałam na dobre. Rozłączyłam się. Ze złości rzuciłam telefonem o ścianę. Na szczęście tylko bateria wypadła. Pobiegał do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Płakałam coraz bardziej. Poczułam, że ktoś siada obok mnie. Odwróciłam głowę w stronę tej osoby. Okazał się nią mój młodszy brat.
-Powiesz mi co się stało?-uśmiechnął się słodko.
-Nawet jakbym ci powiedziała to i tak byś nie zrozumiał. Jesteś jeszcze za mały. Wiesz co? Pójdę się przejść! Może zrobi mi się lepiej. A ty idź do taty, bo czeka na ciebie  w pokoju.
-Dobra już idę, ale ty przestań płakać.
MP4 Alice.
-Dobrze, przestanę-powiedziawszy to podniosłam się z łóżka i skierowałam do łazienki. Spojrzałam w lustro. Ujrzałam opuchniętą, czerwoną od płaczu twarz z rozmazanym makijażem. Przemyłam ją szybko i poprawiłam makijaż na trochę mniej widoczny. Podeszłam do drzwi, założyłam kalosze, wzięłam kurtkę przeciw deszczową parasol i wyszłam. Wyciągnęłam słuchawki, podłączyłam je do MP4 i puściłam sobie „Taken” One Direction. Szłam i wsłuchiwałam się w dość spokojne rytmy piosenki. Doszłam do parku. Usiadła pod wiatą. Położyłam nogi na ławkę i się skuliłam. Zaczęłam cicho łkać. Nagle poczułam czyjś uścisk. Podniosłam znów zapłakaną twarz i spojrzałam na osobę siedzącą obok mnie. Miał ciemne okulary oraz krótkie blond włosy. Otarł mi łzy i szepnął:
-Powiesz mi dlaczego płaczesz?-troszkę się przestraszyłam, bo nie wiedziałam kto to.
-A czy ty możesz mi powiedzieć kim jesteś- po kilku sekundach ściągnął okulary. Zaniemówiłam.-Ty jesteś…Niaaaa…-nie mogłam wykrztusić więcej słów.
-Owszem jestem Niall. A ty piękna jak się nazywasz?-uśmiechnął się słodko.
-Jestem Alice.
-Dlaczego siedzisz tu sama? Nie jest ci zimno?-zaczął się wypytywać.
-Siedzę sama, ponieważ chciałam wszystko przemyśleć i ułożyć. I nie, nie jest mi zimno, bo siedzę tu 5 minut.
-Może opowiesz mi co się stało?
-Chyba nie ma takiej potrzeby. Poza tym nie będę zawracać ci dupy moimi problemami.
-Ale mnie się nigdzie nie spieszy. No proszę powiedz! Zrobi ci się lżej na serduszku-powiedział to i dotknął mojej prawej strony klatki. Zaczęłam mu opowiadać wszystko od początku, aż to teraz.
-Nie wiem po co zamartwiasz się taką zdzirą jaką jest ta Majka? Ona nie jest warta twojej przyjaźni. Do tego jeszcze zabawiała się z jakimś kolesiem gadając z tobą? To już jest szczyt wszystkiego.
-No wiem! To jest skandal! Teraz już nie mam nikogo oprócz mojego chłopaka. Nie mam się komu wygadać-zaczęłam płakać. Niall mocno się do mnie przytulił. Wtuliłam się w niego. Poczułam się taka bezpieczna. Było zupełnie inaczej niż gdy Kacper mnie przytula. To był wyjątkowy uścisk. Wcisnęłam głowę pomiędzy jego szyję, a ramię. Kilka łez jeszcze popłynęło mi po poliku. Poczułam cudowny zapach jego perfum. Odkleiłam się od niego i wstałam obciągając kurtkę trochę niżej, bo zmarzłam. Przeszedł mnie dreszcz.
-Jest ci zimno?-zapytał zatroskany.
-Troszeczkę, ale dojdę do domu-uśmiechnęłam się. I ruszyłam na przód zgarniając przy tym parasolkę.
-Poczekaj!-ktoś złapał mnie za rękę.
-Coś się stało?
-Nie tylko chciałem spytać…Czy podasz mi swój numer telefonu?-zapytał nieśmiało.
-Oczywiście-podałam mu numer i odwróciłam się na pięcie.
-Zaczekaj. Odprowadzę cię. Mogę?-zapytał wystawiając rękę.
-Ależ oczywiście-podałam mu swoją rękę. Chodziliśmy jeszcze przez jakąś godzinę po parku. Zaczęło się ściemniać. Skierowałam się w stronę  domu, ale on pociągnął mnie w przeciwnym kierunku. Nie wiedziałam gdzie idziemy. Trochę się bałam. Przeszły mnie dreszcze.
-Czemu się tak trzęsiesz?-zapytał szeptem.
-Właściwie to  nie wiem, ale trochę się boję.
-Czego?
-Że zaprowadzisz mnie w jakieś straszne miejsce. A mnie jest bardzo łatwo przestraszyć.
-Możesz mi zaufać. Nie jestem takim chamem. Ufasz mi?-śmiesznie podniósł jedną brew. Po 10 minutach doszliśmy do wielkiego domu. To chyba była willa. Otworzył furtkę i rzekł:
-Panie przodem-zachichotałam i weszłam przed dom.
Dom chłopaków.
-Proszę tędy. Już wiesz gdzie jesteśmy?
-Takie wiem. Przy jakimś wielkim domu-zrobiłam głupią minę. Obeszliśmy go dookoła. Weszliśmy do ogródka. Niall staną przed wielkim oknem. Otworzył je i wpuścił mnie do środka.
-A czy my tak możemy? Znasz właściciela tej posesji?-zapytałam zdziwiona.
-Stoi przed tobą współwłaściciel. O a tam jest reszta-wskazał palcem na chłopaków siedzących w salonie na sofie i fotelach. Przyjrzałam się im dokładnie.Nie wierzyłam własnym oczom. To było One Direction.
-O mój Boże-powiedziałam sama do siebie, ale niestety Niall to usłyszał.
-Już wiesz gdzie jesteś?-zapytał uśmiechnięty.
-Tak już wiem-nagle Niall zaczął iść do przodu w stronę chłopaków.Uczyniłam to samo.
-Siema chłopaki!-wrzasnął Niall i nagle wszyscy się poderwali.Zaczęli się ściskać i całować w poliki. Schowałam się za nim tak żeby chłopcy mnie nie zauważyli. Niestety nie udało mi się to.
-Ej słuchajcie!To jest Alice!-krzyknął i zapadła cisza.Wyciągnął mnie zza swoich pleców i pokazał mnie reszcie.
-No, no, no. Nialler!Wychodzisz na 5 godzin  i przyprowadzasz do domu panienkę.Cóż to za piękny dzień dziś miałeś?-powiedział Louis zagryzając marchewkę.
-Cześć piękna.Jestem Louis-wziął moją rękę i ucałował ją jak prawdziwy dżentelmen.
-Wiem.Znam was!Jestem wasza fanką!Jak już wiecie to ja jestem Alice.
-No to czyli nie musimy się tobie przedstawiać osobno?-zapytał Zayn.
-Nie,nie musicie-odpowiedziałam z uśmiechem.-Niall wiesz co ja już chyba pójdę.Macie sobie dużo do opowiedzenia-zwróciłam się do Nialla,ale zamiast jego odezwał się Lou.
-Nieeeee!! Zostań!!-złapał mnie za rękę i nie chciał puścić.
-No dobra, dobra. Ale najpierw mnie puść-zrobił jak chciałam.Ściągnęłam mokrą kurtkę i powiesiłam na wieszaku.Kalosze postawiłam na wycieraczce, bo były mokre.
-Chodź,usiądź z nami-powiedział Loczek klepiąc  miejsce obok siebie.Posłusznie usiadłam obok Harrego.
-Może oglądniemy jakiś horror ?-zaproponował Zayn.
-Nie.Alice jest bojaźliwa i nie lubi horrorów-wyrecytował Nialler.
-Dziękuje za obronę-podeszłam do chłopaka który właśnie stał nie daleko i dałam mu buziaka w policzek.
-Nie ma za co-powiedział  i uśmiechnął się ciepło.-Ale możemy oglądać ten film jeżeli któryś z was będzie przy mnie siedział i gdy będzie coś strasznego to będę mogła się do niego przytulić.Nagle wszyscy rzucili się na mnie z rękami.
-Ja mogę!!-najgłośniej krzyknął Louis.Uśmiechnęłam się,ale wolałam koło niego nie siedzieć.
-Wiesz co…Jesteś kochany, ale wole chyba koło ciebie nie siedzieć,bo ty się nie boisz horrorów. Niall?-zwróciłam się do blondaska.
-Słucham?-widocznie o czymś intensywnie myślał.
-Usiądziesz koło mnie na tym filmie co Zayn zaproponował?-zapytałam ze słodkim uśmieszkiem.
-Oczywiście.Jakbym mógł cię zostawić na pastwę losu.Tylko się nie zdziw co Zayn wybierze-zrobiłam wielkie oczy.Usiadałam na kanapie a przy mnie Nialler.Zayn zaczął wyszukiwać coś w domowej wyszukiwarce i wybrał „Koszmar z ulicy Wiązów”.Przez cały film siedziałam wtulona w blond chłopaka. Jemu to się chyba podobało,bo przez większość filmu się uśmiechał.Film się skończył.Odkleiłam się od chłopaka.Spojrzałam na zegarek telefonu.Była 21.10.
-Jest już późno.Muszę już iść-powiedziałam z uśmiechem w stronę chłopców.
-NIEE!!-krzyknął Louis i padł na kolana.-Poczęstuję cię marchewkę.Tylko nie wychodź!
-Muszę.Bo jak nie wrócę na noc to mój tata wygada mojemu chłopakowi,że nie wróciłam i zacznie podejrzewać mnie o zdradę i w ogóle.
-To ty masz chłopaka!?-zdziwił się Harry.
-Tak mam.Ja będę leciała.Papa-podeszłam do każde i dałam buziaka w polik na pożegnanie.Skierowałam się do drzwi wyjściowych.
-Zaczekaj!-usłyszałam głos Niallera.-To nie te drzwi to to raz, a dwa to odprowadzę cię-uśmiechnął się szeroko.
-Dziękuję, ale nie trzeba.
-Ale ja cię nie puszczę samej do domu.Kręci się tu za dużo typów.
-Mam gaz łzawiący-zaśmiałam się.
-JA CHCE!-krzyknął i tupnął nogą jak mała dziewczynka.-Boję się o ciebie.
-No już dobrze.To ubieraj się, bo się spieszę-powiedziałam i poszłam po kalosze.Wzięłam je i ubrałam. Blondasek podszedł do mnie z moją kurtką.Ubrałam ją i wyszłam na zewnątrz. Nadal padało.Przez jakiś czas szliśmy w ciszy, ale mój towarzysz przerwał ją.
-Jak ma na imię twój chłopak?-zapytał podnosząc śmiesznie brew.
-Ma na imię Kacper.A ty nie masz dziewczyny?
-No właśnie nie mam.
-Trochę to dziwne, że taki atrakcyjny i słodki chłopak jak ty jest sam-naprawdę się zdziwiłam.
-Jestem sam, bo czekam na tą jedyną.Miałem dziewczynę, ale tylko raz. Był to krótki związek-nie ciągnęłam dalej tej rozmowy,bo widziała,że posmutniał.Rozejrzałam się dookoła i zorientowałam się, że przechodzimy koło mojego domu.
-No to tu.Dziękuję za odprowadzenie-przytuliłam się do niego, a on wtulił mnie jeszcze mocniej.Poczułam się tak samo jak wcześniej w parku.Ucałowałam jego policzek,on zrobił to samo.Spojrzałam w jego piękne,niebieskie oczka.Odwróciłam się na pięcie,ale poczułam na nadgarstku dłoń farbowanego blondaska.Lekko mnie pociągnął i stanęłam w niebezpiecznej odległości.
-Niall ja na…-nie dokończyłam,bo poczułam ciepłe usta Nialla na swoich.Nie protestowałam.Kompletnie zapomniałam o bożym świecie.No właśnie!Kacper!Odkleiłam nagle swoje wargi od warg chłopaka.Biegiem skierowałam się do domu.Pobiegłam do swojego pokoju.Rzuciłam się a łóżko i zaczęłam płakać.

~Niall~
Była 10.20,wstałem mocno się przeciągając.Spojrzałem na okno.Była piękna słoneczna pogoda.Skierowałem się na dół.W salonie siedzieli już Harry i Louis którzy się bili.
-Siema chłopaki! Co wy robicie?-zapytałem zaspany.
-Witam cię waćpanie. Zacny mamy dzisiaj dzień, nieprawdaż?-podszedł do mnie Louis i ukłonił się jak milord do milorda.
-O tak.Zdecydowanie jest zacny milordzie-wybuchliśmy śmiechem.Poszedłem do kuchni.Zastałem tam Liama.Przygotowywał śniadanie.
-Mmmm…Jak ładnie pachnie-próbowałem spróbować potrawy,ale „tatuś” strzelił mnie z łopatki w dłoń.-Ała!To bolało!-krzyknąłem.
-No i dobrze.Masz nauczkę żeby nie pchać łapy tam gdzie nie wolno.Poza tym poczekaj aż będzie gotowe- powiedział nie odrywając wzroku od patelni.
-No dobrze-podszedłem do sofy na której walali się Hazza i Boo Bear.Stałem nad nimi dobre 10 minut zanim się skapnęli.
-Ej!!-wrzasnąłem, bo inaczej by nie usłyszeli.
-Co!?-krzyknął Harry.
-Przestańcie się wygłupiać i przesuńcie dupska.Też chcę usiąść-wcisnąłem tyłek pomiędzy oparcie a dupę Harolda.Wciąż myślałem o tym co się wczoraj stało.Z mojego transu wyrwał mnie głos Lou.
-No to nieźle się wczoraj działo jak odprowadzałeś Alice do domu,no nie?-zdezorientowałem się. Skąd on o tym wiedział?
-Skąd wiesz?
-Wszystkie gazety o ty piszą-wtrącił Harry rzucając magazyn z kolorową okładką.Wziąłem ją do ręki i przeczytałem nagłówek „Niall Horan i jego nowa miłość!Czy to coś poważnego?” Myślałem, że kogoś zabiję, ale opanowałem się. Wziąłem ze sobą magazyn i poszedłem do siebie do pokoju.
-A śniadanie?! –krzyknął Liam z kuchni.
-Nie jestem głodny!-krzyknąłem ze złością. Przecież to nie mogło się stać. Nikogo nie widziałem. To jest jakaś paranoja. Rzuciłem gazetą o ścianę, wziąłem ubrania i poszedłem do łazienki. Gdy otworzyłem drzwi zastałem tam Zayna przeglądającego się w lustrze.
-Zayn długo jeszcze, chcę się wykąpać-marudziłem.
-No dobra już wychodzę-zanim wyszedł powiedział do swojego odbicia:
-Jeszcze tu wrócę piękny- wybrechtałem go.
-No dobra wyłaź!-wskazałem palcem drzwi.
-Okay, okay-wyszedł i o dziwo zamknął za sobą drzwi. Podszedłem  do wanny i napuściłem sobie wody. Wszedłem do niej i zanurzyłem się po szyję w pianie. Myślałem wciąż o tym zdjęciu. Nagle ktoś walnął pięścią w drzwi od łazienki i wrzasnął:
-Niall wyłaź! Musimy pogadać!-była to Alice. Nie byłem zadowolony, bo po tej akcji ze zdjęciem głupio mi z nią rozmawiać. Wyszedłem z wanny, zawinąłem ręcznik w pasie i ukazałem swoją bladą klatę.
-Co jest?-zapytałem otwierając drzwi.
-To ja się pytam co jest? Skąd oni mają to zdjęcie?-zapytała pokazując mi inne kolorowe pisemko, tym razem dla dziewczyn.
-A niby skąd mam wiedzieć. Nawet nie wiedziałem, że ktoś za nami idzie-wziąłem gazetę do ręki.-Chodź do mojego pokoju, bo tu wszyscy słyszą-złapałem ją za rękę. Poszła. Nie odmówiła.
-Dlaczego mnie pocałowałeś?!-była bardzo wkurzona.
-A dlaczego człowiek całuje człowieka. Jesteś cudowną dziewczyną. Pocałowałem cię, ponieważ chciałem ci pokazać po części co czuję.
-Ale co mnie to obchodzi co ty czujesz? Jesteś gwiazdę. Nie możemy się razem pokazywać, bo wyjdzie jeszcze gorszy burdel niż teraz. Poza tym mam już chłopaka. Nic do ciebie nie czuję-uspokoiła się. Nie mogłem uwierzyć w to co usłyszałem. Byłem wkurzony.
-Wyjdź!-krzyknęłam, a Alice podskoczyła. Przestraszyła się. Nie chciałem tego robić, ale to co mi powiedziała w żywe oczy to była przesada. Alice wyszła. Cała się trzęsła. Nie wiedziałem co robię. Stanęła w drzwiach i odwróciła się. Chciała coś powiedzieć, ale wypchnąłem ją na korytarz. Byłem zły na siebie.
~Alice~
Czemu tak postąpił? Nie wiem. Było to dziwne. Nie sądziłam, że jest do tego zdolny. W sumie nie znaliśmy się długo, ale to nie było miłe przeżycie. Zeszłam na dół po schodach. Weszłam do salonu w którym cicho siedzieli chłopcy.
-I co?-zapytałam cicho Liam.
-No nijak. Wyrzucił mnie z pokoju.
-No ja mu się nie dziwię. Trochę za bardzo na niego naskoczyłaś-posądził mnie Lou.
-Ja nie chciałam, ale nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Nigdy nie znałam żadnej gwiazdy- usprawiedliwiłam się.
-No dobrze, ale to nie jego wina, że podobasz mu się. I też nie jego winą jest, że te paparazzi łażą za nami krok w krok-nie mogłam ukryć, że było mi przykro. Wstałem i skierowałam się do wyjścia. Postanowiłam, że pójdę do Kacpra i mu to wszystko wyjaśnię. Szłam około 20 minut z domu 1D. Gdy już doszłam zobaczyłam, że drzwi są uchylone, więc weszłam. Szukałam go po całym dole. Nigdzie go nie było. Poszłam więc na górę. Podeszłam do jednych drzwi. Był to pokój Gracka. Brata Kacpra.
Pokój Gracka.
-Hej mały. Nie wiesz gdzie jest Kacper?-zapytałam ciepło się uśmiechając.
-Cześć Alice. Wiem gdzie jest Kacper. U siebie w pokoju. Tylko uważaj jak tam wejdziesz, bo możesz dostać szoku- uśmiechnął się i wrócił do zabawy.
-A nie chciał być kiedyś wpaść do nas i pobawić się z Michaelem?
-No może i kiedyś bym mógł, ale nie wiem kiedy-powiedział. Wyszłam z pokoju. Szłam dość długim korytarzem. Doszłam do ostatnich drzwi. Były to właśnie te drzwi w które miałam wejść, ale nie weszłam. Zanim zdążyłam nacisnąć klamkę usłyszałam krzyki i jęki. W końcu odważyłam się nacisnąć klamkę. Otworzyłam drzwi. Stanęłam jak wryta. Ujrzałam mojego chłopaka zabawiającego się z jakąś panienką.
-A więc o tym nie ostrzegał!-powiedziałam. Była masakrycznie wkurwiona na niego. Podeszłam do łóżka na którym on leżał. Podniósł się chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył, bo walnęłam go z pięści w twarz.
-Nie na widzę  cię!! Nie pokazuj mi się na oczy!! –krzyknęłam i trzasnęłam drzwiami.
-Zaczekaj!-pociągnął mnie za rękę.
-Czego chcesz?!-wyrwałam swoją rękę z jego uścisku.-Obiecałeś, że mnie nie zranisz i co?! I gówno z twojej obietnicy! Nie na widzę!
-Nie dasz nawet tego wytłumaczyć?!-krzyknął.
-Nie krzycz na mnie. Nie dam! Nie zasługujesz na to!-krzyknęłam i wybiegłam.
Błąkałam się po parku. Usiadłam pod altanką. Było to miejsce moje pierwszego spotkania z Niallem . Strumień łez pocieknął z moich czekoladowych oczu. Zanurzyłam głowę w nogach, które miałam pod brodą. Poczułam czyjąś rękę na ramieniu. Nie podnosiłam głowy, bo nie chciałam, żeby ten ktoś widział mnie zapłakaną.
-Już nie płacz…-usłyszałam znajomy głos.-Jestem przy tobie-jednak podniosłam głowę. Spojrzałam na postać siedzącą koło mnie. Był nią kochany blondasek. Odwróciłam się w jego stronę i mocno uściskałam. Cieszyłam się, że to on tu był, a nie ktoś inny.
-Przepraszam.-wciąż płakałam.
-Ale za co? Miałaś rację, ale ja naprawdę cię kocham-spojrzał mi w oczy, a ja w jego. Ujrzałam piękne, szeroko otwarte, niebieskie oczy. Nie mogłam wytrzymać. Łzy cisnęły mi się falami do oczu. Niall mocno mnie przytulił i ucałował w głowę.
-Nie masz się co martwić. Nie będę cię już męczył. Wyjeżdżam do Irlandii na tydzień. Więc chciałem się z tobą pożegnać.
-NIE! Nie wyjeżdżaj! Nie będę miała z kim pogadać. Ty jesteś jedyną osobą którą kocham najbardziej na świecie!! Nie opuszczaj mnie!!-pocałowałam go w usta. On wsunął swój język i zaczęliśmy się namiętnie całować.

___________________________________________________________________
Dedykacja dla tych co go czytają i oczywiście dla mojej kochanej Martuśki i Geli!! <33 Kocham was wszystkich. Jeżeli będą 3 komentarze to za jakiś czas dodam 4 rozdział!! <33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz