Dziś dzień wyjazdu. Wstałam o 7 rano, bo nie
mogłam spać.Otworzyłam zaspane paczadła, spojrzałam na okno i oślepił
mnie blask porannych promieni słoneczka, które padały na moje łóżko.
Ślamazarnie wstałam z wyrka,wzięłam ubrania, które sobie wieczorem
przygotowałam i podreptałam po cichutku do łazienki. Wzięłam
orzeźwiający prysznic myjąc przy tym włosy. Po wyjściu spod prysznica
zawinęłam sobie włosy w turban i się ubrałam. Po pięciu minutach
wysuszyłam i wyprostowałam
włosy.Podeszłam do lustra w moim pokoju i ujrzałam zgraną, dość wysoką
brunetkę ubraną w białą bokserkę, na wierzchu zarzuconą luźno
biało-czarną koszulę w kratę, czarne rurki i białe conversy. Zeszłam na
dół zrobić sobie tradycyjnie płatki z mlekiem lecz coś zatrzymało mnie w
połowie schodów. Ujrzałam Majkę siedzącą na krześle barowym stojącym
przy blacie kuchennym. Była wpatrzona w dzieło mojego „kochanego”
młodszego braciszka.
-Hej kochanie! Co ty tutaj robisz tak wcześnie?-zapytałam ze zdziwieniem w oczach.
-Hej
myszko! Jak to co tu robię!? Przyszłam do ciebie, bo zabieram nas na
ostatni wspólny wypad na miasto-powiedziała z lekkim smutkiem w głosie.
-A czy Tomek też z nami idzie?-zapytałam z ciepłym uśmiechem na twarzy.
-Nie jego nie będzie. Chcę z tobą spędzić ten ostatni dzień-powiedziała z równie ciepłym uśmiechem jak ja.
-Tylko szkoda, że ostatni- powiedziałam z wielkim smutkiem w głosie.
-Wiesz co? Mam dla ciebie niespodziankę!-powiedziała z zagadkową miną.
-A jaką? Powiedz, powiedz, powiedz-krzyknęłam i padłam przed nią na kolana z błaganiem wymalowanym na twarzy.
-Nie mogę. Niespodzianka to niespodzianka-uśmiechnęła się i odwróciła się na pięcie w stronę drzwi.
-Majka! Gdzie idziesz?
-Idę do domu się przygotować. Przyjdę po ciebie o9.00.Okey?-zapytała Majka.
-Spoko. To ja czekam-odpowiedziałam jej i usłyszałam tupot małych stópek. Michael już się obudził. Będzie jazda.
-Cesc dziewcyny! Gdzie Maja idzies?-zapytał Michael ze smutkiem.
![]() |
| Włosy Alice. |
-Cześć
mały. Muszę iść do domu, ale za godzinkę do was wpadnę
ponownie-podeszła do niego, kucnęła i przytuliła. Uśmiechnęłam się sama
do siebie, bo to tak słitaśnie wyglądało. Gdy już się mały odkleił Majka
wyszła. Poszłam do kuchni zrobić „młodemu” śniadanie.
-Pamiętasz,
że masz zabrać ze sobą wszystkie rzeczy, które zostały u ciebie w
pokoju?---- zapytałam jeszcze przygotowując śniadanie bratu.
-Pamiętam,
ale nie wiem cy się ze wszystkim zabiolę!-powiedział to pociągając
nosem którym czuł zapach grzanek. Po 10-15minutach był już najedzony i
ubrany w krótkie spodenki na szelkach, bluzeczkę w paski i trampemczki.
Gdyby nie ten wzrost miałabym w domu prawdziwego Louisa.Jeszcze tylko
Kevina brakuje. Usiadłam razem z „małym” na kanapie, włączyłam mu bajki,
a dla siebie wcześniej zniosłam laptopa, którego włączyłam. Weszłam na
Twittera i zauważyłam wpis Majki „Ostatni wspólny dzień z @Alice1D!!:(
Ale nie jestem tego pewna…;)”zastanawiałam się o co może chodzić.
Przypomniało mi się,że ma dla mnie niespodziankę, ale nie wiem o co
dokładnie chodzi. Siedziałam tak dobre 40 minut, ale z odpoczynku wyrwał
mnie dzwonek do drzwi. Podeszłam,spojrzałam przez „Judasza” i
otworzyłam Mai. Weszła i skierowała się na kanapę na której siedział
Michael. Zaczęli się śmiać, a ja poinformowałam moją przyjaciółkę, że
idę poprawić makijaż i fryzurę, i zaraz schodzę. Gdy zeszłam na dół
zastałam Majkę samą wpatrzoną w ekran telewizora.
-Już jestem skarbie! –krzyknęłam i rzuciłam się na kanapę kopiąc przy tym moją towarzyszkę w plecy.
-Ała!-krzyknęła równie głośnie jak ja, rzuciła się na mnie i zaczęła mnie łaskotać.
-Przestań! Przestań! Proszę!
-Nie dam za wygraną! To za to, że mnie kopnęłaś!-zaczęła mnie jeszcze bardziej łaskotać.
-Zrobię dla ciebie wszystko!-krzyczałam z miną biednego szczeniaczka.
-Wszystko powiadasz??-zapytała z miną detektywa Gadżeta.
-Wszystko! Co zechcesz! Tylko przestań!-wciąż krzyczałam.Nawet kilka łez popłynęło mi po policzkach ze śmiechu.
-Okey-powiedziała to wstając i poprawiając fryzurę.
-Ty głupku! Przed chwilą się poprawiałam!-powiedziałam to ze śmiechem.
-No i co. Warto było-Maja również się śmiała mówiąc to.
-To
może najpierw pójdziesz ze mną na koktajl, a potem się
zastanowię-wypowiadając to skierowała się do drzwi. Przez jakiś czas
szłyśmy w milczeniu, bo nie było tematów do pogaduszek. Ale nagle
przyszła mi do głowy myśl. Co to za niespodzianka? Może to coś
co mi się przyda w Londynie? Nie wiem. Nie będę egoistką i nie będę
myśleć o sobie. Muszę pomyśleć też o niej. Odezwałam się pierwsza.
-To co to za niespodzianka?-zapytałam uśmiechając się ciekawsko.
-Wiesz co?
-Co?
-Nie
mogę ci powiedzieć. Niespodzianka to niespodzianka-na tych słowach
zakończyła się nasza rozmowa. Po 5 minutach doszłyśmy do baru z
koktajlami. Zamówiłyśmy po napoju. Ja wzięłam ulubiony koktajl Nialla z
One Direction, a Majka Harrego. Jesteśmy fankami tego zespołu.
-Ale
ten koktajl jest świetny. Szkoda, że ostatni w twoim
towarzystwie-zrobiłam minę niczym kota ze Shreka tylko ze łzami w
oczach.
-No wiesz. Ja to mogę do ciebie przyjechać na wakacje-powiedziała i uśmiechnęła się ciepło.
-Najfajniej
byłoby gdybyś mogła jechać ze mną no, ale to zależy od twoich rodziców.
A z tego co mi wiadomo to nie są zbyt ufni w stosunku do mnie.
-Nom szkoda. Fajnie byłoby mieć najlepszą przyjaciółkę obok siebie.
-Już
nie gadajmy o tym. Chcę z tobą spędzić mile te kilka godzin-mówiłam to z
lekkim smutkiem. Popatrzałam na Majkę. Była naprawdę wesoła. Gdy tak na
nią patrzałam to zapomniałam o tym, że mogę ją stracić.Nadal
zastanawiałam się co to za niespodzianka.
-No to powiesz mi co to za niespodzianka?-zapytałam
-No
już dobrze. Muszę ci przekazać dobrą i bardzo dobrą
wiadomość-powiedziała to uśmiechając się ukradkiem. Mi żaden uśmiech nie
ucieknie.
![]() |
| Maja. |
-Ale tak przypadkowo?-zapytałam z wielką ciekawością.
-No
i trafiłaś w sedno!-lekko krzyknęła i poklepała mnie po ramieniu.-No
właśnie poprosiłam ich o to ,abym mogła być bliżej ciebie.Pozwolili mi
się tam wprowadzi kiedy będę chciała. Ja chcę się wprowadzić dzień, dwa
po tobie żeby nie było podejrzeń. I to jest ta niespodzianka-powiedziała
z wielkim bananem na twarzy. Trochę mnie to dziwi, bo Maja nie lubi
tamtejszych ludzi oraz klimatu. Poza tym klawo u niej z anglikiemi w
ogóle. Cieszy mnie fakt, że moja przyjaciółka będzie razem ze mną
przeżywać różne sytuacje, ale nie wydaje mi się żeby chciała zostać tam
na stałe. Chociaż może już mieszkać sama, bo tydzień temu skończyła 18
lat. Dziś po raz pierwszy nie chcę żeby ona ze mną gdziekolwiek była. No
bo jeżeli ja mam stawać na głowie żeby było jej dobrze to ja nie chcę
takiej sytuacji. Ale z drugie j strony nikogo tam nie znam i ona byłaby
jedyną osobą jaką bym znała. Pierwszy raz od pierwszej przeprowadzki
cieszę się, że wyjeżdżam. Są 2 powody. Pierwszy to taki, że zacznę
wszystko od nowa, wrócę w stare kąty i w ogóle. Drugi to tak, że w
Londynie jest dom w którym mieszkają członkowie One Direction. Bardzo mi
się to podoba.
-Ale ty za serio chcesz tam mieszkać? Przecież to nie twój klimat.
-No
wiem! Ale mam w dupie ich klimat. Ja po prostu nie chcę ciebie
stracić-powiedziała to z takim wyrzutem i smutkiem, że aż się
wzruszyłam. Spojrzałam na jej twarz i moim oczom ukazały się łzy płynące
z jej pięknych szmaragdowych oczu.
-Nie płacz!-zbliżyłam się do niej i mocno przytuliłam-nie daj się ponieś emocjom.
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jest rozdział1!Mam nadzieję,że spodoba wam się.Długo nad nim pracowałam!!Chcę wiedzieć czy wam się podoba więc mile widziane są komentarze!!:**Pozdrawiam wszystkich!<33



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz