czwartek, 14 czerwca 2012

Rozdział 1

Dziś dzień wyjazdu. Wstałam o 7 rano, bo nie mogłam spać.Otworzyłam zaspane paczadła, spojrzałam na okno i oślepił mnie blask porannych promieni słoneczka, które padały na moje łóżko. Ślamazarnie wstałam z wyrka,wzięłam ubrania, które sobie wieczorem przygotowałam i podreptałam po cichutku do łazienki. Wzięłam orzeźwiający prysznic myjąc przy tym włosy. Po wyjściu spod prysznica zawinęłam sobie włosy w turban i się ubrałam. Po pięciu minutach wysuszyłam i  wyprostowałam włosy.Podeszłam do lustra w moim pokoju i ujrzałam zgraną, dość wysoką brunetkę ubraną w białą bokserkę, na wierzchu zarzuconą luźno biało-czarną koszulę w kratę, czarne rurki i białe conversy. Zeszłam na dół zrobić sobie tradycyjnie płatki z mlekiem lecz coś zatrzymało mnie w połowie schodów. Ujrzałam Majkę siedzącą na krześle barowym stojącym przy blacie kuchennym. Była wpatrzona w dzieło mojego „kochanego” młodszego braciszka.
-Hej kochanie! Co ty tutaj robisz tak wcześnie?-zapytałam ze zdziwieniem w oczach.
-Hej myszko! Jak to co tu robię!? Przyszłam do ciebie, bo zabieram nas na ostatni wspólny wypad na miasto-powiedziała z lekkim smutkiem w głosie.
-A czy Tomek też z nami idzie?-zapytałam z ciepłym uśmiechem na twarzy.
-Nie jego nie będzie. Chcę z tobą spędzić ten ostatni dzień-powiedziała z równie ciepłym uśmiechem jak ja.
-Tylko szkoda, że ostatni- powiedziałam z wielkim smutkiem w głosie.
-Wiesz co? Mam dla ciebie niespodziankę!-powiedziała z zagadkową miną.
-A jaką? Powiedz, powiedz, powiedz-krzyknęłam i padłam przed nią na kolana z błaganiem wymalowanym na twarzy.
-Nie mogę. Niespodzianka to niespodzianka-uśmiechnęła się i odwróciła się na pięcie w stronę drzwi.
-Majka! Gdzie idziesz?
-Idę do domu się przygotować. Przyjdę po ciebie o9.00.Okey?-zapytała Majka.
-Spoko. To ja czekam-odpowiedziałam jej i usłyszałam tupot małych stópek. Michael już się obudził. Będzie jazda.
-Cesc dziewcyny! Gdzie Maja idzies?-zapytał Michael ze smutkiem.
Włosy Alice.
-Cześć mały. Muszę iść do domu, ale za godzinkę do was wpadnę ponownie-podeszła do niego, kucnęła i przytuliła. Uśmiechnęłam się sama do siebie, bo to tak słitaśnie wyglądało. Gdy już się mały odkleił Majka wyszła. Poszłam do kuchni zrobić „młodemu” śniadanie.
-Pamiętasz, że masz zabrać ze sobą wszystkie rzeczy, które zostały u ciebie w pokoju?---- zapytałam jeszcze przygotowując śniadanie bratu.
-Pamiętam, ale nie wiem cy się ze wszystkim zabiolę!-powiedział to pociągając nosem którym czuł zapach grzanek. Po 10-15minutach był już najedzony i ubrany w krótkie spodenki na szelkach, bluzeczkę w paski i trampemczki. Gdyby nie ten wzrost miałabym w domu prawdziwego Louisa.Jeszcze tylko Kevina brakuje. Usiadłam razem z „małym” na kanapie, włączyłam mu bajki, a dla siebie wcześniej zniosłam laptopa, którego włączyłam. Weszłam na Twittera i zauważyłam wpis Majki „Ostatni wspólny dzień z @Alice1D!!:( Ale nie jestem tego pewna…;)”zastanawiałam się o co może chodzić. Przypomniało mi się,że ma dla mnie niespodziankę, ale nie wiem o co dokładnie chodzi. Siedziałam tak dobre 40 minut, ale z odpoczynku wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Podeszłam,spojrzałam przez „Judasza” i otworzyłam Mai. Weszła i skierowała się na kanapę na której siedział Michael. Zaczęli się śmiać, a ja poinformowałam moją przyjaciółkę, że idę poprawić makijaż i fryzurę, i zaraz schodzę. Gdy zeszłam na dół zastałam Majkę samą wpatrzoną w ekran telewizora.
-Już jestem skarbie! –krzyknęłam i rzuciłam się na kanapę kopiąc przy tym moją towarzyszkę w plecy.
-Ała!-krzyknęła równie głośnie jak ja, rzuciła się na mnie i zaczęła mnie łaskotać.
-Przestań! Przestań! Proszę!
-Nie dam za wygraną! To za to, że mnie kopnęłaś!-zaczęła mnie jeszcze bardziej łaskotać.
-Zrobię dla ciebie wszystko!-krzyczałam z miną biednego szczeniaczka.
-Wszystko powiadasz??-zapytała z miną detektywa Gadżeta.
-Wszystko! Co zechcesz! Tylko przestań!-wciąż krzyczałam.Nawet kilka łez popłynęło mi po policzkach ze śmiechu.
-Okey-powiedziała to wstając i poprawiając fryzurę.
-Ty głupku! Przed chwilą się poprawiałam!-powiedziałam to ze śmiechem.
-No i co. Warto było-Maja również się śmiała mówiąc to.
-No to od czego mam zacząć?-zapytałam z uśmiechem.
-To może najpierw pójdziesz ze mną na koktajl, a potem się zastanowię-wypowiadając to skierowała się do drzwi. Przez jakiś czas szłyśmy  w milczeniu, bo nie było tematów do pogaduszek. Ale nagle przyszła mi do głowy myśl. Co to za niespodzianka? Może to coś co mi się przyda w Londynie? Nie wiem. Nie będę egoistką i nie będę myśleć o sobie. Muszę pomyśleć też o niej. Odezwałam się pierwsza.
-To co to za niespodzianka?-zapytałam uśmiechając się ciekawsko.
-Wiesz co?
-Co?
-Nie mogę ci powiedzieć. Niespodzianka to niespodzianka-na tych słowach zakończyła się nasza rozmowa. Po 5 minutach doszłyśmy do baru z koktajlami. Zamówiłyśmy po napoju. Ja wzięłam ulubiony koktajl Nialla z One Direction, a Majka Harrego. Jesteśmy fankami tego zespołu.
-Ale ten koktajl jest świetny. Szkoda, że ostatni w twoim towarzystwie-zrobiłam minę niczym kota ze Shreka tylko ze łzami w oczach.
-No wiesz. Ja to mogę do ciebie przyjechać na wakacje-powiedziała i uśmiechnęła się ciepło.
-Najfajniej byłoby gdybyś mogła jechać ze mną no, ale to zależy od twoich rodziców. A z tego co mi wiadomo to nie są zbyt ufni w stosunku do mnie.
-Nom szkoda. Fajnie byłoby mieć najlepszą przyjaciółkę obok siebie.
-Już nie gadajmy o tym. Chcę z tobą spędzić mile te kilka godzin-mówiłam to z lekkim smutkiem. Popatrzałam na Majkę. Była naprawdę wesoła. Gdy tak na nią patrzałam to zapomniałam o tym, że mogę ją stracić.Nadal zastanawiałam się co to za niespodzianka.
-No to powiesz mi co to za niespodzianka?-zapytałam
-No już dobrze. Muszę ci przekazać dobrą i bardzo dobrą wiadomość-powiedziała to uśmiechając się ukradkiem. Mi żaden uśmiech nie ucieknie.
Maja.
-No więc tak…-przeciągnęła końcówkę zdania tak jakby nie wiedziała co powiedzieć.-Powiem ci tak. Moi rodzice kupili mi mały domek w Londynie…-nie dokończyła po zobaczeniu mojej reakcji na wieść o pierwszej nowinie.
-Ale tak przypadkowo?-zapytałam z wielką ciekawością.
-No i trafiłaś w sedno!-lekko krzyknęła i poklepała mnie po ramieniu.-No właśnie poprosiłam ich o to ,abym mogła być bliżej ciebie.Pozwolili mi się tam wprowadzi kiedy będę chciała. Ja chcę się wprowadzić dzień, dwa po tobie żeby nie było podejrzeń. I to jest ta niespodzianka-powiedziała z wielkim bananem na twarzy. Trochę mnie to dziwi, bo Maja nie lubi tamtejszych ludzi oraz klimatu. Poza tym klawo u niej z anglikiemi w ogóle. Cieszy mnie fakt, że moja przyjaciółka będzie razem ze mną przeżywać różne sytuacje, ale nie wydaje mi się żeby chciała zostać tam na stałe. Chociaż może już mieszkać sama, bo tydzień temu skończyła 18 lat. Dziś po raz pierwszy nie chcę żeby ona ze mną gdziekolwiek była. No bo jeżeli ja mam stawać na głowie żeby było jej dobrze to ja nie chcę takiej sytuacji. Ale z drugie j strony nikogo tam nie znam i ona byłaby jedyną osobą jaką bym znała. Pierwszy raz od pierwszej przeprowadzki cieszę się, że wyjeżdżam. Są 2 powody. Pierwszy to taki, że zacznę wszystko od nowa, wrócę w stare kąty i w ogóle. Drugi to tak, że w Londynie jest dom w którym mieszkają członkowie One Direction. Bardzo mi się to podoba.
-Ale ty za serio chcesz tam mieszkać? Przecież to nie twój klimat.
-No wiem! Ale mam w dupie ich klimat. Ja po prostu nie chcę ciebie stracić-powiedziała to z takim wyrzutem i smutkiem, że aż się wzruszyłam. Spojrzałam na jej twarz i moim oczom ukazały się łzy płynące z jej pięknych szmaragdowych oczu.
-Nie płacz!-zbliżyłam się do niej  i mocno przytuliłam-nie daj się ponieś emocjom.

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Jest rozdział1!Mam nadzieję,że spodoba wam się.Długo nad nim pracowałam!!Chcę wiedzieć czy wam się podoba więc mile widziane są komentarze!!:**Pozdrawiam wszystkich!<33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz