czwartek, 24 maja 2012


Masz 18 lat.Mieszkasz w samym centrum Londynu.Jesteś normalną dziewczyną z niespełnionymi marzeniami i pięcioma mężami.A mianowicie One Direction.Jesteś ich wielką fanką.Śledzisz ich każdy ruch.Gdzie są, co robią.Ale nie tylko to jest twoją pasją.Uwielbiasz też robić zdjęcia.Jesteś w tym na prawdę dobra.Chodzisz do szkoły fotograficznej.(czy jak to tam).Pewnego dnia chodziłaś po parku gdy padał śnieg.Było pięknie.Wszystko pokryte małą warstwą białego puchu.Kucnęłaś,żeby zrobić zdjęcie wiewiórki,ale nie udało cię się,bo ktoś cię szturchnął i upuściłaś aparat.
T:No nie!Cały mokry.Ciekawe czy będzie działał.
L:Przepraszam cię.Jeżeli coś się z nim stało to odkupię aparat-próbowałaś włączyć,ale nie wychodziło.
T:Na całe szczęście to nie lustrzanka-westchnęłaś.
L:Przepraszam.Odkupię ci ten aparat.Przyrzekam-położył prawą rękę w miejscu gdzie mieści się serce.
T:Nie nie trzeba.Mam w domu jeszcze dwa aparaty-uśmiechnęłaś się do chłopaka w kapturze.Miał ciemne okulary,więc nie mogłaś dojrzeć kto to był.
L:To może w rekompensacie dasz się namówić na kawę i ciastko?-słodko się uśmiechnął.
T:Jestem [T.I.]. A ty?-zapytałaś ciekawa jaka osoba ryje się po kapturem i ciemnymi okularami.
L:Jestem Liam- uśmiechnął się i ściągnął okulary.Zamurowało cię.Nie wiedziałaś co powiedzieć."Muszę się opanować.Przecież nie wyjdę na jakąś psychiczną fankę."-pomyślałaś.
T:Miło mi-chłopak był o dziwo zdziwiony.
L:Dziwne.Myślałem,że zaczniesz piszczeć,skakać.A tu nic.Żadnej reakcji.Dlaczego?-wytrzeszczył oczy.
T:Mogłabym,ale nie chce.Jakbym zaczęła piszczeć to zbiegłoby się u dużo fanek,a ja chce porozmawiać w spokoju.Oczywiście jestem waszą fanką.I to największą!-słodko się uśmiechnęłaś.
L:Dziwi mnie to,że taka piękna,miła,słodka i urocza laska jak ty chodzi sama po parku w temperaturze -10C i nie ma jej kto przytulić jak zmarznie-podrapał się po głowie i zrobił zdziwioną minę.
T:Jestem sama,bo od dwóch lat nie ufam chłopakom.Zostałam zraniona raz.Drugi raz już nie chcę.Na razie czekam na tego jedynego,ale nikt nie nadchodzi-zaśmiałaś się.
L:To tak jak ja.Gdy Danielle ze mną zerwała płakałem przez tydzień.Nie dosłownie płakałem.Cierpiałem po prostu.A ciebie kto zranił?
T:Mnie nie zranił żaden chłopak tylko mój ojciec-posmutniałaś przypominając sobie co się wtedy stało.Liam wstał i skierował się do wyjścia.
T:Gdzie idziesz?-wstałaś i ruszyłaś w jego stronę.
L:Choć się przejść-złapał cię za rękę.Wyszliście z kawiarni.Szliście nadal trzymając się za ręce.Nie przeszkadzało ci to.Nic nie mówiłaś.Chciałaś sobie poukładać to co chciałaś opowiedzieć Liamowi.
L:To może choć do mnie i opowiesz mi co się wtedy stało-uśmiechnął się widząc twoją smutną minę.Doszliście do jego domu.Weszłaś do środka.Było ci zimno i się trzęsłaś.Na ścianach było pełno zdjęć.Na nich był Liam i Danielle.Zrobiło ci się trochę przykro,bo widać było,że bardzo ją kocha.
T:Skoro Danielle tak cię zraniła,to czemu masz tyle waszych zdjęcia na prawie wszystkich ścianach domu?-przygryzłaś wargę.
L:Ponieważ nie mam siły ich ściągnąć.Nadal o niej myślę.Próbuję się z tym pogodzić,ale nie mogę-łza mu poleciała.Przytuliłaś się do niego.Ścisną cię i rozpłakał.
T:Nie płacz.Wszystko będzie dobrze.Jakoś ci się ułoży.Na pewno spotkasz kogoś godnego swojej miłości-usiadłaś na kanapie.Liam tylko pociągną nosem i przysiadł koło ciebie.
L:To teraz ty opowiedz co się stało,że nie ufasz facetom.
T:No więc tak.Miałam wtedy 10 lat.Siedziałam sobie w łazience myjąc psa.Byłam w samym stroju kąpielowym,bo byłam z nim w wannie.Tata wychowywał mnie i mojego brata sam.I nagle wparował do tej łazienki.Przestraszyłam się,ale kiedy zobaczyłam,że to on zaczęłam się śmiać.Podszedł do wanny,ukucnął i zaczął mnie zachęcać abym wyszła,ale ja nie chciałam...-przerwałaś,żeby złapać oddech i uspokoić się.-Wyciągną mnie z niej siłą.Zaczęłam krzyczeć i płakać,bo nie chciałam zostawiać Milki samej w wannie.Była jeszcze szczeniakiem.Ojciec położył mnie na łóżku i...-rozpłakałaś się na samą myśl o tym.Nie chciałaś już dalej mówić.Cały ten obraz z tego.Skuliłaś się i rozpłakałaś na dobre.Liam przytulił cię i szepnął ci do ucha:
L:Zgwałcił cię?Wiem.Spokojnie.Wiem co czujesz-musnął lekko twój załzawiony policzek.
T:Skąd to wiesz?-rzuciłaś przez łzy podnosząc na niego załzawione oczka.
L:Miałem wtedy 7 lat,a zrobił mi to obcy mi człowiek!-miał bardzo poważną minę
T:A tak w ogóle to czemu ja ci się zwierzam.Zawracam ci tylko tyłek.Przepraszam.
L:Nie masz za co przepraszać.Przez to,że mi się wygadałaś zakochałem się w tobie jeszcze bardziej-starłaś łzy z policzków i wytrzeszczyłaś oczy.
T:Że co proszę?!-prawie że pisnęłaś.
L:TAK!Zakochałem się w tobie wtedy jak potrąciłem cię w parku.Te twoje przejęcie zniszczonym aparatem było bardzo słodkie-musnął twoje usta.
T:Ja ciebie też kocham.W zasadzie to od jakiegoś roku!-rzuciłaś mu się na szyję i zaczęliście się namiętnie całować.Był to najwspanialszy dzień twojego życia!

Jesteś teraz z Liamem bardzo szczęśliwa.Z samego początku waszej znajomości nie wiedziałaś ile was łączy.Jesteście sobie przeznaczeni.Ty nie wspominasz już o swoich przeżyciach,a Liam nie wspomina o Danielle.Teraz na ścianie widnieją zdjęcia twoje z Liamem.On pogodził się z tym,że jego była jest z jego najlepszym przyjacielem.Często wspominacie o tym jak się poznaliście.Po miesiącu związku pobraliście się.Mieszkacie nad spokojnym jeziorkiem,a po waszym ogródku i domu lata małą Victoria i Alex.Jest to twój wymarzony świat.Cieszysz się każdą chwilą z niego.

No i jest Liam!!Jutro dodam z Haroldem z dedykacją dla koleżanki!!<33Dziękuję.Dobranoc.AMEN!<33 :*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz